Kuszenie "Lewego"? Polak ma inne cele do zrealizowania

Piłka nożna
Kuszenie "Lewego"? Polak ma inne cele do zrealizowania
fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Ilkay Gundogan i Robert Lewandowski na treningu Barcelony przed wyjazdowym meczem z Szachtarem w LM

Drugi rok z rzędu po opuszczeniu Bundesligi Robert Lewandowski wraca do Niemiec na mecz Ligi Mistrzów z Barceloną. Przewrotność losu sprawiła, że przed rokiem już w drugiej kolejce musiał on przełknąć gorzką pigułkę, przyjeżdżając w odwiedziny do swoich kolegów z Monachium.

Bayern wygrał wtedy 2:0 i powtórzył wygraną także na Camp Nou, droga do 1/8 finału została wtedy przed "Lewym" zamknięta. Dziś jest inaczej. W Hamburgu, gdzie swój "dom daleko od domu" ma Szachtar, Polak wraz ze swoim klubem może zapewnić sobie wyjście z grupy. Sukces w Europie to kolejny krok, który ma wykonać "Nowa Barca".

 

ZOBACZ TAKŻE: Co za wyróżnienie! Polak posędziuje kluczowy mecz

 

O "RL9" mówi się jednak nie tylko ze względu na ponowną obecność w kraju, w którym spędził dwanaście lat. Nie wraca się nawet do bramek, które na Volksparkstadion strzelał w barwach Borussii Dortmund i Bawarczyków, kiedy HSV było jeszcze w elicie. Rozegrał tu dziewięć spotkań, także w DFB Pokal, zdobywając w nich pięć goli. Rozdmuchuje się raczej kwestię niepodania ręki Xaviemu po spotkaniu w San Sebastian. I tym samym powraca też temat, który pojawił się już latem. Liga saudyjska oferująca gigantyczne pieniądze zimą znów ma zacząć kusić naszego rodaka. Plotki w takim przypadku zawsze będą się pojawiać.

 

Lewandowski nie rozpoczął tego sezonu z takim przytupem jak debiutanckiego ale liczby i tak ma dobre. W dwunastu spotkaniach strzelił sześć goli i zaliczył cztery asysty. Uwagę Saudyjczyków i bez tego by przyciągał. Do tego pojawił się także wątek MLS. Bez konkretnych nazw klubów, ale wiadomo, że ktoś o takim profilu interesowałby uwielbiających gwiazdy i show Amerykanów. Leo Messi nieprzypadkowo wybrał właśnie ten kierunek, mimo że Arabia Saudyjska finansowo miała zdecydowanie więcej do zaoferowania.

 

Temat USA pojawił się w jego głowie jeszcze przed ofertą Barcelony ale nie wydaje się aby w tej chwili tę opcję – jak i saudyjską - rozważał. W swoim nowym klubie ma jeszcze dużo do ugrania. Szczególnie w Champions League, gdzie ma na koncie 92 gole. Nie trudno sobie wyobrazić, by znając jego ambicje, nie miał w planach, by dołączyć do Messiego i Cristiano Ronaldo w ekskluzywnym gronie piłkarzy, którzy przekroczyli setkę goli w tych rozgrywkach. Polak trafił w pierwszej kolejce z Royalem Antwerp, w Porto w dążeniu do gola zatrzymał go faul i kontuzja, która nie pozwoliła mu zagrać z Szachtarem na Estadi Olimpic.

 

Kilkutygodniowa przerwa wpłynęła na jego dyspozycję, co było widać po wejściu na zmianę w El Clasico i w niespełna godzinie sobotniego występu w San Sebastian. Dziś jednak wraca do swoich ulubionych rozgrywek. I to w Niemczech, gdzie zaczęła się jego międzynarodowa wielka kariera. Pięć kolejnych występów bez trafienia to nie jest dla niego normalna sytuacja. Ostatnio wyciągał z opresji Barcelonę przeciwko Celcie Vigo, która wygrywała już na Monjuic 2:0, ostatecznie przegrywając 2:3, kiedy "Lewy" w ciągu czterech minut doprowadzał do wyrównania.

 

To było jednak 23 września. Dziś mamy i miejsce, i rozgrywki, i przeciwnika, który idealne pasuje do ponownego otwarcia swego konta. Nie tylko Barca tego potrzebuje. Za niespełna tydzień rozpoczyna się przecież zgrupowanie reprezentacji Polski. A przecież to prawdopodobnie brak naszego kapitana spowodował, że nie strzeliliśmy drugiego gola Mołdawii. Zakładam, że gdyby nie jego uraz w Porto, za dziesięć dni bylibyśmy blisko bezpośredniego awansu do Mistrzostw Europy. Które odbędą się dokładnie w tym samym kraju, w którym Robert zagra i dzisiaj.

Bożydar Iwanow/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie