Ciężkie realia w drugiej lidze. "Utopione pieniądze. Zawodnicy będą musieli iść do normalnej pracy"

Żużel
Ciężkie realia w drugiej lidze. "Utopione pieniądze. Zawodnicy będą musieli iść do normalnej pracy"
fot. Hubert Łęgowik/facebook
Jak będą wyglądały rozgrywki drugiej ligi, w których startuje Hubert Łęgowik? Wciąż czekamy na wiele odpowiedzi.

Trwają próby, aby lada moment ruszyły żużlowe rozgrywki ligowe w naszym kraju. Niestety, na najniższym szczeblu wciąż widnieje wiele niewiadomych. O realiach drugiej ligi opowiada zawodnik OK Bedmet Kolejarza Opole, Hubert Łęgowik.

Krystian Natoński: Podstawowe pytanie. Pojedziecie w końcu w tej drugiej lidze?

 

Hubert Łęgowik: Zastanawiają się nad tym kibice, ale także zawodnicy. Tak naprawdę sami nie wiemy, w którym miejscu jesteśmy, co przyniesie kolejny tydzień. Z tego co wiem, to polski związek ma koncepcję, kiedy ta druga liga mogłaby ruszyć. Na dzień dzisiejszy będą obniżki kontraktowe, ale nie zostały nam jeszcze przedstawione konkretne oferty.

 

Zobacz także: 1. Liga Żużlowa: Kluby chcą wystartować i negocjują z zawodnikami

 

Osobiście stawiasz sobie barierę na jaką obniżkę możesz sobie pozwolić?

 

Przekalkulowałem sobie scenariusze lepsze i gorsze. Dla mnie bardzo dużą stratą już jest fakt, że w tych rozgrywkach nie pojedzie jeden zespół. Odpadają dwa mecze, a więc możliwość zarobienia pieniążków. Niestety, nasze kontrakty będą obniżone, ale części sprzętu, opony, eksploatacja - ceny tutaj nie ulegną zmianie. Trzeba jeszcze utrzymać mechanika. Nie ukrywam, że podjąłem pracę, aby dorabiać sobie co zimę i dzięki temu utrzymać płynność finansową. Staram się jednak tak przepracować ten sezon, aby w kolejną zimę nie zagryzać zębów, że czegoś brakuje. Niestety, na ten moment dużo pieniędzy utopiłem w sprzęcie, a nie zarobiłem jeszcze ani złotówki.

 

 

W przypadku obniżenia kontraktu, jesteś w stanie się z niego utrzymać, czy jeszcze musiałbyś dodatkowo iść do pracy?

 

Myślę, że maksymalnie przy dziesięcioprocentowej obniżce można sobie poradzić. Mamy kryzys, więc dla wspólnego dobra, dla dobra klubu, żeby ten sezon objechać spokojnie i żeby zawodnicy coś z tego mieli, jest to zrozumiałe. Ale nie za darmo, bo w takiej sytuacji, to ja dziękuję. Jeżeli ktoś ma większe zaplecze finansowe, wówczas może sobie pozwolić na większe cięcia. Zawodnicy też między sobą rozmawiają i wiedzą na co mogą sobie pozwolić. Musimy zarabiać na życie i na sprzęt, a koszta meczu drugoligowego wcale nie są niższe od tego w ekstralidze. Różnica jest taka, że zarobki są mniejsze.

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze