PKO Ekstraklasa: Udany powrót Bartoszka, ŁKS poległ w Kielcach

Piłka nożna
PKO Ekstraklasa: Udany powrót Bartoszka, ŁKS poległ w Kielcach
fot. PAP
Kielczanom udał się rewanż za październikową porażkę 1:4

Piłkarze Korony Kielce pokonali ŁKS Łódź 1:0 (0:0) w meczu kończącym 26. kolejkę PKO Ekstraklasy. Drużynę gospodarzy prowadził trener Maciej Bartoszek, który wrócił do Kielc po trzech latach, zastępując w piątek zwolnionego ze stanowiska Mirosława Smyłę. Sukces jego drużyny oznacza, że Korona wyprzedziła Arkę Gdynia i opuściła przedostatnie miejsce w ligowej tabeli, którą zamykają łodzianie.

Bartoszek nie zrobił rewolucji w wyjściowym składzie Korony. W porównaniu do meczu ze Śląskiem (porażka 1:2 we Wrocławiu) zaszły tylko dwie zmiany. Od pierwszej minuty zagrali Themistoklis Tzimopoulos i Adnan Kovacevic, który wrócił po pauzie za czerwoną kartkę. W drużynie gości na boisko wybiegła ta sama jedenastka, co w wygranym u siebie spotkaniu z Zagłębiem Lubin 3:2.

 

Na pierwszą groźną akcję trzeba było czekać do 12. minuty. W pole karne zespołu z Łodzi wpadł Bojan Cecaric, ale obrońcy rywala zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Obie drużyny świadome stawki tego spotkania grały niezwykle uważnie, starając się nie dopuszczać przeciwnika pod własne pole karne. Później na boisku nie działo się zbyt wiele ciekawego. Zarówno Korona, jak i ŁKS, imponowały uważną grą w obronie, ale w ataku nie za wiele miały do zaoferowania.

 

Euro 2020 w... 2021 roku? "Nawet taka impreza musi poczekać"

 

W 31. min Bartoszek musiał dokonać pierwszej zmiany. Za kontuzjowanego Cecarica wszedł Rodrigo Zalazar. Dopiero osiem minut później kibice na kieleckim stadionie doczekali się pierwszego celnego uderzenia. Na bramkę gospodarzy strzelał Ricardo Guima, ale Marek Kozioł nie dał się zaskoczyć.

 

Po zmianie stron odważniej zaatakowali gospodarze i bardzo szybko przyszły tego efekty. W polu karnym gości na murawę upadł Mateusz Spychała, po starciu z Carlosem Morosem Gracią. Arbiter początkowo nie przerwał gry, ale później po konsultacji z wozem VAR wskazał na jedenastkę, a obrońcy gości pokazał żółtą kartkę. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Kovacevic i kielczanie objęli prowadzenie. W 57. min Arkadiusz Malarz uchronił łodzian przed stratą drugiej bramki, broniąc uderzenie Petteri Forsella.

 

Adwokat Ronaldinho przyznał, że jego klient jest... głupi  

 

Pół godziny przed końcem meczu trener zespołu z Łodzi Kazimierz Moskal zdecydował się na podwójną zmianę. Boisko opuścili Antonio Dominguez i Jakub Wróbel, a ich miejsce zajęli Łukasz Sekulski i hiszpański pomocnik Pirulo. Kielczanie mimo prowadzenia nie zamierzali bronić wyniku i kilka razy pod bramką Malarza było gorąco, ale akcjom gospodarzy brakowało wykończenia.

 

W 69. min bramkarz gości obronił uderzenie z rzutu wolnego Forsella i dobitkę Milana Radina. Minutę później Malarz popisał się kolejną świetną interwencją, po strzale głową Kovacevica. Kilka minut później do wyrównania mogli doprowadzić Guima i Adam Ratajczyk, ale ich strzałom brakowało precyzji. W 83. min powinno być 2:0 dla Korony, ale idealnej sytuacji nie wykorzystał Zalazar.

 

Kilka razy pod bramką Kozioła było gorąco, ale kielczanie skromne prowadzenie dowieźli do końca. Korona po raz siódmy w tym sezonie zainkasowała trzy punkty i awansowała na 14. miejsce w tabeli.

 

Fortuna 1 Liga: Podbeskidzie zrobiło krok w kierunku Ekstraklasy

 

Poziomem spotkania rozczarowany był trener ŁKS Kazimierz Moskal.

 

- Z jednej i z drugiej strony było to marne widowisko. Jeśli któraś z drużyn miała dzisiaj zgarnąć trzy punkty, to tylko w taki właśnie sposób, czyli po rzucie karnym. Nie byliśmy w stanie nawet po stałym fragmencie gry stworzyć sobie jakiejś sytuacji. Dużo błędów, piłka kompletnie nas nie słuchała. W sporcie zdarzają się porażki, ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Tu nie ma powodu się wstydzić, ale dzisiaj jest mi trochę wstyd. Nie wiedziałem, że możemy tak słabo grać. Może to była i moja wina, że po dobrym meczu z Zagłębiem powinienem zrobić trzy, cztery czy pięć zmian, tym bardziej, że graliśmy w środku tygodnia. Z zespołem z Lubina zagraliśmy dobre spotkanie, a dzisiaj nic nam nie wychodziło. Mieliśmy duży problem nawet z prostym podaniem. Jeśli nie byliśmy atakowani, to wybijaliśmy piłkę na aut. Dla mnie jest to niezrozumiałe - powiedział.

 

W podobnym tonie wypowiadał się trener Bartoszek.

 

- W pierwszej połowie graliśmy zbyt nerwowo, mieliśmy zbyt dużo strat. Mimo że robiliśmy wszystko, aby uniemożliwić przeciwnikowi rozgrywanie piłki, to niewiele z tego wynikało. Kiedy odzyskaliśmy piłkę, to zbyt łatwo ją traciliśmy przez niedokładność. W drugiej połowie graliśmy już ustawieniem 4-4-2 i nie mieliśmy tak dużo strat, jak przed przerwą. Dzięki temu mieliśmy trochę więcej sytuacji, po których mogliśmy stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwnika. Nie wiem, czy było to marne widowisko, dla mnie liczą się punkty - ocenił szkoleniowiec Korony.

 

Korona Kielce - ŁKS Łódź 1:0 (0:0)

 

Bramka: Adnan Kovacevic (53-karny).

 

Żółte kartki: Themistoklis Tzimopoulos - Carlos Moros Gracia.

 

Korona Kielce: Marek Kozioł - Mateusz Spychała, Adnan Kovacevic, Themistoklis Tzimopoulos, Grzegorz Szymusik - Ognjen Gnjatic, Jakub Żubrowski, Milan Radin (73. Jacek Kiełb), Matej Pucko, Petteri Forsell (90+1. Dawid Lisowski) - Bojan Cecaric (31. Rodrigo Zalazar).

 

ŁKS Łódź: Arkadiusz Malarz - Artur Bogusz, Carlos Moros Gracia, Maciej Dąbrowski, Tadej Vidmajer - Michał Trąbka (79. Samu Corral), Ricardo Guima, Dragoljub Srnic, Antonio Dominguez (60. Pirulo), Adam Ratajczyk - Jakub Wróbel (60. Łukasz Sekulski).

 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 4 678.

 

WYNIKI I TABELA PKO BP EKSTRAKLASY

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze