Ukrainka nie podała ręki Sabalence. Jest riposta. "Nie obchodzi mnie to"
W finale turnieju WTA 500 w Brisbane zmierzyły się ze sobą Aryna Sabalenka i Marta Kostiuk. Białorusinka wygrała 2:0 (6:4, 6:3), ale więcej niż o samym wyniku spotkania, mówi się i pisze o zachowaniu Ukrainki. Ta nie podała bowiem ręki liderce rankingu.

Kostiuk prezentowała w Brisbane wysoką formę. We wcześniejszych etapach turnieju pokonała między innymi Amerykankę Amandę Anisimovą czy Rosjankę Mirrę Andriejewą.
ZOBACZ TAKŻE: Świetny start polskiej tenisistki! Dwa szybkie sety w walce o Australian Open
Sabalenka okazała się jednak przeszkodą nie do przejścia. Białorusinka od początku kontrolowała przebieg gry i choć w połowie pierwszego seta pozwoliła się przełamać, to w decydującym momencie odpowiedziała tym samym i wygrała partię 6:4. W drugiej odsłonie szybko wyszła na prowadzenie 3:0 i spokojnie przypieczętowała sukces.
Po zakończeniu spotkania Kostiuk nie podała ręki rywalce i nie podziękowała jej za grę. Ten fakt natychmiast wychwycili dziennikarze. Podczas konferencji prasowej Sabalenka musiała skonfrontować się z pytaniami o zachowanie Ukrainki.
- Co mogę na to poradzić? Nie mam z tym problemu. Nie obchodzi mnie to - powiedziała Sabalenka.
Takie sytuacje zdarzają się regularnie od blisko czterech lat. Wiele ukraińskich tenisistek dystansuje się od Białorusinek i Rosjanek, odkąd rozpoczęła się pełnoskalowa wojna.
- Kiedy wychodzę na mecz, liczy się wyłącznie tenis i sport. Na korcie myślę o swojej grze i o tym, co muszę zrobić, żeby wygrać. Nie ma znaczenia, czy po drugiej stronie siatki jest Marta Kostiuk czy Jessica Pegula. Zawsze daję z siebie wszystko i walczę o trofeum. Nie mam nic do udowodnienia. Wychodzę tam i po prostu rywalizuję jako sportowiec - dodała liderka rankingu WTA.
Kostiuk, której trenerką jest Polka Sandra Zaniewska, ma z Sabalenką bilans 0-5.

