Prezes Królewski ujawnia! "Ataki na Wisłę i Kubę Błaszczykowskiego to nie przypadek"

Prezes Królewski ujawnia! "Ataki na Wisłę i Kubę Błaszczykowskiego to nie przypadek"
fot. Cyfrasport/Michał Stańczyk
Prezes Jarosław Królewski (z prawej) stanął w obronie Wisły i Jakuba Błaszczykowskiego (z lewej)

- Harmonogram spłaty zaległości mamy ustalony. Ja jestem z zawodnikami w stałym kontakcie. To nieprawda, że na zaległości narzekają Hiszpanie. To są teorie, które mają skłócić zespół. Poza tym, ja mam też swoją teorię mówiącą o tym, dlaczego akurat w tym samym dniu był atak na Kubę Błaszczykowskiego i materiał o tym, że Wisła ma problemy z pensjami. Pokonując Widzew nasi piłkarze pokazali jakość i ogromne charaktery – powiedział nam prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski.

Michał Białoński, Polsat Sport: Awans do półfinału Fortuna Pucharu Polski to spory sukces dla Wisły. Czy pokonanie po heroicznym boju Widzewa może być bodźcem, który napędzi drużynę do skuteczniejszej niż ostatnio walki o powrót do Ekstraklasy?

 

ZOBACZ TAKŻE: Mecz VARty uwagi! Znamy komplet półfinalistów Fortuna Pucharu Polski

 

Jarosław Królewski, właściciel i prezes Wisły Kraków: Zdecydowanie tak. Pokazaliśmy swoją jakość. Przecież z GKS-em Tychy graliśmy zaledwie parę dni temu i wyszliśmy wówczas najmocniejszym składem. Nasi piłkarze pokazali, że mają ogromne charaktery i jak bardzo mocno chcą walczyć za Wisłę Kraków. Wbrew temu, co próbują wmówić niektóre media, że istnieje rozdźwięk między drużyną a trenerami, rzeczywistość jest zupełnie inna i ten mecz to potwierdził. My wiemy o swoich problemach finansowych i pracujemy nad ich rozwiązaniem.

 

Pragnę jednak, by to najmocniej wybrzmiało. Bo wiele przez ostatnie tygodnie było opinii, że ci chłopacy nie dają z siebie wszystkiego, gdyż nie otrzymują pensji. Przed meczem z Widzewem też ich nie otrzymali, czekają na nie dłużej, niż to dyktuje nasz wskaźnik, a jednak wygrali ten mecz. Ci ludzie chcą wygrywać w każdych warunkach.

 

Gdyby nie ratunek z VAR-u, który wychwycił zbyt wczesne wbiegnięcie w pole karne zawodnika Widzewa, bramkarz Alvaro Raton puściłby kuriozalną bramkę i z awansu cieszyłby się Widzew.

 

Piłka jest grą błędów. Raton był jednym z najlepszych zawodników, owszem, przytrafił mu się błąd, ale widzimy, jaka jest murawa. Z pewnością nie zasłużył na to, żeby być skasowanym przez ten mecz i wydaje mi się, że słusznie się zadziało, że nie został skasowany. Z mojej perspektywy zagrał świetny mecz. Musimy wyciągnąć wnioski, żeby w ostatnich sekundach nie grać w "piątce", gdzie boisko jest nierówne i nie zawsze nonszalancja się opłaca. Raton miał dwie interwencje, które utrzymały nas w meczu, zagrał naprawdę świetny mecz.

 

Jagiellonia Białystok, Piast Gliwice, czy Pogoń Szczecin. Kogo chciałby pan wylosować w półfinale, gdzie również będziecie gospodarzem?

 

Bez różnicy. Wygraliśmy z Widzewem, który według mnie jest jednym z lepszych zespołów w Ekstraklasie, względem tego, co z tą drużyną robi trener Myśliwiec. To jest drużyna, która się świetnie ustawia, bardzo dobrze gra, nie zawsze jest skuteczna, ale będzie się dobrze rozwijała. Widzew zaczął rundę wiosenną dużo lepiej niż my. Umówmy się, że pierwsze dwa mecze w tym roku zagraliśmy źle, natomiast w starciu z Widzewem pokazaliśmy, że mamy jakość, chęć gry i na tle ekstraklasowej drużyny wypadliśmy świetnie i wygraliśmy zasłużenie.

 

Tyle że po porażce z GKS-em Tychy nie stać was na potknięcia w Fortuna 1 Lidze, jeśli chcecie zyskać bezpośredni awans.

 

Ale runda wiosenna jest długa. Mamy mieć taką mentalność, żeby wywalczyć awans nawet poprzez baraże.

 

Był pan zaskoczony, że na walkę o półfinał Pucharu Polski trener Rude wystawił drugi garnitur?

 

Przed meczem dochodziły mnie słuchy, że mamy grać jeszcze bardziej drugim garniturem, więc i tak się cieszę, że wygraliśmy w takim zestawieniu.

 

Oczyma wyobraźni widzi pan już Wisłę na PGE Narodowym, czy lepiej twardo stąpać po ziemi?

 

Dlaczego twardo? Jagiellonia, Piast, Pogoń – to nie są drużyny poza naszym zasięgiem. Z Widzewem też mieliśmy przegrać, a wydaje mi się, że gdybyśmy wykorzystali sytuacje z pierwszej połowy już wówczas mecz byłby rozstrzygnięty. Zatem na maj się nigdzie z Polski nie wybieram.

 

Potwierdziło się, że z drużynami ekstraklasowymi będzie nam się grało łatwiej. Problem pierwszej ligi jest taki, że większość rywali koncentruje się na rozbijaniu akcji, te drużyny nie chcą grać w piłkę. Faulują, próbują wygrywać różnymi środkami, sposobem, ale widzimy, co się dzieje z Widzewem, Ruchem, które trafiają do Ekstraklasy. Tam jest inna kultura gry. Kluby po prostu grają i to szybciej. I do tego musimy się dopasować. Mecz z Widzewem to dobry prognostyk, ale nie może uśpić naszej czujności. Przed nami ważny mecz z Odrą Opole. Motor Lublin, który również jest w walce o Ekstraklasę, wygrał w środę zaległy mecz. Tracimy dystans do liderów i musimy się tylko i wyłącznie na tym skupić, żeby go zniwelować.

 

Kiedy Wisła zapłaci piłkarzom zaległe pensje?

 

Harmonogram spłaty zaległości mamy ustalony. Ja jestem z zawodnikami w stałym kontakcie, praktycznie co drugi dzień. To nieprawda, że na zaległości narzekają Hiszpanie. To są teorie, które mają skłócić zespół. Poza tym, ja mam też swoją teorię mówiącą o tym, dlaczego akurat w tym samym dniu był atak na Kubę Błaszczykowskiego i materiał o tym, że Wisła Kraków ma problemy z pensjami. Ja kiedyś do tego wrócę.

 

Jaka to jest teoria? Skoro powiedział pan "a:, to proszę powiedzieć też "b".

 

Wrócę do tego, ale najpierw muszę zrobić dokładne investigation (śledztwo – przyp. red.). Jeszcze raz powtarzam: Wisła Kraków ma i będzie mieć problemy z płynnością finansową, Wisła Kraków będzie dbała o to, by opóźnienia w wypłatach pensji dla piłkarzy nie wynosiły więcej niż 1.34 pensji. Wiemy, na co nas stać. Wiemy, że każdy dostanie wszystkie należne mu pieniądze. Piłkarze to wiedzą, jestem z nimi w kontakcie poprzez grupę na WhatsAppie. Zawsze wiedzą, że będą opóźnienia i jak długie.

 

Będziemy walczyć o licencję na nowy sezon. Jesteśmy pewni swego, będziemy nadal walczyć o ten klub. I go zbudujemy, po prostu!

 

Z czego wynikają poślizgi w płatnościach?

 

Sponsorzy swoje transze płacą nam kwartalnie. Natomiast za najem stadionu musimy płacić z góry i te mecze się nam nie bilansują, więc czasami nie jesteśmy w stanie zrealizować płatności.

 

Czy ostatni transfer Boatenga Welbecka został unieważniony z powodów finansowych?

 

Nie, przez kwestie medyczne. Mamy problem z kontuzjami, boimy się o kolejne. Oczywiście, są teorie, że źle dobieramy zawodników itd. Zawodnicy trafiający do Wisły muszą zawsze przejść przez model weryfikacji przed AI (sztuczną inteligencję), który mamy. Natomiast jeżeli się zdarzają cztery kontuzje, to zawsze próbujemy coś znaleźć. To nie jest tak, że Wisła ma dzisiaj pieniądze na transfery gotówkowe. Staramy się szukać innych rozwiązań. Nie przeszedł testów medycznych, więc nie będzie piłkarzem Wisły. Koniec, kropka.

 

A co z wprowadzaniem do składu większej grupy wychowanków?

 

Oczywiście, że planujemy to robić! Spójrzmy na Jakuba Krzyżanowskiego, który przeciw Widzewowi zagrał świetnie! Trener Rude mówił o tym, że będzie go rozwijał. Ostatnio z niego nie korzystał, bo chodziło o kwestie motoryczne i świadomość taktyczną, ale w końcu Krzyżanowski się doczekał i zagrał świetny mecz!

 

Jeżeli spojrzycie głębiej na to, co robi Wisły, przez pryzmat drużyny rezerw, liczbę zakontraktowanych młodych piłkarzy dochodzącą do 30. W ostatnim dziesięcioleciu Wisła nie zrobiła takich inwestycji. Owszem, nie każdy z tej 30 pewnie się przebije na stałe, ale jeśli wejdzie do pierwszego składu dwóch, trzech, czterech to już będzie korzystnie. Nigdy nie byliśmy tak ofensywni w inwestycjach w młodzież, jak teraz.

 

Mariusz Kutwa był gotowy do gry w meczu z Widzewem. Jeszcze w tym sezonie będzie grał młody Wasilewski. My zawsze mieliśmy taki problem, że chcieliśmy piłkarzy na tu i teraz, natomiast inwestujemy w drugą drużynę i akademię, po to, żeby młode talenty zostały u nas. I często będzie tak, że ci, na których dziś nie bardzo liczymy, wyrosną na dobrych piłkarzy. Taka jest prawda, że większość jest takich nieoczywistych piłkarzy, którzy robią kariery.

 

Dlatego zalecam spokój w ocenach. Już teraz wiem, że jest szykowany kolejny artykuł o tym, jak to jest źle finansowo w Wiśle. Natomiast zawsze warto pytać u źródła. W piłce nie ma chyba bardziej transparentnej osoby niż ja.

 

W związku z tym, że od nowego roku miasto podniosło wam czynsz za stadion, to przy jakiej frekwencji mecz staje się dla Wisły opłacalny?

 

To wiele zależy od tego, jak sprzedadzą się najdroższe bilety do lóż VIP. Staram się być precyzyjny i nie chcę kłamać, że zawsze ten próg to 16700 sprzedanych biletów, bo czasami, gdy jest więcej VIP-ów, to ten próg jest niższy. Natomiast około 15-16 tys. musimy mieć. Mecz z Widzewem, frekwencja na nim to dla nas spory zastrzyk finansowy.

 

Porusza pan w rozmowach z miastem ten argument, że nie jest winą klubu, iż mało gospodarna budowa stadionu kosztowała tak wiele, przez co i czynsz jest drogi?

 

Tak, ale mamy okres przedwyborczy i musimy usiąść z wszystkimi ludźmi i zastanowić się, co z tym fantem zrobić. Proszę pamiętać, że minęło pięć lat od naszej akcji ratunkowej, a my nadal musimy płacić za stadion z góry. To jest bardzo trudne! Niedawno mieliśmy cztery mecze z rzędu u siebie i musieliśmy z góry zapłacić ponad 1,2 mln zł, w danym miesiącu, żeby w ogóle móc rozegrać te mecze.

 

Pod kątem liczby kibiców na danym meczu musimy zupełnie inaczej planować ochronę. Próbujemy dawkować: 15, 18 tysięcy, żeby oszczędnie działać. To jest też nieracjonalne, że my musimy płacić za cały stadion, choć rzadko go zapełniamy. Normalnie rzecz biorąc powinniśmy się rozliczać z tego, ile my faktycznie utylizujemy stadionu, ile krzesełek zajmujemy, bo za każdym razem płacimy za 35 tysięcy. To jest nienaturalna sytuacja.

 

Rozumiem, że reprezentanci miasta trudno mają o to, by w pojedynkę zmienić takie decyzje. Muszą przecież reprezentować interes obywateli miasta. W końcu trzeba usiąść i to policzyć. Mecz taki jak ten z Widzewem to jest reklama Krakowa, reklama jego stadionu, a my z tego tytułu nie mamy dzisiaj nic. Potrzebny jest w tym temacie dialog, ale nie na zasadzie wymuszeń. Ja nigdy nie lubię być osobą, która cokolwiek wymusza.

 

Naszym najważniejszym celem jest powrót do Ekstraklasy. Z tym składem może nie będziemy w niej najlepsi, ale będziemy w stanie przyciągać takie tłumy kibiców na stadion. Tymczasem Fortuna 1 Liga stanowi dla nas wyzwanie. Musimy jakoś oszukać to przeznaczenie, naszej gry, naszych ambicji. Zacząć te mecze po prostu przepychać i taka jest prawda. Mecz z Odrą Opole będzie trudniejszy niż ten z Widzewem.

 

Dlaczego?

 

On będzie rozgrywany na innych zasadach. Inaczej będziemy piłkę rozgrywać, inaczej o nią będziemy walczyć. Inaczej będą wyglądały stałe fragmenty gry. Natomiast też musimy mieć swoją filozofię. Nie możemy wiecznie hakować system, a potem zmieniać co rok całą drużynę. Musimy na coś postawić. W końcu ten walec z naszymi pomysłami i naszą taktyką się powiedzie.

 

Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie