Polacy z dwoma złotami na otwarcie ME! Biało-Czerwoni na pierwszym miejscu klasyfikacji medalowej
Polska zdobyła dwa złote medale w pierwszym dniu mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim, które w piątek zainaugurowano w Tomaszowie Mazowieckim. Nasze sprinterki w składzie Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek wywalczyły drużynowy tytuł, zaś nowym mistrzem Europy w biegu na 1000 metrów został Damian Żurek. Biało-Czerwoni są zatem na pierwszym miejscu w klasyfikacji medalowej ME.

Damian Żurek: To szczęście nie do opisania, cieszę się, że moje małe marzenie się spełniło

Konrad Niedźwiedzki: Cieszymy się, że tak zaczęliśmy mistrzostwa

Ceremonia medalowa z udziałem Damiana Żurka podczas ME w Tomaszowie Mazowieckim

Damian Żurek ze złotym medalem na 1000 m w ME w Tomaszowie Mazowieckim

Zofia Braun: Zaczęłam mocno i zapłaciłam za to pod koniec biegu

Zofia Braun 13. w rywalizacji na 3000 m w ME w Tomaszowie Mazowieckim

Władimir Semirunnij: Zawsze jest lekki niedosyt, kiedy nie kończy się na podium

Jakub Rutnicki: Te mistrzostwa nie mogły się dla nas lepiej zacząć

Karolina Bosiek: Zawsze mam wobec siebie duże oczekiwania

Kaja Ziomek-Nogal: Wspaniałe jest to, że ten medal wydarzył się właśnie w Tomaszowie

Piąte miejsce Polaków w biegu na dochodzenie na ME w Tomaszowie Mazowieckim

Złoty medal Polek w sprincie drużynowym na ME w Tomaszowie Mazowieckim
Blisko 120 panczenistek i panczenistów z 19 krajów pojawiło się w tomaszowskiej Arenie Lodowej, aby walczyć o tytuły najlepszych na Starym Kontynencie. Przyznanie prawa do organizacji ME w łyżwiarstwie szybkim to powód do dumy dla gospodarzy, albowiem nigdy wcześniej impreza tej rangi w kategorii seniorskiej nie była rozgrywana w Polsce. W Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego wiedzą jednak, jak radzić sobie z takimi wyzwaniami, bo w poprzednich sezonach z powodzeniem organizowano m.in. finały Pucharu Świata czy ME w short tracku.
– Pierwszy dzień ME, pierwsze występy i już możemy gratulować. Jestem pod wrażeniem tego, jak to wszystko wygląda w Tomaszowie: mamy piękny tor, pierwsze historyczne ME. Oczywiście, liczymy na więcej medali, ale zdajemy sobie sprawę, że to największe wydarzenie odbędzie się za kilka tygodni w Mediolanie. Jestem bardzo dumny z tego, że nasze ministerstwo wspiera tą imprezę. Jesteśmy bardzo zadowoleni i z poziomu sportowego, i organizacyjnego – mówił obecny na otwarciu ME minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.

Pierwszego dnia mistrzostw reprezentanci Polski przekonali, że jak najbardziej poważnie traktują rywalizację w Arenie Lodowej, a na domowym torze nie będzie mowy o gościnności. Już w premierowej konkurencji ME na dystansach – sprincie drużynowym kobiet – nie było szybszej ekipy od polskiej. Trener Artur Waś desygnował do biegu Kaję Ziomek-Nogal, Martynę Baran i Karolinę Bosiek, a te za zaufanie odwdzięczyły się jazdą najszybszą spośród uczestniczek. Polki zwyciężyły z rezultatem 1:27.071, mając ogromną przewagę nad drugimi Belgijkami (1:32.65) i trzecimi Niemkami (1:34.526). W historii ME na dystansie to trzeci z rzędu medal Polek w tej konkurencji.

– W ubiegłym roku zdobyłyśmy tutaj złoty medal PŚ, ale to był wolniejszy bieg o około sekundę. Dziś przejechałyśmy bardzo fajny bieg, ułożyłyśmy się od początku, no i wielkie wsparcie od kibiców dodało nam tej werwy. Na końcu biegu nogi piekły, ale wiedziałam, że jesteśmy dobrze przygotowane. To dobry początek nowego roku i mam nadzieję, że dobry przystanek przed igrzyskami olimpijskimi – relacjonowała po dekoracji medalowej Bosiek.

– Starałyśmy się przejechać ten bieg jak najlepiej technicznie, żebyśmy dobrze się zgrały, a rezultat jest jak najbardziej pozytywny. Cały czas pracujemy nad tym, żeby jak najwyższa forma była w lutym na igrzyskach, ale nie traktujemy tych ME pobłażliwie. Chcemy jak najlepiej pokazać się na tych mistrzostwach – podkreślała z kolei Baran, która jest jednym z objawień tego sezonu, a w sobotę powalczy o pierwszy w karierze medal na 500 m na arenie międzynarodowej. – Bardzo bym chciała wywalczyć medal, będę starała się przejechać bieg jak najlepiej, a co będzie, to zobaczymy – dodała.
Ciężkie zadanie czekało Polaków startujących w biegu drużynowym. Delegowani do pierwszej pary nasi łyżwiarze szybcy w składzie Władimir Semirunnij, Szymon Palka i Marcin Bachanek stanęli naprzeciw Norwegom, aktualnym mistrzom olimpijskim i obrońcom tytułu sprzed dwóch lat z Heerenveen. Biało-Czerwoni starali się, jak mogli, i dość długo toczyli równorzędną rywalizację z bardziej utytułowanymi rywalami, ale na dwóch ostatnich rundach nie zdołali utrzymać narzuconego przez siebie tempa. Ostatecznie podopieczni trenera Rolanda Cieślaka zajęli piąte miejsce (3:48.105). Złoto wywalczyli Włosi (3:40.96), srebro Holendrzy (3:45.669), a brąz właśnie Norwegowie (3:47.153).
W tomaszowskiej Arenie Lodowej debiut w seniorskich ME zanotowała Zofia Braun. Jedyna Polka startująca w biegu na dystansie 3000 m kobiet była najmłodszą zawodniczką w całej stawce i z czasem 4:19.575 zajęła trzynaste miejsce. Zwyciężyła, z nowym rekordem toru, Norweżka Ragne Wiklund (4:00.548) przed Belgijką Sandrine Tas (4:05.266) i Holenderką Sanne In 't Hof (4:05.913).
Z wielką ekscytacją wyczekiwano zmagań panczenistów na 1000 m, a wszystko z racji realnych szans Polaków na kolejne medale ME. Wobec nieobecności Holendra Jenninga de Boo, wicemistrza świata i Europy, na zdecydowanego faworyta do złota wyrastał Damian Żurek. Znajdujący od początku sezonu w rewelacyjnej dyspozycji 26-latek ze świetnym czasem (1:08.551) wygrał w dziewiątej parze z Niemcem Moritzem Kleinem i sięgnął po swój pierwszy w karierze indywidualnej tytuł mistrza Europy. Wicemistrzem został Holender Tim Prins (1:09.354), a na najniższym stopniu podium stanął Estończyk Marten Liiv (1:09.610).

– Na pewno przed startem było troszeczkę więcej stresu, ale cieszę się, że poradziłem sobie z presją bycia faworytem. I cieszę się też, że przed własną publicznością zdobyłem w końcu ten upragniony złoty medal – radował się Żurek, który w przeszłości zdobywał indywidualnie srebrne czy brązowe medale na takich imprezach jak MŚ czy PŚ. – Wiem, że jak dam z siebie sto procent, a biegi będą idealne pod kątem techniczno-taktycznym, to jestem w stanie stawać na każdym stopniu podium PŚ – zapewniał lider polskiej kadry, który w niedzielę stanie przed szansą drugiego zwycięstwa w ME, tym razem w rywalizacji na 500 m. – To mój pierwszy cel, potem czeka mnie jeszcze PŚ w Inzell. Nie wybiegam jeszcze myślami do igrzysk – dodał Żurek.

W czołówce uplasowali się też dwaj inni Polacy – piąty był Piotr Michalski (1:09.795), a szósty Marek Kania (1:10.059). – Rzeczywiście, podium było dziś bardzo blisko. Zadanie miałem dość proste: mocno się rozpędzić i przejechać 1000 m. Nie wiem, jaki był czas otwarcia, ale z moich odczuć to był dobry przejazd. Wiedziałem, że jeśli wygram z Prinsem, to najprawdopodobniej skończę na podium. Bardzo cieszę się natomiast, że mamy kolejnego mistrza Europy na indywidualnym dystansie i czekamy na więcej – mówił Michalski, były mistrz Europy na 500 m z 2022 roku.
Dzięki tym medalom Biało-Czerwoni plasują się na pierwszym miejscu w klasyfikacji medalowej ME po pierwszym dniu zmagań. Po jednym złotym medalu zdobyły reprezentacje Norwegii i Włoch.
W sobotę w Tomaszowie Mazowieckim kolejny dzień rywalizacji w ramach łyżwiarskich ME. Tego dnia w Arenie Lodowej poznamy medalistów w biegach na 500 i 1500 m kobiet, a także na 5000 m i w sprincie drużynowym mężczyzn. Początek zmagań od godziny 14:00. Transmisja z zawodów na antenie Polsat Sport 2 (studio od 13:30).
Przejdź na Polsatsport.pl