Wielka tragedia pod Gorzowem. Żona Zmarzlika apeluje o pomoc

Krystian NatońskiŻużel

Do wielkiej tragedii doszło w niedzielę 11 stycznia w podgorzowskim Osiedlu Poznańskim. W niewyjaśnionych okolicznościach zapalił się dom siedmioosobowej rodziny. Na szczęście nikogo nie było wtedy w środku, ale z posiadłości zostały tylko zgliszcza. O pomoc dla poszkodowanych apeluje żona Bartosza Zmarzlika, Sandra, której to bliscy doświadczyli tego dramatu.

Spalona pralka na zniszczonej posesji po pożarze.
fot. Gorzów Wielkopolski Nasze Miasto
Rodzina Walczaków straciła dom i dorobek życia w pożarze

Więcej szczegółów na temat tego zdarzenia podaje lokalny portal "Gorzów Wielkopolski Nasze Miasto". Rodzina Walczaków wybrała się na spotkanie do znajomych w Gorzowie, kiedy w tym czasie zapalił się ich dom. Ogień najpierw objął poddasze, ale niebawem rozprzestrzenił się.

 

Nieświadoma niczego rodzina została poinformowana o tragedii przez sąsiadów. Gdy wrócili zastali pierwszy wóz strażacki, którzy przybył na miejsce. W sumie walkę z żywiołem podjęło dziewięć zastępów.

 

- Strażacy robili, ile mogli. Rozkładali węże, zabezpieczali teren, żeby ogień nie poszedł dalej, na sąsiednie domy. Ale w środku nie dali rady. Było tego za dużo. Za szybko. Sąsiad uratował nam psa. Jako pierwszy przybiegł, otworzył drzwi i piesek sam wybiegł. Nie zdążył ich nawet zamknąć, bo buchnęło ogniem. Do tej pory nasz pies pachnie dymem, ale jest bezpieczny - opowiadają poszkodowani.

 

ZOBACZ TAKŻE: Nie żyje medalistka olimpijski. Tragiczne okoliczności śmierci

 

Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że nikogo akurat nie było w domu. Niestety, posiadłość została kompletnie zdewastowana przez ogień. Wszystko spłonęło. Rodzina musi zatem zbudować swoje miejsce do życia od fundamentów.

 

- Coś nad nami jednak czuwało. Wyjechaliśmy z domu i zabraliśmy portfele. Mamy dowody osobiste. Ale cała reszta… dokumentacja, papiery, wszystko poszło z dymem. Każdą cegiełkę tu znamy. Całą rodziną ten dom budowaliśmy. Od pierwszego bloczka fundamentowego. To jest nasza krwawica. Ten rok miał być spokojny, bez remontów. Ale życie ułożyło się inaczej - mówi Monika Walczak dla "Gorzowa Wielkopolskiego".

 

Kobietę spotkał podwójny dramat, ponieważ w budynku miała swój salon urody, który prowadziła. Oprócz domu straciła zatem pracę.

 

Rodzina z piątką dzieci nie została jednak sama. Może liczyć na wsparcie sąsiadów. Została także uruchomiona internetowa zbiórka, której celem jest zebranie odpowiedniej kwoty na odbudowę domu, a w zasadzie zbudowanie go od nowa. Zaapelowała o to żona Bartosza Zmarzlika, Sandra.

 

"Moją rodzinę o wielkich sercach dotknęła ogromna tragedia. W wyniku pożaru stracili swój dom i cały dobytek. Na szczęście wszyscy są cali, jednak zostali bez dachu nad głową. Dziś potrzebują naszej pomocy. Każda wpłata i każde udostępnienie przybliża ich do odbudowy domu i powrotu do normalnego życia. Dziękujemy z całego serca za wsparcie" - napisała w mediach społecznościowych małżonka sześciokrotnego indywidualnego mistrza świata na żużlu.

Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie