Marek Papszun: Nie wiem, czy to wszystko nie dzieje się za szybko

Piłka nożna
Marek Papszun: Nie wiem, czy to wszystko nie dzieje się za szybko
fot. Cyfrasport
Raków Częstochowa po raz pierwszy w historii wywalczył Puchar Polski.

- To się dzieje szybko. Przed sezonem nie przeszło mi przez myśl, że możemy grać w pucharach, a dziś walczymy o wicemistrzostwo i jesteśmy zdobywcą Pucharu Polski. Nie wiem, czy nie za szybko, ale przyjmuję to i nie będę narzekał - powiedział trener Marek Papszun. Prowadzony przez niego Raków Częstochowa po raz pierwszy w historii wywalczył Puchar Polski.

Szymon Rojek: Już oficjalnie możemy powiedzieć: Marek Papszun – zdobywca Pucharu Polski. Dużo czasu zajmie panu, by przyzwyczaić się do takiej zbitki?

 

Marek Papszun: Nie do końca, bo wygrała drużyna pod moją wodzą, dzięki kapitalnej robocie chłopaków na boisku, ale też wszystkich ludzi wokół. Cieszę się, że mogę ich reprezentować i że tak to wyglądało.

 

Zobacz także: Piłkarze Rakowa Częstochowa zdobyli Puchar Polski!

 

Spotkanie finałowe było bardzo trudne. Rozmawialiśmy przed meczem i mówił pan, że może być on bardzo ciężki i że Arka będzie wymagającym rywalem. Nie wiem jednak, czy spodziewaliście się aż tak trudnej przeprawy?

 

To nie była kurtuazja, tylko realna ocena sytuacji. Nie mam doświadczenia z takich spotkań, ale zakładałem, że stawka meczu może mieć wpływ na zachowanie zawodników. To momentami było widać. Z drugiej strony wypracowaliśmy trochę sytuacji i myślę, że wygraliśmy zasłużenie.

 

W przekroju całego meczu na pewno, ale był taki moment, że to zwątpienie musiało się pojawić. Nic wam nie chciało wpaść, Arka zrobiła akcję i było 0:1...

 

Po to jestem trenerem, by kontrolować te emocje i zarządzać meczem. Wydaje mi się, że to dziś zrobiłem, bo wpuściłem zawodników, którzy przesądzili o losach meczu, ale też utrzymali jego dynamikę. W końcówce Arce brakowało już trochę sił i to wykorzystaliśmy.

 

Miałem wrażenie, że zachował pan spokój i nawet w tym trudnym momencie nie było nerwowych reakcji. Nawet, gdy któremuś z zawodników nie wyszło zagranie, to była raczej spokojna podpowiedź zamiast pretensji.

 

Cieszę się bardzo, że dojrzałem jako trener to takiego poziomu, że mogę już pomóc zespołowi i mieć wpływ na to, co robimy.

 

Ivi Lopez bohaterem meczu, czy raczej nie wystawi pan indywidualnych laurek?

 

Myślę, że cała drużyna. Nie ma się jednak co oszukiwać, że Ivi miał wpływ na wynik – zdobył bramkę i rozprowadził akcję na 2:1. Cieszę się bardzo, bo był chory i jego ostatnie mecze nie były dobre. Zaufałem mu, a on się odpłacił kapitalną postawą. Wytrzymał ten mecz fizycznie, jak zaczął, tak skończył.

 

Wasz piękny sen trwa i się z niego nie budzicie. Zaczęło się w niższych ligach, a gdzie jest kres możliwości tej drużyny?

 

Chciałbym, żeby nie było, ale musimy patrzeć realnie. Jesteśmy małym klubem, który ma określone problemy organizacyjne i infrastrukturalne. To się dzieje szybko. Przed sezonem nie przeszło mi przez myśl, że możemy grać w pucharach, a dziś walczymy o wicemistrzostwo i jesteśmy zdobywcą Pucharu Polski. Nie wiem, czy nie za szybko, ale przyjmuję to i nie będę narzekał.

Rozmowa z Markiem Papszunem:

RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze