Crump o powrocie do żużla: Dlaczego nie? Za pięć lat będzie już za późno

Żużel
Crump o powrocie do żużla: Dlaczego nie? Za pięć lat będzie już za późno
fot. Cyfrasport
Czy Jason Crump zawita w tym sezonie do ligi polskiej?

A dlaczego nie? Za pięć lat będę już za stary, aby jeździć na żużlu. W 2012 roku zakończyłem starty w cyklu Grand Prix oraz w Polsce. Miałem zaledwie 37 lat. Wiele osób mówiło mi, że powinienem jeszcze pojeździć kilka lat, żebym zrobił to, zrobił tamto... Ale ja w tamtym czasie, nie chcę powiedzieć, że byłem wypalony, ale z pewnością mentalnie wycieńczony - przyznał legendarny australijski żużlowiec, trzykrotny IMŚ Jason Crump na temat wznowienia kariery.

Tomasz Lorek: Jakie odczucia towarzyszyły ci po wygraniu Grand Prix Czech trzykrotnie z rzędu (2002-2004)? Dwukrotnie wygrałeś Zlatą Prilbę w Pardubicach. Pamiętam scenę w Pradze, gdy po zwycięstwie w turnieju tańczyłeś razem z dziećmi. Ceremonia na podium dobiegła końca, zgasły światła na stadionie. Czułeś wtedy wyjątkowe fluidy płynące z faktu ojcostwa?

 

Jason Crump: To był coś fajnego: móc dzielić się radością z moimi dziećmi. Tak jak wcześniej wspomniałem, podróżowaliśmy na zawody jako rodzina, co nie zawsze było łatwe. Pobudka o szóstej rano i podróż samolotem tuż po tym jak położyłeś się spać bardzo późno dzień wcześniej. Dzieci mają z tego okresu mnóstwo wspomnień, ale o to przecież chodziło - aby móc spędzać ten czas razem. Powtórzę się: nie było łatwo. Sam jesteś ojcem, Tomasz i dobrze wiesz, że zabranie dziecka w podróż samolotem, droga na lotnisko, przejście z nim przez odprawę bagażowo-biletową nie należy do najłatwiejszych spraw.

 

Doskonale o tym wiem. Starasz się wówczas złapać trochę snu, kiedy to tylko możliwe. Wiele osób zadaje sobie dziś pytanie: dlaczego Jason Crump wraca do żużla i dlaczego będzie znowu jeździł w Anglii, tym razem dla Ipswich Witches?

 

A dlaczego nie? Za pięć lat będę już za stary, aby jeździć na żużlu. W 2012 roku zakończyłem starty w cyklu Grand Prix oraz w Polsce. Miałem zaledwie 37 lat. Wiele osób mówiło mi, że powinienem jeszcze pojeździć kilka lat, żebym zrobił to, zrobił tamto... Ale ja w tamtym czasie, nie chcę powiedzieć, że byłem wypalony, ale z pewnością mentalnie wycieńczony - po tylu latach poświęceń i wysiłku. Moja córka Mia była gotowa iść do liceum. Tak naprawdę jest wiele powodów, dla których powiedziałem "stop" i przestałem jeździć w Grand Prix oraz w Europie. W tamtym okresie, życie w Europie po prostu mi nie odpowiadało. Chcieliśmy wrócić do domu, do Australii, aby zapewnić naszym dzieciom edukację w ojczyźnie, aby mogli mieć znajomych i żyć normalnym życiem. Bez podróżowania, bez konieczności przerywania szkoły, aby być przez trzy, cztery miesiące z jedną grupą znajomych, a potem przez sześć, siedem miesięcy z inną. Dlatego przestałem się ścigać. Wróciliśmy do Australii i zaczęliśmy wieść normalne życie w otoczeniu zwyczajnych ludzi. Kilka lat później doszło do kolejnych zmian w moim życiu. Wziąłem udział w kilku zawodach żużlowych w Australii, co sprawiło mi przyjemność. Odwiedziło nas kilku znajomych, np. Daniel Bewley, Justin Sedgmen, Kyle Bickley oraz Tom Brennan, a także paru innych zawodników z Anglii. Daniel Bewley teraz jeździ dla Sparty Wrocław. Przy okazji wizyty Anglików w Australii, pogawędziliśmy rzecz jasna o speedwayu. Młodzi Anglicy odbyli trening z moim synem Sethem oraz jego trenerem. To było coś miłego: móc przebywać w ich otoczeniu. Wybrałem się z Danielem do zachodniej Australii, do Perth, aby pojeździć na motocyklu. Sprawiło mi to wielką frajdę. Nie siedziałem na motocyklu żużlowym przez jakieś 15 miesięcy. Wygrałem kilka wyścigów, mimo że wyglądałem na lekko grubego. Przytyłem kilka kilogramów, ważyłem wówczas około 80 kilogramów. Dzień lub dwa dni po zawodach w Perth zadzwonił do mnie Chris Louis. To dość zabawne, ponieważ Chris zadzwonił do mnie już w listopadzie 2019 roku i zapytał się czy nie chciałbym wrócić do regularnego ścigania. Miałem wtedy jednak złamany nadgarstek po upadku na motocyklu, który przydarzył się podczas jazdy dla zabawy. Wydarzyło się coś szalonego i Chris zadzwonił ponownie, tym razem pytając czy chcę znów ścigać się na żużlu. Odpowiedziałem, że owszem, wracam do speedwaya. To nie była trudna decyzja. Czułem, że postępuję właściwie. Wznowiłem treningi z dwoma trenerami, z którymi pracowałem przed laty. Pomyślałem: a dlaczego nie? Jestem wystarczająco sprawny oraz zdrowy. W porządku, może nie do końca sprawny na umyśle, ale jestem żużlowcem i podchodzę do tego jak do zabawy. Tym razem nie mam ambicji walczyć o mistrzostwo świata. To będzie zatem coś zupełnie innego. Gdy walczyłem o indywidualne mistrzostwo świata, kwestia czerpania przyjemności z jazdy nieco schodziła na dalszy plan. Bitwa o złoto to coś poważnego i wymagającego. Zawsze starasz się być lepszym. Podczas tej podróży chcę zobaczyć co potrafię uczynić jako 45-latek. Kto wie, być może uda mi się zajść tak daleko jak Greg Hancock w tym wieku? Na tym polega zabawa: chcę spróbować swoich sił.

 

Zobacz także: Crump: Dziesięć lat na podium Grand Prix powodem do dumy

 

Greg Hancock w wieku 48 lat był piątym żużlowcem świata.

 

Sęk w tym, że ja nie chcę być piątym żużlowcem świata. Nie chcę nawet być żużlowcem numer dziesięć. Chcę jedynie pościgać się dla Ipswich, może pojeździć też w Polsce, jeżeli znajdą się chętni w drugiej lub w pierwszej lidze. Oczywiście, kiedy tylko nastąpi odpowiedni moment, wówczas chciałbym wrócić do ścigania w Polsce, pod warunkiem, że będę wystarczająco dobry. Mam nadzieję, że sezon żużlowy w Wielkiej Brytanii niedługo się rozpocznie. Zobaczymy czy nadal coś potrafię...

 

Podziwiam i szanuję cię jako wielką osobowość nie tylko na torze, ale również poza nim. Zawsze chciałeś poszerzać horyzonty. Jesteś zodiakalnym Lwem, który charakteryzuje się kreatywnością i niesztampowym myśleniem. Ian Sinderson to człowiek, którego przed laty wprowadziłeś w świat speedwaya. Teraz Ian pomógł tobie w dobie pandemii koronawirusa, prawda?

 

Firma Iana została moim sponsorem w 2006 lub 2007 roku. Współpracowaliśmy przez wiele, wiele lat, będąc przyjaciółmi. To coś szalonego, ponieważ odbyliśmy ze sobą więcej rozmów po zakończonej przeze mnie karierze, aniżeli w jej trakcie, kiedy Ian był moim sponsorem. On jest zaangażowany w wiele projektów dotyczących rozwoju brytyjskiego żużla oraz brytyjskich zawodników. Sponsoruje wielu żużlowców, także tych z Australii. Pomaga również Taiowi Woffindenowi oraz żużlowej kadrze Wielkiej Brytanii. Jest bardzo mocno zaangażowany w speedway. Mnie też pomagał w podróżowaniu. To zawsze jest czymś niepokojącym, kiedy znajdujesz się na drugim końcu świata, z dala od rodziny. Pewnego dnia Melody i Seth byli bardzo blisko podjęcia decyzji o opuszczeniu Australii i przylocie do Anglii. Ian powiedział, że ma lepszy pomysł: Jason, ty polecisz do najbliższych, którzy są w Australii. Ian zawsze stanowił dla mnie wielką pomoc. Wielu zawodników z Anglii zatrzymywało się w moim australijskim domu. Ian był bardzo zaangażowany, aby zmobilizować mnie do jazdy z nimi w Perth. Można powiedzieć, że na jego barki zrzucam odpowiedzialność za mój powrót do ścigania.

 

Fantastycznie móc było cię usłyszeć, Jason. Życzę ci mnóstwa zdrowia oraz miłości: tobie oraz twojej rodzinie. Dużo optymizmu. Jestem przekonany, że pokażesz młodym zawodnikom oraz nam wszystkim kawał solidnego speedwaya i sprawisz nam przyjemność z oglądania cię na torze w barwach Ipswich Witches oraz gdziekolwiek indziej w Europie.

 

Też mam taką nadzieję, Tomasz. I tak jak wspomniałem, chcę się tym bawić. Nie będę rywalizował o mistrzostwo świata. Ten etap mojej kariery mam już za sobą. Teraz nastał czas na totalnie inną zabawę.

 

Tomasz Lorek, KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze