Lewandowski: Klopp wcielił się w rolę mojego ojca

Piłka nożna

- Jurgen Klopp trochę wcielił się w rolę mojego taty. Straciłem ojca i on się zaangażował. Mówił mi, co mam poprawić, czego się nauczyć. Przeszedłem dobrą szkołę życia - stwierdził Robert Lewandowski, który otrzymał nagrodę dla "Piłkarza Roku 2019" w 47. Plebiscycie Tygodnika Piłka Nożna.

Lewandowski zjawił się na gali osobiście i odebrał statuetkę. Jak stwierdził, lubi elegancką otoczkę towarzyszącą tego typu wydarzeniom.

 

- Przez wiele lat nie miałem możliwości przyjechania na galę. W ostatnim czasie kilka razy się pojawiłem i spodobało mi się. Wiadomo, że jedyną opcją był mój przyjazd po ostatnim meczu Bayernu Monachium. Jestem bardzo zadowolony, że się udało. Rzadko bywam na takich galach. Przyjemnie jest odebrać nagrodę i zobaczyć to od środka. Fajnie jest też spotkać osoby, z którymi nie ma się od dawna kontaktu. Poza tym lubię wskoczyć w garnitur - przyznał kapitan reprezentacji Polski.

 

Napastnik w 2008 roku został wybrany Odkryciem Roku. Przeszedł wtedy ze Znicza Pruszków do Lecha Poznań i zadebiutował w dorosłej reprezentacji Polski. 

 

- Wtedy wszystko działo się bardzo szybko. Dostałem powołanie do kadry po jednym czy dwóch meczach ekstraklasy. Trener Leo Beenhakker obserwował mnie już wtedy, gdy grałem w Zniczu. Wiedział o mnie. To mnie motywowało, chciałem dobrze wejść do Lecha. Nie dawałem sobie czasu, nie zastanawiałem się nad tym, czy jestem młody. Chciałem strzelać gole. Robiłem to, co potrafiłem najlepiej. Wspominam okres gry w Lechu i mieszkania w Poznaniu bardzo miło - zdradził.

 

Lewandowski jako nastolatek stracił ojca. Jak przyznał, w późniejszych latach kariery w pewnym stopniu w tę rolę wcielił się Jurgen Klopp, który prowadził "Lewego" w Borussii Dortmund.

 

- Przed każdym transferem, pomimo wielu ofert, wybierałem drużyny, które grały ofensywnie. Chciałem być coraz lepszy i żeby trener dawał mi szansę. Przed przenosinami do Dortmundu analizowałem, który klub ma szansę na awans do europejskich pucharów, gdzie będę mógł się rozwijać. Klopp trochę wcielił się w rolę mojego taty. Straciłem ojca i on się zaangażował. Mówił mi, co mam poprawić, czego się nauczyć. Przeszedłem dobrą szkołę życia - zauważył.

 

Zawodnik Bayernu Monachium, po odebraniu statuetki, wygłosił przemówienie, w którym podziękował między innymi właśnie swojemu ojcu.

 

- Nie przygotowywałem się, jeśli chodzi o przemówienie. Wszedłem na scenę i po chwili to po prostu do mnie dotarło. Chciałem podziękować mojemu tacie za to, że przez osiem lat, gdy trenowałem piłkę, wozili mnie razem z mamą i poświęcali swój czas. Wielokrotnie inni rodzice w tym momencie "pukali" się w głowę, pytali po co to robią. Jestem im za to bardzo wdzięczny. W tamtych czasach trzeba było poświęcić wiele godzin na dojazdy. Moim rodzice pracowali jako nauczyciele wychowania fizycznego i z biegiem czasu zdałem sobie sprawę z tego, ile dla mnie poświęcili. Żałuję, że mój tata nigdy nie zobaczył mnie na żywo na "prawdziwym" boisku. Gdy przechodziłem do seniorów Delty Warszawa, przed samym debiutem zmarł. Wiem, że czuwa nade mną i patrzy na mnie z góry. Brakuje mi z nim rozmów, ale wiem, że byłby ze mnie dumny - powiedział.

 

Lewandowski zabrał także głos w sprawie występy reprezentacji Polski na zbliżających się mistrzostwach Europy. 

 

- Poprzez to, że w Lidze Narodów dużo testowaliśmy, w eliminacjach długo się rozkręcaliśmy. Zaczęliśmy szukać automatyzmów, spokoju. Tego, żeby zaczęło to odpowiednio funkcjonować. Jesteśmy reprezentacją, która przy dobrym przygotowaniu może zagrać na wysokim poziomie. Nawet z Hiszpanią, przy dobrym dniu, możemy powalczyć. Nie mówię, że jesteśmy drużyną, która będzie walczyła o medale. Chciałbym, żebyśmy grali tak efektywnie i efektownie, żeby polscy kibice byli z nas dumni. Trudno powiedzieć, do czego to nas zaprowadzi, turniej może różnie się potoczyć. Musimy skupić się na pierwszym meczu. Jeśli ten pójdzie dobrze, potem może być z górki - ocenił.

 

Prowadzący studio Bożydar Iwanow zapytał Lewandowskiego o jego podejście do różnego rodzaju plebiscytów, w tym między innymi o Złotą Piłkę. "Lewy" stwierdził, że zarówno potencjalny sukces z reprezentacją, jak i dobre występy Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów byłyby ważne przy plebiscytach czy rankingach.

 

- Jedno nie wyklucza drugiego, wręcz może pomóc. Każdy sukces jest ważny przy plebiscytach. To nie jest tak, że nie śpię nocami przez jakiś plebiscyt. Prędzej czy później, nawet jeśli grasz w mniej popularnej lidze, przy sukcesie zostanie to docenione. Podobnie jest z reprezentacją Polski, która też nie jest wielkim "narodem" i nie jest na topie w piłce nożnej od dawna jak inni. Ale jeśli zrobimy coś ponad stan, będzie to sukces - zakończył.

BS, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze