Kołtoń: Horror Lecha - wypadło trzech środowych obrońców! Co zrobi Żuraw?

Piłka nożna
Kołtoń: Horror Lecha - wypadło trzech środowych obrońców! Co zrobi Żuraw?
Fot. PAP
Podczas meczu z Benfiką zabraknie m.in. Lubomira Satki (z lewej), który dostał czerwoną kartkę w spotkaniu z Charleroi.

Wielka droga Lecha w eliminacjach Ligi Europy przyniosła wymarzoną grupę. Pierwszym rywalem – już w czwartek! - będzie gigantyczna Benfica Lizbona. Tymczasem w „Kolejorzu” dramat, jeśli chodzi o środkowych obrońców. Wypadło aż trzech! Został Tomasz Dejewski, który na co dzień jest tym czwartym!

To prawdziwy horror! Słowak Lubomir Satka w Charleroi otrzymał czerwoną kartkę i musi pauzować. Serb Djordje Crnomarković zakaził się koronawirusem i nie zagrał w spotkaniu z Jagiellonią. Wątpliwe, aby był do dyspozycji w czwartek w meczu Ligi Europy. Przed spotkaniem w Białymstoku kontuzji doznał Thomas Rogne, który nigdy w Lechu nie zdołał zagrać więcej niż w sześciu meczach z rzędu! Sytuacja jest doprawdy alarmowa. Na dniach okaże się, co z Rogne – na ile uraz Norwega jest poważny? Trenerowi Dariuszowi Żurawiowi został jeden środkowy defensor – Tomasz Dejewski, na co dzień ten czwarty!

 

ZOBACZ TAKŻE: Bayern rozpocznie walkę o obronę trofeum od meczu z Atletico

 

Żuraw będzie miał prawdziwy ból głowy, jak zestawić linię obrony. Tomasz Dejewski ma tylko 10 meczów w Ekstraklasie. W ubiegłym sezonie dużo częściej grał w drugiej drużynie „Kolejorza” w 2. lidze, a więc na trzecim poziomie rozgrywek. Czy do Dejewskiego cofnąć defensywnego pomocnika Karlo Muhara, który liczy 190 centrymetrów wzrostu? Czy może przestawić na pozycję środkowego obrońcy Wasyla Kravetsa, który świetnie gra głową. Jednak Ukrainiec w drugiej lidze hiszpańskiej – w Lugo i Leganes - grywał tylko na lewej stronie defensywy. Para Dejewski-Kravets to pełne ryzyko, ale... może się okazać, że nie będzie innego wyjścia? Wtedy po bokach formacji obronnej zagraliby – Alan Czerwiński z prawej i Tymoteusz Puchacz z lewej.

 

A może jeszcze inny wariant? Ustawienie piątki w obronie? Trójka środkowych obrońców Czerwiński-Dejewski-Kravets, a na bokach – z prawej strony Jakub Kamiński, a z lewej Puchacz? To nawet dobrze wygląda na papierze, ale... nigdy nie zostało przećwiczone w boju. Tymczasem Benfica przyjedzie do Poznania rozpędzona po czterech meczach ligowych, które skończyła kompletem zwycięstw i 13 strzelonymi golami! W ostatnim meczu ligowym z Rio Ave w ataku wyszli Niemiec, 24-letni Luca Waldschmidt, kupiony za 15 milionów euro z Freiburga i Urugwajczyk, 21-letni Darwin Nunez, pozyskany za 24 miliony z Almerii. Waldschmidt dwa razy trafił do siatki w niedzielę – najpierw po podaniu Brazylijczyka Evertona, kupionego za 20 milionów euro z Gremio. A później po dograniu partnera z ataku, Nuneza, który w poprzednim sezonie strzelił 16 goli w drugiej lidze hiszpańskiej. Za Nuneza w 81 minucie wszedł reprezentant Szwacjarii, 28-letni Haris Seferović, który w tym sezonie zanotował już 3 gole w lidze. Tym razem Seferović główkował w nogi rywala, a piłkę do siatki na 3:0 posłał pomocnik Gabriel.

 

ZOBACZ TAKŻE: Legia Warszawa wygrała w ligowym debiucie trenera Michniewicza

 

Żuraw świetnie zarządzał drużyną w czterech spotkaniach eliminacyjnych Ligi Europy. Jednak nigdy nie miał takiego bólu głowy, jak teraz przed Benfiką. Sam był świetnym środkowym defensorem. Wiadomo, że broni cały zespół. Jednak odpowiedzialność poszczególnych piłkarzy też jest niesłychanie ważna – zarówno w pojedynkach, jak i przy wyprowadzeniu piłki, co doskonale pokazało spotkanie Benfiki z Rio Ave.

Roman Kołtoń, Prawda Futbolu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze