Czesław Lang znów szykuje kolarską bańkę przeciwko koronawirusowi

Inne
Czesław Lang znów szykuje kolarską bańkę przeciwko koronawirusowi
fot. PAP
W weekend w Rzeszowie kolejna wielka kolarska impreza organizowana przez Czesława Langa.

W weekend w Rzeszowie kolejna wielka kolarska impreza organizowana przez Czesława Langa. Orlen Wyścig Narodów to jedyny w tym sezonie taki start w światowym peletonie. Do Polski przelecą reprezentacje narodowe do lat 23. Wszystko odbędzie się w specjalnym, sanitarnym reżimie. Lang tworzy dla wszystkich uczestników wielką, kolarską bańkę.

Robert Małolepszy: Orlen Wyścig Narodów już w ten weekend. Proszę opowiedzieć nam co to za impreza, gdzie się odbędzie?

 

Czesław Lang: Spotykamy się w Rzeszowie w sobotę i niedzielę. Wyścig organizujemy po raz drugi. Formuła nawiązuje do klasycznego kolarstwa, znanego trochę starszym kibicom. 12-13 września do Rzeszowa przyjadą reprezentacje narodowe do lat 23. Ułożyliśmy tak program, by był maksymalnie atrakcyjny dla kibiców. Najpierw jazda drużynowa na czas, w której kiedyś Polacy odnosili wielkie sukcesy, a dzień później wyścig ze startu wspólnego. Mamy więc dwa etapy – liczy się łączny czas.

 

Kto do nas przyjedzie?

 

To będzie czołówka zawodowego peletonu. Dziś właśnie młodzi zawodnicy wygrywają największe wyścigi. Rywalizacja zapowiada się więc wspaniale, a do tego bardzo nieprzewidywalnie, bo ucięliśmy całą technologię. Zawodnicy nie będą mieli słuchawek w uszach, co oznacza, że w trakcie wyścigu nie mogą liczyć na podpowiedzi od dyrektorów sportowych. To będzie wielki spontan – kto jaką taktykę wymyśli, taką będzie realizował.


Ile reprezentacji narodowych przyjedzie do Polski?

 

Zgłosiło się pierwotnie 20 reprezentacji. Wiadomo jednak, że w związku z COVID-19 są problemy z podróżowaniem. Wszyscy muszą mieć oczywiście przeprowadzony test na obecność koronawirusa. 15 reprezentacji powinno wystartować.

 

Co wiemy o składzie reprezentacji Polski?

 

Będzie silny. Kadra przygotowuje się do tego wyścigu już od dłuższego czasu. Szeroki skład został powołany. Do tego zaproszona jest jedna polska grupa zawodowa, dzięki temu będziemy mieli 12 polskich kolarzy w peletonie.


Jak będzie ta pętla w Rzeszowie? Trudna, łatwa, jakich kolarzy będzie preferować?

 

Jej charakterystyka będzie zbliżona do takich wyścigów, jak mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie. Runda jest bardzo piękna. 27 kilometrów w samym centrum miasta, z mocnym, selektywnym podjazdem. Piękne, szerokie arterie. To będzie wizytówka Polski i Rzeszowa. Na trasie będzie na pewno trochę wiatru, trochę górek. Jazda drużynowa na czas odbędzie się na dystansie ok. 30 km. Ten etap na pewno ułoży trochę klasyfikację generalną. Etap ze startu wspólnego będzie ciekawy m.in. dlatego, że jak wspomniałem nie będzie słuchawek w uszach, a zawodnicy na pewno nie będą za wiele o sobie wiedzieli. Każdy przyjedzie i będzie musiał zacząć przyglądać się rywalom. Który jak wygląda, czy góral, czy sprinter. Przez to, że nie będzie słuchawek – na pewno będzie dużo ciekawych akcji – prób ucieczek. Każdy, kto będzie chciał się liczyć, musi być czujny i cały czas jechać z przodu.


W poprzednich latach wyścigów tej rangi było kilka. Rywalizacja w Polsce kończyła walkę o Puchar Świata. W tym roku zostaliście sami na placu boju.


Francuzi z Tour de l’Avenir i Czesi z Wyścigu Pokoju nie dali rady koronawirusowi. Nam się udało, z czego bardzo się cieszę. Mamy już doświadczenie z Tour de Pologne, który przeprowadziliśmy z całym protokołem sanitarnym i teraz jest to wręcz wzorzec do powielania, chociażby podczas Tour de France. Dzięki temu mamy zaufanie drużyn i UCI, która nie bała się nam powierzyć tej imprezy. . Dzięki temu zwycięzca naszego wyścigu zdobędzie Puchar Narodów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czesław Lang o wypadku na Tour de Pologne: Jedyną stroną, która może mieć pretensje, jesteśmy my jako organizatorzy

 

Są jacyś faworyci, coś wiemy na ich temat?


Myślę, że to będzie wielka niewiadoma. To będzie trochę jak za dawnych czasów. Stajesz na starcie i do końca nie wiesz kto jest kto. Z każdym musisz się liczyć, każdego obserwować. To będzie bardzo ciekawe. Mnie bardzo zależy na tym, by ten wyścig wrócił do korzeni, do prawdziwego kolarstwa, gdy to zawodnik na trasie musiał podejmować decyzje, gonić, uciekać, skakać, czy też zostawać w peletonie.

 

Mamy wśród Polaków kandydatów na zwycięstwo?

 

Szczerze mówiąc nie wiem. Trzymam kciuki, ale nie wiem, kto może się liczyć. Wierzę, że będą mocni, są u siebie w domu. Poziom naszych młodych kolarzy ostatnio rośnie, co wiedzieliśmy chociażby podczas Tour de Pologne, gdzie tak pięknie zaprezentował się Kamil Małecki.


Michał Kwiatkowski został mistrzem świata w Polsacie Sport, może więc i na antenie naszej stacji (transmisję przeprowadzi Super Polsat) objawi się kolejny, wielki talent polskiego kolarstwa?

 

Trzymamy kciuki.

 

Minęło już kilka tygodni, od Tour de Pologne 2020. Jakie wnioski?

 

Na pewno to był wielki sukces, że udało się tę imprezę przeprowadzić. Wprawdzie wszyscy mocno się na nas rzucili po wypadku Jakobsena, ale tak naprawdę my, jako organizatorzy w niczym nie zawiniliśmy. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Ostatni kilometr etapu to linia prosta, nie było żadnych płotków na jezdni, źle zaparkowanych samochodów, co się często zdarza. Była też krytyka, że płotki były za miękkie. Ale ja się z tym nie zgadzam. Patrząc na ten wypadek wielokrotnie, na jego późniejsze skutki, śmiem twierdzić, że gdyby stały tam ciężkie płoty, byłoby dużo gorzej. Te płotki się ugięły, przejęły część tej ogromnej siły, a w efekcie zamortyzowały upadek. Teraz wyobraźmy sobie, że Jakobsen uderza w ścianę, a tak to by wyglądało, gdyby te bariery były ciężkie, mocniej spięte. To byłoby jak uderzenie samochodem w drzewo. To zresztą widać po kolarzu. Jakobsen już wsiadł na rower, już lekko trenuje. Niedługo wróci. Oczywiście twarz wyglądała źle, uderzył nią o ziemię, potrzebny będzie zabieg chirurgiczny, ale najważniejsze, że nie miał uszkodzonego kręgosłupa, wewnętrznych obrażeń głowy.


Jakie wyciągnięcie wnioski z tego wypadku?

 

Duża krytyka była wokół tego, że to jest finisz ze zjazdem. Ale tam na kilometrze jest 17 metrów różnicy. Wcześniej jest podjazd. Wszyscy, którzy nie chcą brać udziału w tym sprincie, już nie muszą, bo jest przecież przed metą strefa ochronna trzech kilometrów. Jeśli dojeżdżasz do niej w peletonie, to potem masz czas zwycięzcy. Jest to po to, by na finiszu nie było wszystkich, a tylko sprinterzy. Jak obserwowałem potem zdjęcia z góry, to na tym etapie, na dobrą sprawę finiszowało dwóch kolarzy. Potem jest ewidentny faul, gdy jeden drugiego wpycha w barierki. Temu organizator nie może zapobiec, za to jest kara dyscyplinarna.


Nie macie sobie nic do zarzucenia?

 

Całego wyścigu pilnowało prawie cztery tysiące ludzi – policja, straż, ludzie do kierowania ruchem. W czasie wyścigu nie było ani jednego przypadku, by np. samochód wjechał nam na trasę pod prąd. My, jeśli chodzi o zabezpieczenie trasy, od lat jesteśmy na świecie stawiani jako wzór. Czasem niestety, zdarzają się takie wypadki i nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć.

 
Czy w związku z tym w przyszłym roku znów będzie finisz pod Spodkiem?

 

Ja bym go zrobił, ale nie chcę wywoływać wilka z lasu i powodować niepotrzebnej presji na nas. Dlatego wymyślimy coś innego, choć wciąż uważam, że ten finisz jest bezpieczny, trzeba tylko zachować zdrowy rozsądek.


Na koniec kilka zdań o waszym protokole sanitarnym. Jak to wygląda w przypadku wyścigu kolarskiego?


Po przyjeździe do Polski zawodnicy przechodzą testy. Podobnie badamy wszystkich, którzy są przy wyścigu – organizatorów, sędziów, członków drużyn. Potem wszyscy są zakwaterowani w tzw. bańkach, czyli każda drużyna na osobnym piętrze w hotelu. W osobnym pomieszczeniu je się też posiłki. Mechanicy nie mają kontaktów między grupami. Na starcie i mecie są wydzielone miejsca dla każdej ekipy. Podczas dekoracji zwycięzców nie ma hostess. Każdy kolarz sam zakłada sobie koszulkę. Oczywiście nie ma też kontaktu z kibicami.

 

Wyścig Narodów, tak jak Tour de Pologne odbędzie się bez widzów?

 

Nie będzie ich na starcie i mecie, ale mogą ustawiać się i dopingować wzdłuż trasy. Oczywiście z zachowaniem dystansu społecznego i najlepiej w maseczkach.

 

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze