Kostyra: O tym skandalu długo się będzie wspominać

Sporty walki
Kostyra: O tym skandalu długo się będzie wspominać
Fot. PAP

Nie milkną echa gali w Łomży, szczególnie głównego pojedynku pomiędzy Arturem Szpilką i Serhijem Radczenko. Wielu kibiców prosiło mnie o ocenę tej walki. Odpowiadałem, że nie mogę bo obiecywałem, że już nie będę komentował występów "Szpili", bo według niego już nie żyję (niedługo zapewne dołączy do mnie Przemek Garczarczyk, który skrytykował "Szpilę" po walce z Radczenko tak samo ostro, jak ja to kiedyś robiłem). Ale werdykt tego pojedynku i pracę arbitrów mogę skomentować. Dosadnie.

Stevie Wonder na galopującym koniu widziałby lepiej niż ci ślepcy z Austrii, którzy wytypowali wygraną Szpilki. To był po prostu ordynarny „wałek”, rabunek w majestacie prawa. A to co zrobił w 9. rundzie arbiter ringowy, udzielając Radczence ostrzeżenia, gdy był bliski zafundowania rywalowi trzeciego nokdaunu, to zwykły kryminał.

 

Chyba jedynymi osobami, które widziały wygraną Szpilki był on sam i jego narzeczona Kamila, która wylała wiaderko pomyj na transmitującą walkę telewizję i komentujących walkę dziennikarzy (nawiasem mówić wykonali świetną robotę, należy się im uznanie). Komentujący tego wieczoru gale w Polsacie Maciek Miszkiń i mistrz Europy Grzegorz Proksa, po obejrzeniu pojedynku Szpilka – Radczenko, zgodnie ocenili, że nawet oceniając wyrównane rundy na korzyść Polaka, werdykt powinien być 95-92 dla Radczenki. I nie sposób się z tym nie zgodzić.

 

Chyba ta prawda w końcu też dotarła do promotora gali, bo dwa dni po pojedynku przyznał, że wyszło mu 95-92 albo 94-93 dla Radczenki i nie wie jak mogło wyjść 95-92 dla Artura Szpilki. Trochę późno, bo wielki hejt już się wylał. Niestety, oblał przy okazji cały boks. A co jest winny przykładowo Damian Wrzesiński, który tego samego dnia w pięknym stylu, bez sędziowskich kontrowersji, pokonał w Dzierżoniowie Meksykanina Sergio Puente na oczach 19 dzieciaków z Domu Dziecka, którym załatwił wyjazd, bilety i wyżywienie? To jest wzór boksera, który jest mi miły.

 

ZOBACZ: Tymex Boxing Night 11: Brodnicka obroniła pas, zwycięstwo Wrzesińskiego. Wyniki i skróty walk

 

Koledzy z „Super Expressu” kilka minut temu dodzwonili się do drugiego (pozytywnego) bohatera „łomżyńskiej afery”: Serhija Radczenki. „Czuję się strasznie oszukany, a to co zrobił w 9. rundzie sędzia ringowy nie mieści mi się w głowie. Wstrzymał walkę i dał mi ostrzeżenie, gdy miałem Szpilkę na na skraju nokautu. Chcę rewanżu. Walczyłem z czterema polskimi bokserami (Głowackim, Balskim, Cieślakiem i Szpilką – przyp. Red.), przegrałem tylko z jednym – z Cieślakiem.” Jeśli dojdzie do rewanżu będę musiał jednak znokautować Artura. W innym przypadku znów mnie oszukają - powiedział Ukrainiec.

 

Na zakończenie wywiadu Radczenko podziękował serdecznie polskim kibicom za wiele ciepłych słów. „Wielu z nich przepraszało mnie za to co się stało, chociaż to przecież nie ich wina”. Rzeczywiście, kibice są najmniej winni tego co się stało w Łomży, o czym będzie się mówić latami.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze