Lisek: Jak będzie trzeba, przebiorę się za księżniczkę

Lekkoatletyka
Lisek: Jak będzie trzeba, przebiorę się za księżniczkę
fot. Cyfrasport
Skąd u Piotra Liska gotowość do przebrania się za księżniczkę?

Mimo, że wybudował sobie skocznie, jako jeden z pierwszych sportowców wybiera się do Spały. Nie narzeka, nie traci motywacji i wykorzystuje każdą chwilę. Piotr Lisek w bardzo pozytywnej rozmowie z Polsatsport.pl opowiada o planach, przesuniętych igrzyskach, rodzinie i życiu w czasie pandemii.

Aleksandra Szutenberg: Na początek najważniejsze pytanie w dzisiejszych czasach: jak zdrowie?


Piotr Lisek: Pozytywnie. Jestem przy akcji #zostańwdomu i staram się naprawdę tego przestrzegać. Myślę, że zdrowie to podstawa i faktycznie staram się postępować według wszystkich zasad. Na razie więc dobrze.


Już niedługo masz zamiar zostać w domu, bo wybierasz się do Spały…


Jestem jedną z pierwszych osób, które się zadeklarowały. Uważam, że ten okres, który dla nas wszystkich nie jest łatwy, muszę też jakoś wykorzystać. Ta stagnacja i trening zastępczy w domu dla sportowca nie są takie, jakie powinny być. Uważam, że Spała jest dla mnie jedynym rozwiązaniem, aby utrzymać dobrą formę.

 

Polscy lekkoatleci palą się do treningów. Ruszą już 9 maja w Spale?


Przyznaję, że jak zobaczyłam informację, że to właśnie Ty jesteś jednym z pierwszych sportowców, który wybiera się do Spały, byłam lekko zaskoczona, bo przecież chwilę wcześniej pochwaliłeś się tym, że wybudowałeś swój własny rozbieg i zeskok. Po co w takim razie?


Spała jest jednym z ośrodków, którymi możemy pochwalić się na świecie. Jest zawsze świetnie przygotowany, niczego mu nie brakuje. Uważam, że przygotowanie w Spale jest dużo bardziej wartościowe niż skakanie na działce. To było rozwiązanie doraźne w czasie pandemii, a później ma spełniać rolę takiego fanu, zabawy na działce – jakiś grill, trochę poskakać. Ale żeby przygotować formę, Spała jest dużo lepsza i stąd ten wybór.


Pytanie tylko, czy takie skakanie o tyczce przy grillu jest w 100% bezpieczne?


Teraz na pewno nie, bo nie możemy się zaprosić i świętować skoku o tyczce wszyscy razem. Ale myślę, że po pandemii jak najbardziej. Polecam wszystkim spróbować, wszystkich Was serdecznie zapraszam na działkę i myślę, że to będzie fajny okres. Być na działce i jeszcze poskakać o tyczce to jest coś wspaniałego.


Czy informacja o tym, że igrzyska zostały przesunięte o rok, to dla ciebie dobra czy zła informacja?


Dla mnie tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo uważam, że zdrowie jest najważniejsze w tym wszystkim, a sport – wiadomo – dla mnie jest ważny, ale wiem, że to drugoplanowa sprawa i musimy teraz zadbać o to, żebyśmy wszyscy byli zdrowi. Te decyzje, które zostały podjęte, myślę, że są słuszne. Żebyśmy wszyscy bezpiecznie mogli kibicować, a my startować. Jeżeli była taka konieczność, to jestem za.


Przeanalizowałam Twoje najlepsze wyniki z ostatnich lat i doszłam do wniosku, że to dla Ciebie bardzo dobra informacja, bo generalnie lepsze wyniki osiągasz w latach nieparzystych: 2015 – 5,90m; 2017 – 6,00m; 2019 – 6,02m…


Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie wierzę w takie rzeczy. W każdym roku staram się być przygotowany na 110%, ale … mam nadzieję, że ta wróżba się spełni i będziemy się mogli cieszyć z wysokiego skakania na igrzyskach.


Doskonałe wyniki m.in. Armanda Duplantisa (red. pobity rekord świata – 6,18m) wskazują na to, że skakanie o medale w Tokio będzie bardzo wysokie. Co jest w Twoim zasięgu? Jaka wysokość?


Moim marzeniem od zawsze jest skoczyć 6 metrów na igrzyskach olimpijskich i myślę, że to byłoby zwieńczenie mojej kariery i to byłoby coś wielkiego, ale trudno jest rok wcześniej powiedzieć, jak będzie się wysoko skakało. Postaram się zrobić tak, by skakać jak najwyżej i mam nadzieję, że moja forma nie zniknie przez okres pandemii i trening zastępczy, który prowadziłem w domu, wystarczy. Nasz trening nie jest łatwy. Są konkurencje, w których jest trochę łatwiej się przygotować. My do treningu potrzebujemy infrastruktury, więc cieszę się , że będę miał to zapewnione. Cieszę się, że jadę do Spały. Za rok zobaczymy, jak to wyszło.


A poza treningiem, jak spędzasz ten czas i jak go interpretujesz? Jako utratę szansy na coś, czy jako dar?


Wyjęłaś mi to z ust. Jednym z plusów w tej całej pandemii jest to, że mogę się poświęcić rodzinie. Dla nich mam teraz dużo więcej czasu. Wcześniej te 300 dni poza domem naprawdę nie były łatwe. Cieszę się, że mogę nadrobić zaległości. Widzę, jak córka się rozwija, jak zaczęła raczkować, siadać, jak współpracuje z żoną Olą. To jest świetne i cieszę, się, że mogę być tego częścią. Nie dziwię się, że tatusiowie wariują na punkcie swoich córek.


Czyli już zwariowałeś na punkcie swojej małej księżniczki…


No chyba tak, jak będzie mi kazała się przebrać w strój księżniczki, to chyba nie będę miał wyjścia.

Cała rozmowa z Piotrem Liskiem, w której także m.in. o motywacji w czasie pandemii i ewentualnych igrzyskach bez kibiców w materiale wideo.

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

 

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze