Prezes PZKosz: Mojego konfliktu z Adamem Waczyńskim nie ma i nie było

Koszykówka
Prezes PZKosz: Mojego konfliktu z Adamem Waczyńskim nie ma i nie było
fot. Cyfrasport
Adam Waczyński był czołowym koszykarzem reprezentacji Polski podczas mistrzostw świata w 2019 roku. Później "zniknął"

Adam Waczyński wrócił do reprezentacji Polski koszykarzy. W 2019 roku był jej kapitanem i jednym z najlepszych zawodników. Później trener Mike Taylor przestał go powoływać, twierdząc, że koszykarz klubu Unicaja Malaga ma problemy osobiste. Waczyński temu zaprzeczał, ale nie wystąpił w czterech meczach eliminacji EuroBasketu 2022. Dominowała opinia, że to efekt konfliktu Waczyńskiego z Radosławem Piesiewiczem. - Konfliktu nie było i nie ma - zapewnia prezes PZKosz. w rozmowie z Polsatem Sport.

Waczyńskiego zabrakło w spotkaniach eliminacji ME, które Polacy rozegrali w lutym i w grudniu. Teraz wrócił do kadry, która w piątek i poniedziałek w Gliwicach zakończy walkę o wyjazd na EuroBasket 2022.

 

- W reprezentacji nie gra się dla prezesa, nawet nie gra się dla trenera. Skoro pojawiło się powołanie, to nie ma możliwości, żebym je odrzucił - powiedział koszykarz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

 

ZOBACZ TAKŻE: Debiutant w meczowej dwunastce na Hiszpanię

 

Zapytany, czy powrót czołowego gracza silnego klubu Unicaja Malaga do reprezentacji oznacza koniec konfliktu na linii Waczyński - Polski Związek Koszykówki, prezes Piesiewicz odparł:

 

- Zacznijmy od tego, że konfliktu między prezesem Piesiewiczem, a Adamem Waczyńskim nie ma i nie było. To sztab trenerski powołuje drużynę, a mnie cieszy to, że trener Mike Taylor daje szansę młodym zawodnikom. Tak się zresztą umawialiśmy. Mało kto mówi o tym , że w reprezentacji mogą zadebiutować 18-letni Igor Milicic junior i 17-letni Jeremy Sochan. To jest duży krok do przodu. I ja bardziej na tym się skupiam, żeby trener wyławiał te "perełki", by dawał im szansę poznawać taktykę, jego styl. Pamiętamy, jak w tej kadrze świetnie zaadoptował się Olek Balcerowski, świetny młody gracz, wtedy osiemnastolatek. Za nim bardzo udane mistrzostwa świata. Jest też Łukasz Kolenda, wciąż przecież bardzo młody zawodnik, a jakże już doświadczony. Tu musi być mieszanka rutyny i młodości, doświadczenia i chęci walki. To komponuje się w całość. Jeszcze raz powtórzę, bardzo się cieszę, że Adam znów będzie grał, będzie występował w meczach reprezentacji Polski, ale to cały czas jest wybór trenera. A jest z kogo wybierać, bo tych zawodników na wysokim poziomie jest coraz więcej. Liczę więc, że na turnieju w Gliwicach nasi koszykarze wygrają oba mecze, że znów sprawią niespodziankę pokonując Hiszpanów i w dobrym stylu awansują do mistrzostw Europy.

 

ZOBACZ TAKŻE: Młode polskie talenty "cieszą oko" Aarona Cela

 

Awans jest o krok. Może być i tak, że Polacy wywalczą go nawet przegrywając ostatnie mecze z Hiszpanią i Rumunią. Prezes Piesiewicz zdobył się więc na podsumowanie kończących się eliminacji.

 

- Na początku mieliśmy ogromny sukces organizacyjny w Arenie Gliwice, bo pierwszy raz w historii, na meczu koszykówki w Polsce było 12 tysięcy kibiców. Później przyszła pierwsza po 48 latach wygrana z Hiszpanią, aktualnym mistrzem świata. Idąc dalej, udana "bańka" w Hiszpanii i jedno zwycięstwo, które bardzo nas przybliżyło do awansu. Mam nadzieję, że teraz czeka nas udane zakończenie eliminacji i zapewnienie sobie awansu do mistrzostw Europy.

 

Cała rozmowa z Radosławem Piesiewiczem w załączonym materiale.

 

WŁ, PZ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze