Bundesliga: Wielka awantura po barażach. Chuligani obrzucali kamieniami autokar Werderu

Piłka nożna
Bundesliga: Wielka awantura po barażach. Chuligani obrzucali kamieniami autokar Werderu
fot. PAP/EPA

Do skandalu doszło po meczu FC Heidenheim - Werder Brema, którego stawką była gra w Bundeslidze w przyszłym sezonie. Ostatecznie po remisie 2:2 to goście obronili miejsce elicie. Po zakończeniu arcyważnego spotkania kibole FC Heidenheim nie mogli zaakceptować faktu, że ich ulubieńcy zostali na drugim poziomie rozgrywkowym. Swoją frustrację postanowili wyładować na autokarze bremeńczyków.

Prowadzenie dla gości uzyskał w poniedziałek już w 3. minucie samobójczym trafieniem Norman Theuerkauf, który próbował wybić piłkę z linii pola karnego i posłał ją do własnej bramki. Dość przypadkowy był też pierwszy gol dla drugoligowca - piłka odbita od poprzeczki trafiła w Tima Kleindiensta i wpadła do siatki.

 

Dwa kolejne padły już w doliczonym przez arbitra czasie gry - najpierw Szwed Ludwig Augustinsson sfinalizował kontrę posyłając piłkę do pustej bramki gospodarzy, a następnie Kleindienst wykorzystał rzut karny. Oznaczało to, że Werder obronił się przed spadkiem z Bundesligi, w której występuje nieprzerwanie od 40 lat, zdobywając w tym czasie trzy z czterech tytułów mistrza Niemiec. Poza tym w dorobku klubu jest zdobycie sześciokrotnie Pucharu Niemiec oraz triumf w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1992 roku.

 

Werder Brema zostaje w Bundeslidze

 

Niemiecki dziennik "Bild" poinformował, że po zakończeniu rywalizacji sportowej, pseudokibice z Heidenheim postanowili przenieść ją poza boisko. Już na stadionie doszło do zamieszek i potrzeba była interwencja policji oraz służb porządkowych. Pseudokibice nie mogli pogodzić się z brakiem awansu i dali upust swoim emocjom. Chuligani obrzucili autokar gości. Koniec końców nikt nie ucierpiał i skończyło się na pękniętych szybach.

 

Sporo działo się również w Bremie. Świętujący na ulicach miasta utrzymanie kibice odpadali race, petardy, rzucali butelkami, z których jedna trafiła w głowę przypadkowego przechodnia. Musiał on sam udać się do szpitala, gdyż przez szpaler kibiców i kordon policji nie mogli się do niego dostać ratownicy medyczni. W pewnym momencie funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, by zapanować nad tłumem. Kilka osób zostało zatrzymanych.

A.J., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze