Kowalski: Legia już nie odda pozycji lidera?

Piłka nożna
Kowalski: Legia już nie odda pozycji lidera?
Fot. Cyfrasport
Mistrzowie Polski właśnie teraz, po 18. kolejce, zaczną odjeżdżać rywalom. Jeśli jeszcze do tego wypalą transfery, dogonić Legię będzie trudno

Uzbek, dwóch Ukraińców i Albańczyk to nowe twarze w Legii, zawodnicy, którzy mają pomóc w obronie mistrzowskiego tytułu. Jeden z nich Artem Szabanow już wystąpił i przyczynił się do zdobycia trzech punktów z Wisłą Płock, z którą Legia wygrała 5:2. Dzięki zwycięstwu i porażce lidera Pogoni Szczecin, Legia znów jest na pierwszym miejscu w tabeli.

Z końcem okienka transferowego wreszcie coś drgnęło w kwestiach personalnych drużyny mistrza Polski. Co prawda nie dołącza nikt specjalnie znany (chyba, że dojdzie w końcu do porozumienia z Kamilem Grosickim), ale przyglądając się nowym graczom wnikliwie, można żywić wobec nich pewne nadzieje.

 

Trener Czesław Michniewicz potrzebował lewonożnego obrońcy i jak by nie patrzeć, dostał go. Szabanow może być doskonałym uzupełnieniem albo wartościowym zmiennikiem dla trójki Igor Lewczuk, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk. Nie jest zachwycająco szybki, ale solidny, rozegrał nawet mecz w Lidze Mistrzów w Dynamie Kijów. W Legii już są z niego zadowoleni.

 

Ofensywny pomocnik z Uzbekistanu Jasur Jakszybojew nie grał dwa miesiące, ale też widać podczas treningów, że potrafi grać i strzelać gole. Bardzo dobrze operuje lewą nogą, jest szybki, dobry technicznie i ma niestandardowe zagrywki. 16 goli jakie zdobył w poprzednim sezonie w lidze białoruskiej nie wzięło się z przypadku. Pytanie jak szybko dojdzie do formy fizycznej po tak długiej przerwie. Początkowe obawy są jednak dosyć szybko rozwiewane i czas ewidentnie działa na jego korzyść.

 

Obiecująco zapowiada się także napastnik z FK Tirana Ernest Muci. 19-latek strzelił w tym sezonie 7 goli i miał 4 asysty. Grał jeszcze w ostatniej kolejce w lidze albańskiej. Za niego Legia zapłaci pół miliona euro, ale podobno warto, choćby dlatego, że interesowały się nim także kluby z wyższej europejskiej półki. On, a także Ukrainiec Nazarij Rusyn, mają być opcją do gry u boku Tomasa Pekharta.

 

Czech wreszcie będzie miał jakieś realne wsparcie z przodu albo po prostu wartościowych zmienników. Dla Rusyna, który nie mieścił się w składzie Dynama Kijów, przyjazd do Warszawy to spełnienie marzeń. Mieszka tu jego rodzina i wielu przyjaciół. Brat jest popularnym fryzjerem, z którego usług korzystają telewizyjni celebryci. Nazarij mówi bardzo dobrze po polsku, a stylem gry przypomina nieco… Kamila Grosickiego.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kamil Glik wyrzucony z boiska!

 

Podczas meczu w Płocku Legia, która wydawała się być uzależniona od goli Pekharta, zagrała bez niego, a mimo to skuteczność miała świetną. Dzięki temu, że Michniewicz ustawia pomocników bardziej kompaktowo, bliżej siebie, pojawiło się dużo więcej możliwości rozegrania piłki. Formacja ta stała się bardziej elastyczna, zawodnicy lepiej współpracują, a tacy gracze jak Bartosz Slisz, Bartosz Kapustka czy przede wszystkim Luquinhas zaczęli zyskiwać na jakości. Sami też strzelają gole.

 

Jasne, że drużyna z Płocka jest mocno przeciętna i na podstawie jednego meczu w polskiej lidze nie można niczego przesądzać, ale… wyraźnie widać, że tendencja jest dobra. Coś się w tej ekipie zaczyna zazębiać, zespół z Warszawy dobrze zagrał już w starciach z Rakowem Częstochowa, ŁKS w Pucharze Polski i, mimo remisu, w Białymstoku z Jagiellonią. A że rywale niespecjalnie naciskają (Pogoń się potyka, a Raków ma pięć punktów straty), można zakładać, że mistrzowie Polski właśnie teraz po 18. kolejce zaczną odjeżdżać rywalom. Jeśli jeszcze do tego wypalą transfery, o których wyżej wspominaliśmy, dogonić Legię będzie trudno.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze