Gruszka: Dzięki Lozano uwierzyliśmy, że możemy być mocni

Siatkówka
Gruszka: Dzięki Lozano uwierzyliśmy, że możemy być mocni
fot. PAP
Raul Lozano oraz Piotr Gruszka na mistrzostwach świata 2006.

- Każdy coś budował, a my byliśmy tym pierwszym pokoleniem, które uwierzyło, że możemy wygrać. Podobnie było z trenerami. Ci, którzy mieli na nas wpływ, to byli Polacy. Budowali w nas sportową jakość. Pierwszy sukces przyszedł z Raulem Lozano, który dokonał kilku zmian, spojrzał na pewne rzeczy z zewnątrz, to jak mamy pracować - przyznał Piotr Gruszka.

Na sportowych antenach Polsatu cały czas możemy oglądać archiwalne spotkania siatkarskie, które z pewnością dostarczyły wiele radości kibicom w naszym kraju. Nie brakuje także meczów, w których udział brał Piotr Gruszka.

 

Krystian Natoński: Na pana koncie wiele sukcesów, m.in. wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy, medal Ligi Światowej oraz wiele krążków mistrzostw Polski. Które z tych sukcesów ceni sobie pan najbardziej? Czy w ogóle można to skategoryzować w ten sposób?

 

Piotr Gruszka: Myślę, że wszystkie te sukcesy, które udało mi się zdobyć z kolegami z drużyny to już jest historia. Owszem będziemy o niej wspominali, bo to jest coś bardzo ważnego i fajnego. Z drugiej strony każdy medal miał swoją historię, więc nie mam jednego, wymarzonego. Srebrny medal mistrzostw świata wywalczony w Japonii bardzo mocno odbił się w środowisku siatkarskim nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. A to dlatego, że czekaliśmy na niego bardzo długo. Po pamiętnym meczu z Rosjanami, w którym przegrywaliśmy 0:2, aby wygrać 3:2, otrzymaliśmy przepustkę, aby grać już o medale. Z mistrzostw Europy 2009 pamiętam jedną rzecz, która może być ciekawa - otóż do samego końca nie wiedziałem, czy ja na te mistrzostwa pojadę. Wtedy było sporo kontuzji u chłopaków, którzy rok wcześniej byli bardzo mocnymi punktami tej reprezentacji. Nie wiadomo było kto zdąży się wyleczyć. Pamiętam, że zdecydowałem, że sam porozmawiam z trenerem Danielem Castellanim o tym, jaka jest moja rola w zespole. I pamiętam te rozmowę do dziś. Pytałem się czy pojadę, a jeśli pojadę, to na jakiej pozycji będę grał. Chciałem uzyskać odpowiedź, ponieważ chciałem się przygotować do turnieju mentalnie. Jak było widać, przygotowałem się nie tylko ja, bo wygraliśmy to mistrzostwo Europy.

 

Jest pan sentymentalny? Lubi pan wspominać?

 

Powiem szczerze, że lubię oglądać archiwalne mecze, ale niekoniecznie ze względu na sentyment. Bardziej dlatego, że tak jak chociażby ten mecz z Rosjanami - nie widziałem go wcześniej całego. Podobnie jak finał mistrzostw Europy. Oczywiście pamiętam pojedyncze sytuacje z boiska, ale całości nie oglądałem chyba nigdy. Teraz mogę spokojnie sobie usiąść i popatrzeć nie tylko na grę, ale na wszystkie elementy, które funkcjonowały. Myślę, że wszyscy sportowcy, my siatkarze, oglądamy mecz troszkę inaczej niż kibic. Zwracamy uwagę na ustawienia, na pewne elementy, które zwykły kibic swoim okiem nie dostrzeże.

 

Zobacz także: Polska z kolejnym wielkim turniejem? Znamy termin decyzji o organizacji MŚ 2022

 

Te sukcesy z pana udziałem zapoczątkowały "boom" na siatkówkę. To jest chyba miłe, że wasze pokolenie napędziło tych, którzy teraz grają w reprezentacji.

 

Wielkość, sukcesy buduje się pokoleniami. Nasz rocznik '77 oraz młodsi miał szczęście, ale mówiąc o takich rzeczach nigdy nie zapominam o tych starszych - Mariusz Szyszko, Krzysztof Stelmach, Andrzej Stelmach, Witold Roman, podobnie jak Damian Dacewicz czy Marcin Nowak. To były naprawdę bardzo mocne ekipy. Każdy coś budował, a my byliśmy tym pierwszym pokoleniem, które uwierzyło, że możemy wygrać. Podobnie było z trenerami. Ci, którzy mieli na nas wpływ, to byli Polacy. Budowali w nas sportową jakość. Pierwszy sukces przyszedł z Raulem Lozano, który dokonał kilku zmian, spojrzał na pewne rzeczy z zewnątrz, to jak mamy pracować, a jesteśmy bardzo pracowitym narodem. I wykorzystał nasz potencjał. Uwierzyliśmy, że możemy być mocni. Zbudowaliśmy silny fundament pod to, co dzieje się teraz. Nasza reprezentacja jest bardzo mocna, ale to jest właśnie efekt konsekwentnej jej budowy przez lata. W tych młodych rocznikach są naprawdę fajni chłopcy, przede wszystkim bardzo mocni, jeśli chodzi o grupę. Nauczyliśmy się, że możemy być najlepsi na świecie, wygrywając mistrzostwo świata dwukrotnie i wciąż mogąc to kontynuować. Oczywiście teraz żyjemy igrzyskami, które miejmy nadzieję, że odbędą się w 2021 roku. Oby były one zwieńczeniem i potwierdzeniem naszej siły, poprzez zdobycie medalu, najlepiej złotego.

 

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze