Kowalski: Czy Czesław Michniewicz w roli trenera Legii to dobry wybór?

Piłka nożna
Kowalski: Czy Czesław Michniewicz w roli trenera Legii to dobry wybór?
fot. PAP
Czesław Michniewicz został nowym szkoleniowcem Legii Warszawa.

Właściciel Dariusz Mioduski zaskoczył kibiców stawiając akurat na szkoleniowca, który ma już całkiem dobrą robotę. Jęk zawodu i rozczarowania słychać było w dużej części tzw. środowiska piłkarskiego. To naturalne, jest wielu dobrych trenerów, którzy nigdy oferty z największego polskiego klubu nie dostali, a są na trenerskiej karuzeli od lat albo już z niej spadli. No a w tym przypadku nie dość, że Michniewicz prowadzi kadrę U-21, to jeszcze teraz taki bonus.

Zazdrość i stosunek do kolegów z branży w myśl powiedzonka: skuś baba na dziada, zwłaszcza w tym środowisku jest normą. I żadne oficjalne ciepłe słowa w kierunku konkurentów, zbijanie piątek podczas konferencji prasowych, czy robienie niedźwiedzia po meczu nie są w stanie tego przykryć. Najlepszym przykładem jest Jerzy Brzęczek. Przed kamerą czy w mediach społecznościowych większość wspiera selekcjonera, „Jurek, trzymaj się”, „dajcie spokój Jurkowi”, a gdy kamera się wyłącza, ci sami przyznają, że: „Jurek nie dojeżdża”.

 

Tak naprawdę w obu przypadkach ich dobry wynik jest w interesie szeroko rozumianej branży piłkarskich trenerów w Polsce. A jakaś solidarność zawodowa, mogłaby tylko wzmocnić ich pozycję. Przecież gdyby się teraz okazało, że Michniewiczowi w Legii wyjdzie, byłaby większa szansa, że kolejnym trenerem, który będzie mógł w Warszawie wybić się i dobrze zarobić zostanie Polak. Mit polskiego trenera nieudacznika, który jest źle wyszkolony i nie może równać się z tymi światłymi z europejskiego rynku, zostałby przygaszony.

 

ZOBACZ TAKŻE: Oficjalnie! Czesław Michniewicz nowym trenerem Legii Warszawa


Właśnie na tej zasadzie angaż dostał w kadrze Brzęczek. Jego poprzednik, ot solidny trener ligowy, który z Górnikiem Zabrze zajął szóste miejsce w lidze wykreował się w pewnym momencie na bohatera narodowego. Adam Nawałka, bo o nim mowa, sam zaczął wyglądać jak milion dolarów i prawie tyle zarabiał, a jego drużyna przeszła do historii, jako pierwsza pokonując Niemcy i osiągając ćwierćfinał mistrzostw Europy. Polski ligowy trener rósł razem z drużyną. Przecież to wartość nie do przecenienia. To na tej kanwie Zbigniew Boniek dokonał kolejnego wyboru. Próbował pójść tą samą drogą. Być może się pomylił, ale jednak szansę dostał Polak.


Spójrzmy na Legię w ostatnich latach: z krajowego podwórka tylko Jacek Magiera miał krótką szansę, chociaż obiecano mu, że będzie trenerem na lata. Reszta to obcokrajowcy, niby ludzie z lepszego piłkarskiego świata, bo trafił się i Portugalczyk i Chorwaci i Rosjanin. Ale ilu za nich było tak naprawdę dobrych? Stanisław Czerczesow na pewno. Może Henning Berg. Ale reszta? Furiat Ricardo Sa Pinto?, specjalista od futbolu młodzieżowego Romeo Jozak, czy kobiecego Dean Klafurić? Inny tematem jest odchodzący właśnie Aleksandar Vuković, który ma tzw. legijne DNA, ale czy to wystarczająca rekomendacja? Mimo niewątpliwych zasług Serba dobrze by było, gdyby popracował gdzieś indziej, coś osiągnął i dopiero wtedy objął drużynę, w której kiedyś występował.

 

ZOBACZ TAKŻE: "Nowy trener Legii musi mieć świadomość, że za rok zostanie zmieniony"

 

Fakty są takie, że cały zastęp zagranicznych przeciętniaków (żeby nie powiedzieć ostrzej) znajdował przy Łazienkowskiej zatrudnienie, szansę na bardzo duże zarobki i dopisywanie sobie do CV kolejnych tytułów, bo to w Legii z racji największego budżetu choćby, znacznie łatwiejsze niż gdzie indziej. Czy ktoś pamięta, że taki Klafurić ustrzelił dublet?! Proszę mi wytłumaczyć w czym on jest lepszy od Waldemara Fornalika, Bogusława Kaczmarka, Michała Probierza, Piotra Stokowca, Marka Papszuna, Czesława Michniewicza i wielu innych, którzy takiego osiągnięcia nie mają, bo w Legii nie pracowali?

 

Jasne, że czasy się zmieniają, inny jest rynek pracy, kluby są prywatne i właściciele mogą brać kogo chcą. Ale miło by było, gdyby obcokrajowcy, którzy zostają tu zatrudniani wnosili jakąś wartość dodaną, pozostawiali po sobie coś więcej niż tylko pustą kasę. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby Legia zatrudniała kogoś z najwyższej półki, kto mógłby wnieść drużynę na poziom międzynarodowy. I nie wierzę, że mnie znalazłoby się na kogoś takiego nawet parę milionów euro na dwa czy trzy sezony (przecież za samego Radosława Majeckiego Legia skasowała 7 mln euro). Ale jeśli na to się nie decydujemy, to po prostu postawmy na najlepszych polskich trenerów. Niech się wykazują, niech dostaną instrumenty, których wcześniej nie mieli szansy dostać, bo ich nie było stać.

 

I choćby z tego powodu uważam, że Michniewicz w Legii to dobry pomysł.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze