Adam Małysz nie bierze jeńców! Wojna o mekkę polskich skoków!

Michał BiałońskiZimowe

- W Zakopanem nie udało mi się poskakać, bo Wielka Krokiew nie była gotowa – te słowa Dawida Kubackiego wywołały burzę podczas Turnieju Czterech Skoczni. Skandal z niegotową skocznią, która jest mekką polskich skoków, wrócił niczym bumerang podczas PŚ w Zakopanem. Co ciekawe, inaczej sprawę widział prezes Adam Małysz, inaczej wiceprezes TZN-u Rafał Kot, a jeszcze inaczej trener Maciej Maciusiak.

Dwóch trenerów skoków narciarskich, ubranych w kurtki z logotypami sponsorów, stoi obok siebie i patrzy w tym samym kierunku.
fot. PAP
Trener Maciej Maciusiak i prezes Adam Małysz zupełnie inaczej oceniają skandal z niedostępną Wielką Krokwią dla Dawida Kubackiego w sylwestra

Słowa Kubackiego odbiły się szerokim echem. W reakcji zarządzający obiektem zakopiański COS, wspólnie z PZN-em wydali oświadczenie.

 

"COS OPO Zakopane jest w ścisłym kontakcie z Polskim Związkiem Narciarskim i Tatrzańskim Związkiem Narciarskim w zakresie przygotowania skoczni i infrastruktury sportowej, zarówno do treningów jak i zawodów. Naszym wspólnym priorytetem i obowiązkiem jest stworzenie jak najlepszych warunków do treningów reprezentantkom i reprezentantom Polski. Aby trening mógł być przeprowadzony w odpowiednich warunkach, skocznia każdorazowo musi zostać odpowiednio przygotowana do użytkowania, dlatego COS musi znać plan treningowy z wyprzedzeniem. COS wraz z PZN-em wspólnie ustaliły w porozumieniu z 7 października 2025 roku, że taką rezerwację skoczni należy dokonać na minimum 2 dni przed planowanymi treningami. Wszystko po to, żeby zadbać o bezpieczeństwo zawodników i komfort przeprowadzanej jednostki treningowej.

 

Wielka Krokiew jest przygotowana do treningów w warunkach zimowych od 9 grudnia 2025 roku. W terminach od 10 grudnia do 24 grudnia odbyły się wszystkie treningi w skokach narciarskich, zgłoszone i zaplanowane przez Polski Związek Narciarski. Następnie skocznia po obfitych opadach śniegu wymagała korekt. Trening Dawida Kubackiego zaplanowany na 28 grudnia nie został zgłoszony do COS zgodnie z ustaleniami. W związku z tym pracownicy ośrodka nie mieli wiedzy na temat konieczności przygotowania obiektu do treningu na ten dzień" – argumentował COS.

 

ZOBACZ TAKŻE: Trener Kamila Stocha powiedział to wprost! "Punkt zaczepienia, dodaje nam wiary”

Trener Maciusiak skontrował oświadczenie COS-u

Nieco inaczej sprawę widzi trener kadry A Maciej Maciusiak.

 

- Trudno mi coś takiego komentować. Wszyscy wiemy w środowisku, jak jest. Przerzucanie się oświadczeniami w Internecie to chyba nie tędy droga. Już nie mówię o Wielkiej Krokwi, ale też o tych mniejszych. Jak trenerzy mają zgłaszać trening, skoro widzą, że skocznia jest w ogóle nieprzygotowana. W oświadczeniu COS napisał o 28 grudnia, tymczasem Dawid miał skakać na Wielkiej Krokwi 31 grudnia, a wcześniej mieli skakać zawodnicy z kadry B i ośrodka bazowego Podhale. Wielka Krokiew była przygotowana wcześniej, 23 grudnia odbył się na niej ostatni trening, później trzeba było ją dośnieżyć. 27 grudnia mieli ją ponownie przygotować, żeby była gotowa na następny dzień, ale się nie udało. Tego treningu 28 grudnia nie było. Wielka Krokiew została otwarta dopiero 2 stycznia – opowiadał serwisowi Skijumping.pl trener Maciej Maciusiak, tuż po zakończeniu Turnieju Czterech Skoczni.

Rafał Kot: Wielką Krokwią powinien zarządzać TZN

Także członek zarządu PZN-u i wiceprezes TZN-u Rafał Kot, na antenie Polsatu Sport, w Zimowym Magazynie Olimpijskim, wyraził opinię, że nie byłoby żadnego problemu z gotowością Wielkiej Krokwi, gdyby trafiła pod zarządzanie TZN-u. Przy okazji Pucharu Świata w Zakopanem Polsat Sport zapytał Rafała Kota o to, czy wespół z prezesem Adamem Małyszem zawnioskowali do Ministerstwa Sportu, by Wielka Krokiew trafiła pod zarządzanie Tatrzańskiego Związku Sportowego, by uniknąć takich skandali, jak ten z Sylwestra, gdy z obiektu nie mógł korzystać Dawid Kubacki, bo skocznia była niegotowa.

 

- Aż tak daleko nie trzeba wnioskować. Każdy COS podlega centrali w Warszawie i to ona może podjąć decyzję. Zresztą w ten sposób przekazali skocznie w Wiśle i Szczyrku Śląsko-Beskidzkiemu ZN-owi. Dziwnym trafem tylko u nas się nie da. Poprzednie kierownictwo, jeszcze poprzednie i poniekąd też obecne nie chcą na to wyrazić zgody – powiedział nam Rafał Kot.

Adam Małysz wyjaśnił sprawę z niedostępną Wielką Krokwią

Poszliśmy z tym tematem do prezesa PZN-u Adama Małysza.

 

"Czy rozmawiał pan już z dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportowego Sławomirem Lulińskim w sprawie przekazania Wielkiej Krokwi im. Stanisława Maruszarza pod kuratelę Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, by nie dochodziło już do takich zaniedbań, jak ta sprzed Sylwestra, gdy Dawid Kubacki nie mógł tam trenować, bo obiekt był niegotowy? Członek zarządu PZN, a zarazem wiceprezes TZN-u Rafał Kot, na antenie Polsatu Sport, w Zimowym Magazynie Olimpijskim, zapewnił, że TZN ma ekipy, które by zdołały przygotować Wielką Krokiew bez problemów" – zagailiśmy Adama Małysza.

 

- To dlaczego TZN nie wystartował w przetargu na zarządzanie obiektem? Rozmawialiśmy z władzami Centralnego Ośrodka Sportu i uzyskaliśmy potwierdzenie, że TZN może wystartować. W Wiśle Śląsko-Beskidzki ZN wystartował i zarządza skocznią. Tak samo mógł postąpić TZN, ja wiem, że w tym momencie brakuje im ludzi na przygotowanie tego, więc dlatego nie wystartowali w tym przetargu – odparł Adam Małysz.

 

- My w żadne przetargi nie chcemy iść, bo nie jesteśmy przedsiębiorstwem. Jesteśmy związani ze sportem. Chcemy mieć na początku sezonu przekazaną skocznię i gwarantuję, że nikt się nie będzie skarżył na jej niedostępność. Koniec, kropka – wyjaśnił Rafał Kot.

 

- Z tym, co się wydarzyło z Dawidem, to nie była wina w stu procentach czy COS-u, czy tych, którzy wygrali ten przetarg na zarządzanie obiektem. Problem był na samym początku zimy i polegał na tym, że za późno były założone siatki, później trzeba było odśnieżyć skocznię, a później cała sytuacja z Dawidem była jednym wielkim nieporozumieniem. Przecież Dawid 28 grudnia i tak był w Engelbergu, więc nie mógł wtedy trenować w Zakopanem. Na Wielkiej Krokwi mógł skakać najwcześniej 30 grudnia – tłumaczył nam Adam Małysz.

 

Zwróciliśmy mu jednak uwagę, że 30 grudnia obiekt i tak nie był gotowy.

 

- Przed świętami COS zwrócił się do nas z zapytaniem, czy mogą zamknąć skocznię, bo z myślą o Pucharze Świata potrzebowali "dostrzelać" armatkami śniegu, gdyż na bokach był wytopiony. Później przyszły święta, COS dał robotnikom wolne i potrzebowali tygodnia na przygotowanie obiektu. Prawdą jest też to, co było w komunikacie, że nie było oficjalnego zgłoszenia na potrzebę zorganizowania treningów. Oczywiście, nasi trenerzy są przyzwyczajeni do takie procedury, że przychodzą na skocznię i mówią: "Widać, że trwają prace na obiekcie, to za dwa-trzy dni będzie gotowy, więc zgłosimy treningi". My dogadaliśmy się z COS-em w ten sposób, że dwa dni wcześniej mamy zgłosić przygotowanie obiektu do stanu gotowości. Ale oczywiście, jeżeli skocznia totalnie nie jest naszykowana, to bez sensu jest zgłaszać zapotrzebowanie na nią na za dwa dni. W takim przypadku na przygotowanie skoczni trzeba tygodnia, a czasem dwóch – odparł prezes PZN-u.

 

- Reasumując, z Dawidem Kubackim wyszło nieporozumienie i on tak samo powiedział: "Palnąłem, bo skocznia nie była gotowa". Ale tak de facto nie było żadnego zgłoszenia od trenerów, że Kubacki ma iść skakać – zakończył temat Adam Małysz.

 

Jedno jest pewne, takich wpadek, jak Wielka Krokiew w sylwestra, nie notują skocznie w Wiśle i Szczyrku. Również dlatego, że są zarządzanie przez okręgowy, w tym wypadku Śląsko-Beskidzki Związek Narciarski. Może warto to rozwiązanie skopiować i przenieść do stolicy polskich Tatr?

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie