Dobry występ Sochana. Durant z kolejnym osiągnięciem

Koszykówka
Dobry występ Sochana. Durant z kolejnym osiągnięciem
fot. PAP
Jeremy Sochan

Jeremy Sochan zdobył 13 punktów, miał trzy zbiórki i cztery asysty, lecz jego San Antonio Spurs przegrali w Nowym Orleanie z Pelicans 106:121, ponosząc 14. porażkę z rzędu. Koszykarz Phoenix Suns Kevin Durant w meczu z Denver Nuggets (111:119) stał się 10. strzelcem w historii NBA.

Spurs grali jak równy z równym i po dwóch kwartach przegrywali tylko dwoma punktami (61:63). Jednak drugą połowę zdominowali Pelicans. Gospodarze systematycznie powiększali prowadzenie, a na początku czwartej kwarty wyraźnie odskoczyli uzyskując bezpieczną, dwucyfrową przewagę. Zawodnicy trenera Grega Poppovicha nie byli już w stanie odwrócić losy spotkania.

 

ZOBACZ TAKŻE: Emocjonująca końcówka dla Legii

 

Spurs byli lepiej dysponowani zza łuku (16 trafionych rzutów za trzy punkty), ale Pelicans nieustannie atakowali strefę podkoszową i byli często faulowani (27 na 29 pkt z linii rzutów wolnych). W barwach Pelicans błyszczał Jonas Valanciunas. Litewski środkowy dominował pod koszem, kończąc mecz z dorobkiem 24 punktów i 12 zbiórek (ósme double-double w sezonie). Najlepszym strzelcem Spurs był Devin Vassell (14 punktów).

 

Durant przeciwko Denver Nuggets zdobył 30 punktów i tym samym został 10. najlepszym strzelcem w historii NBA, wyprzedzając zmarłego w 2015 roku Mosesa Malone’a. Durant w karierze uzyskał 27 423 pkt, natomiast Malone - 27 409.

 

"Przebyłem długą podróż, aby być wymienianym wśród wielkich. To wymagało dużo pracy, wielu przygotowań i ludzi, którzy pomogli mi dojść do tego punktu. Jako koszykarz uważam, że naszym zadaniem jest cofnąć się w czasie, poznać historię tej gry oraz tego, kto utorował nam drogę" - powiedział Durant.

 

Po pierwszej połowie Denver Nuggets prowadzili z Phoenix Suns 70:63. Po przerwie mecz w dalszym ciągu był wyrównany, ale skuteczność rzutowa jednych i drugich znacznie spadła. Na początku czwartej kwarty Suns zdołali doprowadzić do wyrównania (94:94). Na finiszu lepsi okazali się przyjezdni z Denver. Kluczowa była celna trójka Kentaviousa Caldwell-Pope’a na dwie minuty przed końcem. Przewaga Nuggets wzrosła do sześciu oczek, co przesądziło o zwycięstwie zawodników trenera Michaela Malone’a.

 

Orlando Magic przeciwko Washington Wizards (130:125) do dziewięciu przedłużyli serię zwycięstw. Zespół z Florydy nie zwalnia tempa. Magic są niepokonaną drużyną od 14 listopada, kiedy przegrali z Brooklyn Nets.

 

"W tej lidze nie jest łatwo łączyć zwycięstwa" – zauważył skrzydłowy Magic Moritz Wagner, którego młodszy brat Franz w meczu z Wizards zdobył 31 pkt, miał siedem zbiórek i osiem asyst.

 

Bardzo dobre spotkanie rozegrał też Paolo Banchero - zdobywca 28 punktów, 13 zbiórek i siedmiu asyst.

 

"To dość wyjątkowe. Myślę, że w końcu nadejdzie porażka, ale chcemy utrzymać tę passę tak długo, jak się da. Nie jestem tym zaskoczony, ponieważ mamy świetną chemię w drużynie i gramy razem naprawdę dobrze" - ocenił Banchero.

 

"To ważny czas dla mojego zespołu. W tej grupie jest dobra energia i atmosfera, a zawodnicy świetnie sobie z tym radzą – nie wznoszą się ani za wysoko, ani za nisko, ale potrafią docenić, że jest to coś wyjątkowego" – stwierdził trener Jamahl Mosley.

 

W pozostałych spotkaniach Boston Celtics pokonali Philadelphia 76ers 125:119, Dallas Mevericks ulegli Memphis Grizzlies 94:108, a Toronto Raptors przegrali z New York Knicks 106:119.

KZ, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie