Piekarski o transferze Karbownika: Nie wszystkich na niego stać. Najbliżej był...

Piłka nożna
Piekarski o transferze Karbownika: Nie wszystkich na niego stać. Najbliżej był...
fot. Cyfrasport

Rozmowa z Mariuszem Piekarskim, byłym zawodnikiem Flamengo Rio de Janeiro, Legii, reprezentacji Polski, menedżerem piłkarskim.

Jak się zmienił rynek piłkarski po wybuchu epidemii?

 

Mariusz Piekarski: Na razie trudno ocenić, bo kluby raczej koncentrują się na tym co tu i teraz, a nie na przyszłości. Moim zdaniem, rynek się zmieni, ale to nie musi być aż taki dramat, jak się czasem przedstawia. Wszystko zależy od tego, jak szybko ligi wrócą do gry. Z tego co słyszymy Niemcy wrócą jeszcze w tym sezonie, my chyba też. Siedzę w tym biznesie mocno, ale nie mam jakiejś unikatowej wiedzy. W dobie mediów społecznościowych ciężko o to.

 

Sądzi pan, że ceny za zawodników polecą na łeb, na szyję?

Zobacz także. Kowalski: Siedem mln euro za Karbownika waży dwa razy tyle co miesiąc temu

 

W Polsce na pewno nie. My jesteśmy wciąż bardzo atrakcyjnym rynkiem dla najbogatszych. Za parę milionów euro można tu kupić bardzo dobrego zawodnika, którego wartość błyskawicznie rośnie. Z czego tu jeszcze spuszczać? Może zmienić się jedynie to, że kluby Ekstraklasy jeszcze chętniej niż dotąd będą się zawodników pozbywały, aby ratować byt.

 

A czy na rynku europejskim najbogatsi nie będą szukać właśnie takich zawodników w granicach 10 mln euro, a nie jak dotąd płacić średnio po 30-40 mln?

 

To raz, a dwa bardzo popularna stanie się teraz instytucja wypożyczenia. Bo to jest najtańsza i najłatwiejsza forma pozyskania zawodnika, czy też dla drugiej strony zejścia z kosztów, przerzucenia wypłat na kogoś kogo stać.

 

Czyli w przypadku legionisty Michała Karbownika, którego pan reprezentuje, cena sprzed epidemii nie ulega zmianie. Chcecie 10 mln euro i koniec?

 

Gdyby nie wybuch epidemii, pewnie sprawa byłaby już zakończona, transfer dopięty. 31 marca miałem lecieć do Hiszpanii, dopinać pewien temat, ale przez chińskiego wirusa wszystko zostało odwołane.

 

Od paru dni dziennik sportowy ukazujący się w Sevilli - „Stadio Deportivo” - informuje o szczegółach transferu Karbownika do Betisu Sevilla, podając wcześniej, że zainteresowany Polakiem był też słynny dyrektor sportowy Sevilli – Monchi…

 

Przede wszystkim rozmawiałem z czterema hiszpańskimi klubami, ale nie wszystkie na Karbownika stać. Najbliżej był klub, który wcale nie został wymieniony wśród tych spekulacji medialnych.

 

Chodzi o Valencię?

 

Pudło (śmiech). Za nic nie zdradzę.

 

To co z Betisem?

 

Teraz tematu nie ma. Są za to bardzo poważne z innych lig niż hiszpańska.

 

Jaki kierunek byłby najbardziej dla niego korzystny?

 

Jeśli nie Hiszpania, to Bundesliga lub liga angielska. To jest miejsce dla gracza o jego charakterystyce, lubiącego grę na dużej intensywności, szybkiego lewego lub prawego obrońcy z inklinacjami do gry ofensywnej, mającego bardzo dobrą kontrolę nad piłką. Wielu jest na rynku zawodników bardzo szybkich i młodych, ale większości piłka nie do końca słucha w pełnym biegu. Michała słucha. To jest gracz, który może być wartością dodaną zespołu, strzelać, asystować, a nie prostu solidnym obrońcą. Dlatego uważam, że w każdej z tych trzech lig sobie poradzi. Liga włoska np. jest kompletnie nie dla niego. Zbyt wiele tam zawiłości taktycznych, mało spontanicznej gry. Zobaczmy, jak Łukasz Piszczek rozwinął się pięknie jako boczny obrońca w Bundeslidze. To jest coś co przemawia do wyobraźni.

 

Jest pan przekonany, że Karbownik docelowo powinien być lewym obrońcą?

 

W Europie znamy jest jako boczny obrońca. Lewy z możliwością zejścia do środka, oddania strzału lub prawy. Jasne, że ja wiem, że może grać w pomocy, na pozycji numer osiem. Sęk w tym, że nikt go nie widział w takiej grze. To jest jeszcze nieodkryte przez szarszą publiczność.

 

Ma pan na niego konkretny pomysł?

 

Mam ten komfort, że nie muszę rzucać się na pierwszą lepszą ofertę. Nie należę do menedżerów, którzy myślą jedynie o prowizji. Patrzę na wiele aspektów, nie podniecam się. Rozmawiamy z Michałem bardzo często, analizujemy styl gry drużyn, z którymi jest możliwość podpisania kontraktu, a zapewniam, że sporo znalazło się możliwości. Jeśli miałby trafić do jakiegoś klubu TOP4 z każdej z tych wymienionych lig, to bierzemy też pod uwagę szybkie wypożyczenie do klubu, w którym na pewno będzie grać. Bo też warto zaznaczyć, że Michał jest bardzo ambitnym chłopakiem, który nie przedkłada wartości finansowych nad swój rozwój. Jest młody, ale ma bardzo dobrze poukładane w głowie, wie że teraz musi przede wszystkim grać.

 

To może warto jeszcze zostać trochę w Legii. Tu będzie miał gwarantowane granie…

 

Jeśli mam być szczery, to jeśli chłopak wie czego chce, jest ambitny, ma poukładane w głowie i stoją za nim poważne umiejętności, to powinien wyjechać.

 

Tylu młodych przepadało, wyjeżdżając tak szybko…

 

Bo źle wybierali. Tu jest właśnie pies pogrzebany. Moja w tym głowa, żeby nie pokpić sprawy.

 

Legia jest w takiej sytuacji, że musi go sprzedać, czy może jeszcze chwilę poczekać?

 

Wydaje mi się, że lepiej sprzedać jednego zawodnika za dobre pieniądze niż trzech za mniejsze.

 

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze