Sportowcu, czy zrezygnowałbyś z kariery w imię swoich bliskich?

Przerywane nagłymi wypadkami kariery, zwłaszcza kontuzjami, to ryzyko wpisane w uprawianie zawodowego sportu. Rzadko jednak zdarza się, że to sportowiec sam prosi o rozwiązanie umowy i robi to, bo chce poświęcić czas odchodzącej bliskiej mu osobie. W sobotę przed meczem RB Lipsk z Bayernem Monachium nastąpi pożegnanie Kevina Kampla.

Portret piłkarza Kevina Kampla w maseczce ochronnej.
fot. PAP/EPA
Sportowcu, czy zrezygnowałbyś z kariery w imię swoich bliskich?

Jak pewnie wielu czytelnikom, tak i mnie trudno było uwierzyć w rezygnację piłkarza, który przez kilka kolejnych lat mógłby inkasować co roku niemały kontrakt. Mimo 35 wiosen na karku, Kampl jest w sile swoich możliwości, poza tym związany jest z RB Lipsk ponad osiem lat, rozegrał w barwach tego zespołu 283 mecze, więc zdążył doczekać się statusu klubowej legendy. Reprezentant Słowenii nie rezygnuje ostatecznie z uprawiania sportu, zawiesza karierę na jakiś czas, dlatego poprosił o anulowanie umowy. Oficjalnie, poparte przygotowanym ceremoniałem, nastąpi to za kilkadziesiąt godzin, w dniu meczu Lipska z Bayernem Monachium w Bundeslidze.

 

ZOBACZ TAKŻE: Katastrofa w Realu Madryt. Hiszpanie grzmią po kompromitacji w Pucharze Króla


Kampl rezygnuje z gry w jednej z najlepszych europejskich lig z powodów osobistych. Próżno szukać go wśród uczestników zimowego zgrupowania RB w Portugalii. Ostatni raz zagrał dla swojego zespołu 27 września w starciu przeciwko VfL Wolfsburg. Wtedy też poinformował w mediach o śmierci swojego brata. Z tego też powodu miał wrócić do rodzinnego Solingen. Całkiem niedawno okazało się również, że śmiertelnie chory jest ojciec piłkarza. „Ostatnie kilka miesięcy było dla mnie i mojej rodziny bardzo emocjonujące i naznaczone głębokim smutkiem. Nagła strata brata boleśnie pokazała mi, jak cenny jest czas i jak ważne jest spędzanie go z najbliższymi. Na zawsze będę pamiętał moje osiem i pół roku w RB Lipsk. Od pierwszego dnia zostałem tu niezwykle ciepło przyjęty. Razem tworzyliśmy historię, zdobyliśmy pierwsze tytuły dla klubu, przeżyliśmy wspaniałe chwile i zawsze pokonywaliśmy trudne etapy jako zespół” – napisał Kampl w oświadczeniu.


Choć umowa Kampla dobiegała końca już najbliższego lata i nie wiadomo, czy zostałaby przedłużona, jego dokonania dla Lipska są nieocenione. Przybył z Bayeru Leverkusen przed dziewięcioma laty, z zespołem z Saksonii da razy sięgnął po Puchar Niemiec, ma na koncie także Superpuchar. Pod względem występów zajmuje szóste miejsce w historii klubu.


- Kevin znacząco ukształtował ten klub podczas swojego pobytu tutaj, stał się jedną z twarzy RB Lipsk, był absolutnym liderem na boisku i poza nim. Drzwi RB zawsze będą otwarte dla Kampla. Jego decyzja, by w tej sytuacji skupić całą energię wyłącznie na rodzinie, zasługuje na najwyższy szacunek i po raz kolejny podkreśla jego nieskazitelny charakter - mówi Marcel Schafer, dyrektor zarządzający ds. sportu RB.


Także kibice z Lipska na oficjalnych profilach z uznaniem patrzą na gest Kampla, ale także to, co zrobił dla swoich bliskich w obliczu rodzinnych tragedii. „Wraz z odejściem Kevina Kampla, z naszego klubu odchodzi jedno z największych nazwisk. Kojarzymy go nie tylko z trzema tytułami, ale także z unikalnym stylem gry i duchem walki. Wspominamy karierę Kevko i jego czas spędzony z nami. Dziękujemy!” – czytamy na stronie fanów RB.


Kampl nie chce rezygnować w futbolu w ogóle, niewykluczone, że wróci do zawodowstwa, kiedy jego prywatne sprawy wyjdą na prostą. - Nie mogę całkowicie tego wykluczać, choć w tej chwili wydaje się to absolutnie nierealne i wolałbym spędzać czas z najbliższymi mi osobami – odpowiedział na to pytanie Kampl. Wciąż mówimy o czynnym i niezwykle doświadczonym piłkarzu, który na poziomie 1. Bundesligi zagrał 270 razy, w Lidze Mistrzów – 51 razy, a w Lidze Europy – 29 razy.


Wraz z odejściem Kampla i jego pożegnaniem rodzi się pytanie, ilu sportowców gotowych byłoby zrezygnować z kariery, by spędzić czas z bliskimi. Oczywiście pamiętamy sytuacje, kiedy dotyczyło to dzieci ludzi zawodowo zaangażowanych w sport. Najznamienitszym przykładem jest trener Luis Enrique, obecny szkoleniowiec PSG, który w 2019 roku odszedł ze stanowiska selekcjonera reprezentacji Hiszpanii, kiedy jego dziewięcioletnia córka Xana toczyła batalię z rzadkim nowotworem kości. Temat ten Enrique poruszył w serialu, jaki ukazał się także w polskich platformach cyfrowych. Nie utyskiwał na los, mówił, że był w uprzywilejowanej sytuacji, bo w przeciwieństwie do większości rodziców mógł być ze swoją córką do samego końca, towarzysząc jej w tych trudnych chwilach. Nie musiał pracować, bo on i jego bliskcy byli zabezpieczeni finansowo.


Kampl – moim zdaniem - podjął jeszcze trudniejszą decyzję, bo nieoczywistą. Dużo trudniej porzucić pasję życia, by wykorzystać czas i to w sytuacji, kiedy zostało go niewiele. I można to rozumieć w dwójnasób, bo piłkarz jest na finiszu swojej kariery, tak jak pewnie są to ostatnie dni jego ojca. – To były miesiące bólu dla mojej rodziny. Jeszcze bardziej uświadomiłem sobie, jak cenny jest czas i jak ważne jest spędzanie go z tymi, których kochamy. Chcę być z moim chorym ojcem, bo te chwile już nigdy nie wrócą. Dlatego wracam do domu – poinformował Kampl w jednym z wywiadów.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie