Nie ma pieniędzy dla siatkarzy. Stocznia Szczecin przegrała proces

Siatkówka
Nie ma pieniędzy dla siatkarzy. Stocznia Szczecin przegrała proces
fot. Cyfrasport
Spodziewając się wielkich pieniędzy od sponsora, Stocznia Szczecin zatrudniła siatkarskie gwiazdy. Zawodnicy wciąż czekają na wypłaty

Stocznia Szczecin wciąż nie jest w stanie uregulować długów wobec siatkarzy, którzy czekają na pieniądze od ponad roku. Chodzi o ponad dziewięć milionów złotych. Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał, że klubowi nie przysługuje odszkodowanie od byłego sponsora - Stoczni Szczecińskiej. Działacze zapewniają, że nie zrezygnują z dalszej walki i zapowiadają odwołanie się od czwartkowego wyroku, który nie jest prawomocny.

Klub domaga się od spółki pieniędzy jako "należności wynikających z umowy sponsoringowej". Sąd wziął jednak pod uwagę zapisy w umowie, a ta przewiduje, że sponsor ma przekazać jedynie 100 tysięcy złotych. Szczegóły dotyczące innego wsparcia miały być zamieszczone w odrębnym porozumieniu, jednak drugi dokument nigdy nie powstał. Nie ma więc podstaw, by przyznać rację klubowi, który domaga się ogromnej sumy

 

Umowa sponsorska została zawarta z poprzednim zarządem spółki. Precyzowała zakres finansowania wydatków klubu przez sponsora, co obejmowało m.in. wynagrodzenia zawodników i wydatki na kadrę szkoleniową. W aneksie nalazł się natomiast zapis dotyczący wynagrodzenia dla klubu za usługi promocyjne właśnie w kwocie 100 tysięcy złotych, co – jak wskazywał m.in. były prezes Stoczni Szczecińskiej Andrzej Strzeboński, zostało wypełnione.

 

Zaraz po wyjściu z sądu adwokat strony klubowej zapowiedział, że to jeszcze nie koniec sprawy.

 

- Na pewno będziemy wnosić apelację. Uważamy, że należy brać pod uwagę całokształt tych okoliczności sprawy, a nie tylko samo brzmienie dokumentów. W tej sprawie chodzi przede wszystkim i wyłącznie o to, aby zaspokoić roszczenia osób, które zaangażowały się w ten wyjątkowy projekt. To międzynarodowi zawodnicy, członkowie kadry szkoleniowej i wszystkie osoby, które pozytywnie i przede wszystkim uczciwie się w ten projekt zaangażowały i liczyły na to, że w końcu w tym mieście uda się stworzyć klub o mocnych podstawach i odnoszący sukcesy - powiedział radca prawny Filip Gościński.

 

Podkreślił też, że warto uwzględnić nieformalne rozmowy przedstawicieli klubu ze sponsorem, który miał składać kuszące obietnice. Przyznał też, że niepodpisanie dodatkowego porozumienia było zaniedbaniem ze strony klubu. Jego zdaniem, z wyjaśnień choćby prezesa klubu Jakuba Markiewicza wynika jednoznacznie, że "to porozumienie nie zostało zawarte z wyłącznej winy sponsora tytularnego, który cały czas zapewniał, gwarantował, obiecywał, że umowa będzie zrealizowana, że zostaną przekazane pieniądze, ostatecznie jednak z tego się wycofał, kiedy sprawa stanęła na ostrzu noża i klub upadł".

 

ZOBACZ TAKŻE: Siatkarze Jastrzębskiego Węgla po badaniach na koronawirusa

 

Zapowiedzią złożenia apelacji nie jest zaskoczony adwokat Stoczni Szczecińskiej.

 

- Sąd ogłosił przed chwilą wyrok, w którym oddalił powództwo klubu piłki siatkowej Stocznia Szczecin przeciwko mojemu klientowi – powiedział radca prawny Paweł Brzeziński po zakończeniu rozprawy w wydziale cywilnym szczecińskiego sądu. Spodziewam się apelacji, bo nie po to klub skierował sprawę do sądu, by na tym etapie poprzestać. Oczywiście trzeba zachować względy proceduralne - dodał. 

 

Radca przyznał też, że takiego orzeczenia się spodziewał. Jego zdaniem nie ma innego wyjścia z sytuacji. 

 

- Sąd podał w uzasadnieniu, iż zawarta między stronami umowa wskazuje, "że wszystkie zobowiązania ze strony pozwanej spółki zostały spełnione" i nie ma żadnych podstaw do tego, aby uznać, że spółka miałaby zrefundować dodatkowe koszty, czego domagał się klub - powiedział dziennikarzom  

 

W całej sytuacji najbardziej pokrzywdzeni są siatkarze i pracownicy klubu, którzy wciąż czekają na zaległe wypłaty.

 

ZOBACZ TAKŻE: Siatkówka w USA. "Dyrektorzy proszą, żeby nie trenować chłopców"

 

Były wiceprezes klubu Christian Lis mówił na początku procesu, że podczas spotkań przed podpisaniem umowy prezes Strzeboński wskazywał, iż "interesuje go tylko wariant mistrzowski". Podczas rozmów "zostało określone, iż budżet musiałby wynosić ok. 10 mln zł". Lis mówił też, że nalegał, aby podpisane zostało dodatkowe porozumienie dotyczące finansowania wydatków klubu, ale jego zdaniem, nawet gdyby nie doszło do podpisania osobnego porozumienia, i tak należałoby dochować porozumień zawartych w umowie, w tym finansowania wydatków na zawodników.

 

Przypomnijmy. Latem 2018 roku KPS Stocznia zbudowała "dream team". Licząc na ogromne pieniądze, do klubu sprowadzono m.in. Bartosza Kurka, Mateja Kazijskiego, Simona Van De Voorde, Nicholasa Hoaga czy Łukasza Żygadłę. Menedżerem został Radostin Stojczew. Podpisując kolejne kontrakty władze klubu deklarowały podbój Ligi Mistrzów w ciągu dwóch lat. A skończyło się skandalem. W połowie grudnia tego samego roku w oświadczeniu prezesa Jakuba Markiewicza poinformowano, że Stocznia wycofuje się z gry w Plus Lidze.

 

Jako powód podano brak wsparcia finansowego. Nie tylko od sponsora. Także ze strony miasta, z którym prezes miał zawrzeć umowę o równym partycypowaniu w kosztach utrzymania drużyny. Markiewicz oznajmił, że wydał 8,9 mln zł, a miasto tylko 3,8 mln zł i w żadnym roku partycypacja kosztów nie wyniosła 50% - 50%. To oświadczenie wywołało natychmiastową reakcję szczecińskiego magistratu, który kilka godzin później też wysłał oświadczenie do mediów.

 

- Nie jest prawdą, że Miasto zamierzało partycypować w kosztach utrzymania i prowadzenie siatkarskiej Stoczni na tym samym poziomie, co jej właściciele - napisano. Dodano też, że "Miasto wywiązywało się ze swoich zobowiązań wobec klubu co do kwot i terminów wpłat, nie miało wpływu na decyzje dotyczące prowadzonej przez Stocznię polityki finansowej, doboru sponsorów czy spraw organizacyjnych. Miasto nie może wziąć odpowiedzialności za zbyt wygórowane ambicje poszczególnych działaczy.

 

Potężne zadłużenie klubu spowodowało rozpad drużyny już po 9 kolejkach PlusLigi. Większość siatkarzy na początku grudnia rozwiązało umowy ze Stocznią, która w dniu wycofania z rozgrywek miała tylko pięciu graczy.

PAP, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze