Łukasz Kadziewicz: Nie mogę milczeć w sprawie Białorusi. Nie zostawiajmy ich samych!

Siatkówka
Łukasz Kadziewicz: Nie mogę milczeć w sprawie Białorusi. Nie zostawiajmy ich samych!
fot. Cyfrasport
Łukasz Kadziewicz przez rok grał w białoruskim Soligorsku. Poznał tam wielu fajnych ludzi. Dziś słyszy od nich przerażające historie.

Łukasz Kadziewicz przez rok grał w białoruskim Soligorsku. Poznał tam wielu fajnych ludzi. Dziś słyszy od nich przerażające historie. - Nie możemy milczeć w sprawie Białorusi – apeluje „Kadziu” naszym stałym w przeglądzie siatkarskich wydarzeń.

Robert Małolepszy: Zadzwoniłeś do mnie już w piątek i powiedziałeś, że kolejny przegląd wydarzeń musimy zacząć od dużo ważniejszego tematu niż siatkówka…


Łukasz Kadziewicz: Dokładnie. Chodzi mi o to, co dzieje się na Białorusi. Nie możemy milczeć, nie możemy być obojętni. Mieszkałem i grałem w tym kraju przez jeden sezon, poznałem sporo fajnych ludzi. Mam z nimi kontakt do dziś i to co od nich słyszę, co piszą mi w sms-ach, jeży włos na głowie. Tam naprawdę dzieją się straszne rzeczy. Chłopaki, z którymi grałem w Soligorsku stoją teraz na barykadach, są pałowani przez milicję. Ten reżim nie cofnie się przed niczym.


Co możemy zrobić w tej sprawie?


Przede wszystkim nie możemy udawać, że to nie nasza sprawa. To się dzieje za naszą granicą, u najbliższych sąsiadów. Oni też chcą żyć w normalnym, wolnym kraju. Wielu dojrzało do tego, by zmienić władzę – i co z tego, skoro ich głos nie miał znaczenia. Musimy o tym mówić, media muszą to nagłaśniać, my musimy wymagać od naszych polityków, by nie milczeli w tej sprawie.


Sądzisz, że reżim Łukaszenki się podda?


Nie wiem, ale jeśli będziemy milczeć, na pewno łatwiej uciszy naród, spałuje protestujących, najbardziej aktywnych zamknie do więzienia. Wiadomo, że możemy tylko wywierać presję, ale to bardzo dużo. Zwłaszcza dla ludzi na Białorusi, jeśli przekonają się, że nie są sami.


A co Ty zamierzasz zrobić w tej sprawie?


Właśnie ten wywiad jest po to, by pokazać, że nie możemy milczeć.


Środowisko siatkarskie też może coś zrobić?


Słyszę o coraz bardziej realnych planach dołączenia do PlusLigi drużyn z Niemiec i Ukrainy, czemu nie próbować dołączyć do tego zestawu ekipy z Białorusi. To byłby fajny znak dla kibiców, dla normalnych ludzi.


No to przejdźmy do siatkówki. Bo dużo się działo w ostatni weekend. Dwa mocne turnieje – jeden w Bełchatowie, drugi w Suwałkach. Oba pokazywaliśmy na sportowych antenach Polsatu. Jakie wnioski?


Pierwsze co na dziś rzucało się w oczy, to jednak spora dysproporcja między drużynami grającymi w Suwałkach i w Bełchatowie, oczywiście na korzyść tych występujących w hali Skry. Było po prostu widać, które ekipy powalczą o medale, a które o dalsze miejsce.


VERVA Warszawa Orlen Paliwa też grała w Suwałkach….


I tam nie prezentowała się rewelacyjnie, ale trzeba pamiętać, że zespół Anastasiego ma kłopoty zdrowotne. Kwolek ma naciągnięte ścięgno Achillesa, Grobelny jakieś kłopoty z biodrem. Ziobrowski też nie mógł grać. Widać też, że pracują nad pewnymi sprawami. Chociażby Wrona i Nowakowski bardzo konsekwentnie zaczynają szukać mocnej zagrywki. Na pewno to efekt zmiany piłki, jaką będzie grana PlusLiga.


ZOBACZ TAKŻE: VERWA Warszawa wydała oświadczenie w sprawie zdrowia zawodników

Coś z nią nie tak?


Jest po prostu inna, zwłaszcza w locie po zagrywce flotowej. Już nie leci tak agresywnie, jak kiedyś. Dużo łatwiej te floty się przyjmuje, dlatego zawodnicy zaczynają wracać do mocnej zagrywki z wyskoku.


Co jeszcze było widać w Bełchatowie i Suwałkach?


Zanim powiem o innych ekipach, to dodam, że VERVĘ wciąż widzę w pierwszej piątce walczącej o medale. Nawet jeśli w Suwałkach wyglądała słabiej. A co do innych ekip - zwróciłem uwagę na kilku zawodników.


Czekamy…


Największe wrażenie wciąż robi na mnie Ben Toniutti i jego rozegranie. Pytanie tylko co będzie, jeśli Kędzierzyn trafi na mocno kopiącą na zagrywce ekipę i trzeba będzie atakować z wysokich piłek. Czy Łukasz Kaczmarek to pociągnie? Bo trochę się obawiam, że para Śliwka-Semeniuk na skrzydłach będzie świetna, ale na rozegranej, szybkiej piłce. Na wysokiej mogą mieć kłopoty.


Toniutti marka uznana, a z nowych twarzy?


Podobał mi się bardzo Dmytro Teryomenko z Olsztyna. Ciekawy może być ten marokański atakujący Jastrzębia Mohamed Al Hachdadi. Wprawdzie mocno przesadził, zapowiadając, że będzie najlepszy w całej lidze – większe gwiazdy łamały sobie zęby na PlusLidze, ale widać, że potrafi zaatakować. Ma mocny, bardzo precyzyjny cios po prostej i mega ciasny skos. Jeżeli się zaadaptuje, może być odkryciem. Generalnie Jastrzębie wygląda bardzo dobrze.


Co masz na myśli?


Całość projektu. Na dziś oczywiście. Podoba mi się pomysł z podparciem na rozegraniu dla Lukasa Kampy, który jest po operacji. W razie czego jest dobry Fin Tervaportti. Do tego trójka mocnych przyjmujących Louati, Fornal, Szymura. A w ten weekend błysnął młody Gierżot. Bardzo podoba mi się ten chłopak, trzeba na niego zwrócić uwagę.


Jastrzębski Węgiel awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów?


ZOBACZ TAKŻE: Z kim zagrają polskie drużyny w siatkarskiej Lidze Mistrzów 


Ma potencjał nie tylko, by awansować, ale też znów zajść wysoko.


Jak oceniasz losowanie polskich drużyn?


Będzie ciekawie. Moim zdaniem ciężko teraz wskazywać faworytów, bo nawet ekipy z Rosji i Włoch mogą mieć pewne problemy. Przecież nikt nie grał. Tylko nasza federacja zorganizowała sezon reprezentacyjny.


To może być przewaga polskich drużyn?


Może, ale nie musi. Ale jedno jest pewne – czas by zespół z ligi mistrzów świata doszedł do finału Ligi Mistrzów.


A propos. Lewandowski czy Wlazły?


Dziś Lewandowski, wiadomo. Wspaniały sukces.


A tak w ogóle?


Dla mnie Wlazły – bo osiągnął mistrzostwo świata. Robert wywalczył najwyższe trofeum, ale w klubowej piłce. Wiadomo, że to najpopularniejsza gra na świecie, ale jednak nie reprezentacja. Wielki szacun, gratulacje – „Lewy” wszedł do bardzo elitarnego grona osób zasłużonych dla historii nie tylko piłki, ale całego polskiego sportu, ale mistrz świata, to mistrz świata. Ale proszę też od razu nie używać tego do porównań, czy cytatów. Cieszmy się, że mamy takiego wielkiego sportowca, celebrujmy ten moment. Wszyscy.


Podobał Ci się turniejowy format ostatniej fazy piłkarskiej Ligi Mistrzów?


Bardzo, może nie sam finał, ale ćwierćfinały i półfinały to były wielkie, epickie widowiska. Aż się prosi, by takie wydarzenia organizować w naszej, siatkarskiej Lidze Mistrzów. Niestety, CEV pod wodzą pana Boricicia nie idzie w dobrą stronę. Wierzę jednak, że rozgrywki będą mega ciekawe. Oby tylko dało się je rozegrać.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze