Przykre informacje na temat trenera Maciusiaka. "Wnioski nasuwają się same"

Dariusz OstafińskiZimowe

- W zasadzie mamy już skład skoczków na igrzyska. Problem polega na tym, że żaden z tych zawodników nie trenuje w kadrze A u Macieja Maciusiaka. Wcześniej nie chciałem nic mówić, choć miałem swoje zdanie, ale to boli – mówi nam Krzysztof Sobański, pierwszy trener Kamila Stocha.

Mężczyzna w zimowej czapce i kurtce sportowej z naszywkami.
fot. PAP
Przykre informacje na temat trenera Maciusiaka. "Wnioski nasuwają się same"

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Przed nami konkursy w Zakopanem, potem jeszcze Sapporo i trzeba będzie podać kadrę skoczków na igrzyska.


Krzysztof Sobański, pierwszy trener Kamila Stocha: My już mamy kadrę na igrzyska. Jak dla mnie jest trzech pewniaków. I czy te nazwiska się komuś podobają, czy nie, to nic lepszego nie mamy i chyba nie wymyślimy.


Rozumiem, że ta kadra na igrzyska, to Stoch, Tomasiak i Kot.


Tak. Liczyłem jeszcze po cichu na Pawła Wąska, ale dotąd nie potrafił się obudzić i chyba Zakopane tego nie zmieni. W ogóle to, jak pan analizuje skoki, to widzi pan, którzy zawodnicy skaczą.


Nie rozumiem.


Chodzi o to, że Tomasiak trenuje z kadrą B. To samo Kot. A Stoch jest u Doleżala.


Czyli mam rozumieć, że trener Maciej Maciusiak nie potrafi.


No nie wiem. A jak pan uważa? Powiedzieliśmy sobie, że w zasadzie mamy już skład skoczków na igrzyska. Problem polega na tym, że żaden z tych zawodników nie trenuje w kadrze A u Macieja Maciusiaka. Wcześniej nie chciałem nic mówić, choć miałem swoje zdanie, ale to boli. Jak się do tego doda, że Wąsek w rozsypce, Zniszczoł tak samo, a o Wolnym to nawet nie słychać, to mamy pełny obraz sytuacji. Nie chciałbym tego wątku specjalnie rozwijać, ale wnioski nasuwają się same.


Przyznam, że fakty mocno biją w trenera.


Już kiedy Maciusiak przejmował kadrę, mówiłem, choć nie w wywiadach, że mam wątpliwości i wolałbym, żeby one się nie sprawdziły. Siedziałem cicho, choć od początku sezonu nie wyglądało to dobrze. Uznałem jednak, że nie ma sensu szarpać tej kadry, że tam już nie ma po co wsadzać kija. Widzimy jednak, jak jest. Na igrzyska jedziemy z przeświadczeniem, że już skok jednego zawodnika do dziesiątki będzie sukcesem. O medalu to nawet nie mówimy.


A jest szansa na medal?


Najbliżej medalu jest Tomasiak, który skacze nowocześnie i jest najlepszym z naszych zawodników. Z nim jednak też jest problem, jak skocznia mu nie odpowiada. Wystarczy dłuższy próg i dzieje się coś złego. Niemniej tu jest potencjał na dobry wynik. To samo jest z Kotem. Na dużej skoczni może błysnąć. W ogóle to dziwnie się ta jego kariera układa. To dobry zawodnik, był w drużynie brązowych medalistów z igrzysk. Jednak to wieczny malkontent. Wciąż na coś narzekał, zamiast cieszyć się skokami i tym, co ma. Fakt jest taki, że u trenera Wojciecha Topora odzyskał blask.


Jednak z tego, co pan mówi, możemy się zacząć bać, bo zaraz trafi do kadry A, do Maciusiaka, a tam źle się dzieje.


To już będzie po igrzyskach.


Czyli Tomasiak i Kot z szansą na indywidualne sukcesy, a co z duetami?


Stoch z Tomasiakiem, to będzie najlepszy wybór. Jak się poszpera w historii, to wychodzi na to, że Kamil zawsze potrafił zmobilizować grupę, pociągnąć ją za sobą. Nigdy nie zrobił poruty. Do tego jest koleżeński, a jak chodzi o reprezentację, to daje z siebie wszystko. W próbie przedolimpijskiej Stoch z Kubackim wygrali konkurs. W sumie to byłoby fajnie, jakby się Kubacki obudził. Może tak się stanie.


Czyli jednak po coś te konkursy w Zakopanem i Sapporo jeszcze są?


Jak Kubacki czy Żyła zrobią coś ekstra, wskoczą na podium, to pewnie trzeba przemyśleć, czy nie zrobić zmiany.


Za Kota?


I tu mam problem, bo dobrze skacze, poprawił się pod każdym względem, także technicznie jest lepiej. Dlatego na temat zmian trzeba by było spojrzeć szerzej. A tak na marginesie, to źle się stało, że pogubiliśmy wielu trenerów, którzy teraz by się przydali. Kot odbudował się u Topora, a Kubacki z Żyłą też przecież potrzebowaliby pomocy.


Takiego modelu, jak kiedyś Szturc – Małysz.


Tak, choć tam to też było tak, że Adam skoczył dwadzieścia razy na Malince, czy w Łabajowie, Szturc mówił: kończymy, a Adam skakał dalej (śmiech). Jednak o takim modelu myślę, bo nie ma gdzie tych naszych wysłać. A jeśli Topór naprawił jednego, to z innymi mogło być podobnie.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie