Jak wygląda praca trenera w PlusLidze? "Nawet nie zdajecie sobie sprawy..."
Lubię wiedzieć, co w trawie piszczy i czasem zerkam na Wasze komentarze. Unikam forów internetowych, ale przełączając X na „dla ciebie”, można często się dobrze bawić, a czasem może wpaść do głowy pomysł na tekst.


Okiem Diabła. Jakubiszak

Okiem Diabła. Bieniek

Okiem Diabła. Henno

Okiem Diabła. Butryn

Okiem Diabła. Leon

Okiem Diabła. Rychlicki

Okiem Diabła. Borkowski
Po meczu Resovii w finale Pucharu Polski pół Rzeszowa domagało się zwolnienia Bottiego, podobnie teraz jest z Tiilikainenem po kolejnej porażce z Resovią. Ostatnio widziałem opinie, że Winiarski nie wykorzystuje potencjału Zawiercia, a Giani się wypalił w Kędzierzynie. Kwapisiewicz całkiem niedawno był pół centymetra od wyjazdu z Suwałk, a prezydent Chełma swoją wypiętą klatą bronił Andrzejewskiego.
ZOBACZ TAKŻE: Znakomita passa siatkarek przerwana. Przegrały po 27 zwycięstwach z rzędu
Oczywiście niespecjalnie takimi komentarzami się przejmuję, bo kibic ma absolutne prawo wyrażać swoją opinię, pisać komentarze i gwizdać na meczu. Pracujemy przecież w rozrywce, a w rozrywce czasem coś się może widzowi nie podobać. Ale zastanawia mnie ta tendencja do szukania winnego słabej postawy drużyny zawsze od trenera.
Na dzisiaj tylko Częstochowa zmieniła trenera, bo moim zdaniem musiała, ale ta zmiana, jak widać, na razie nic nie dała. Przetrzymali słaby początek w Suwałkach, żeby teraz nie myśleć o spadku, tylko o play-off i spokojnie budować drużynę na nowy sezon. Giani miał złe chwile ze słabą ZAKSĄ, ale oni również kłopoty chyba mają za sobą i również mogą myśleć o pierwszej ósemce.
Gorzów - ku mojemu zaskoczeniu - również trenera nie wymienił. Być może nie mieli na to pieniędzy, a być może bali się reakcji swojego najlepszego zawodnika na zwolnienie taty? Nieważne. Ważne, że oddalają się od ostatniego miejsca.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele czynników wpływa na wynik, na które trener nie ma żadnego wpływu. Jak ważne jest szczęście, bo bez niego trener musi szukać innej roboty. Nie zdajecie sobie również sprawy, że czasem drużyny osiągają dobre wynik bez żadnego wpływu trenera. Oczywiście to nie jest tak, że trener nie jest szefem i nie on za wszystko odpowiada, ale pozwólmy trenerom takimi szefami być i pozwólmy uczyć się wychodzić z kłopotów.
Pozwólmy Tiilikainenowi, żeby nauczył się dużej siatkówki, w której cyrkowe zagrania są fajne, ale nie przeciwko potężnym fizycznie drużynom. Przecież Warszawa jest wiceliderem, a przegrała na ten moment jeden ważny mecz, zresztą jak zawsze w półfinale Pucharu Polski. Po prostu trener musi coś przegrać, bo nie da się zawsze wygrywać, a przegrane uczą najwięcej. Wiem to bardzo dobrze, bo wiele rzeczy trenerowi ucieka, kiedy jest dobrze, ale trener staje się lepszy, kiedy czasem zwyczajnie dostanie w twarz (oczywiście nie dosłownie).
Jedyną dla mnie niedopuszczalną rzeczą w naszej lidze jest lenistwo, bo takich trenerów poznałem, nawet z dużymi nazwiskami. Wpadający na 30 sekund przed treningiem na halę i ubranych już do wyjścia, kiedy drużyna się jeszcze rozciąga. Niedopuszczalnym jest nieznajomość nazwisk swoich zawodników, a tacy trenerzy pracowali w Polsce i niedopuszczalnym jest brak znajomości całej ligi. Nie będę tutaj rzucał nazwiskami, bo nie chcę, ale to jest jedyny argument dyskwalifikujący, bez możliwości dania drugiej szansy.
Prezesi zmieniają zazwyczaj trenerów pod presją kibiców, sponsorów, agentów i zawodników. Kiedy coś nie idzie, od „Wujków Dobra Rada” pojawiają się podszepty „Prezesie, zrób coś?!”. Nagle nie wiadomo skąd pojawiają się kandydaci, którzy wiedzą, co i jak poprawić, a obecny sezon pokazuje, że cierpliwość i zaufanie się opłaca.
Wybór trenera powinien być jak małżeństwo. Na dobre i na złe, dopóki pięć porażek z rzędu nas nie rozłączy. Kobieta, wybierając kandydata na męża, sprawdza, jak traktował swoje poprzednie partnerki, czy opuszcza deskę, czy potrafi po sobie sprzątać, czy umie gotować i przede wszystkim, jak traktuje dzieci, tzn. zawodników.
Jeżeli klub chce sierżanta, to niech weźmie Stojczewa, ale niech się nie dziwi, kiedy na treningu będzie jak w wojsku. Jak chce szalonego trenera z masą czasem dziwnych pomysłów, niech weźmie Heynena, ale niech da mu przestrzeń do szaleństw. A jak chce bajeranta, który jak ognia będzie unikał konfliktów, to niech weźmie...nie wiem kogo. To jest trochę jak w restauracji. Jeżeli jesteś właścicielem restauracji i chcesz mieć świetną kuchnię włoską, to nie bierz Chińczyka. Jak chcesz pyszną kuchnię chińską, to na szefa kuchni nie wybieraj Francuza. Wybory muszą być logiczne, przemyślane i poparte głęboką analizą, a nie tylko telefonem od agenta lub podszeptem zawodnika.
Zobaczmy, jak te związki funkcjonowały od 2021 roku w kilku klubach.
Gdańsk:
Winiarski, Juricić, Sordyl.
Winiarski z Sordylem podobne charaktery, ale za to Juricić kompletnie inna bajka - mimo to wyniki świetne. Klub tworzy trenerów.
Zawiercie:
Kolaković, Winiarski.
Inni trenerzy, wyniki całkiem niezłe, mimo że poza Pucharem Polski brakuje spektakularnego sukcesu, ale to już pewnie niedługo się zmieni. Relacje bardzo dobre, z wyraźnym budowaniem i obudowywaniem trenera fachowcami.
Lublin:
Daszkiewicz, Kołodziejczyk, Botti, Antiga.
Było zwolnienie, był kłopot po wyjeździe Mieszko Gogola do Japonii, ale wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku, a nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak innymi są trenerami są Botti ze Stefanem.
Z Bottim trochę wymuszony przypadek, ale decyzja o Antidze mocno przemyślana.
Kędzierzyn-Koźle:
Cretu, Sammelvuo, Swaczyna, Giani.
W końcówce Sammelvuo nie miał łatwo, bo się wszystko posypało, ale czy to jest zły trener? W żadnym przypadku. Trochę pecha, kontuzji, probelmów z utrzymaniem budżetu.
Warszawa:
Anastasi, Santilli, Graban, Tiilikainen.
Tutaj już kolorowo nie było i relacje się w końcówce pracy Andrei posypały. Z Santilim nigdy nie powstały. Graban uczył się roli pierwszego trenera na zespole walczącym o medale, co łatwe nie jest. Wykonał dobrą robotę, ale byłem w stanie zrozumieć argumenty za zmianą, chociaż ciężko mi to przyszło.
Suwałki:
Kowal, Kwapisiewicz.
Czy Suwałki mogły więcej osiągnąć w lidze? Moim zdaniem nie mogły, właśnie dzięki doborowi trenerów i wsparciu, jakie dostawali. Idealni pod ten klub.
Rzeszów:
Giuliani, Mendez, Medei, Sammelvuo, Botti.
Pięć sezonów i pięciu trenerów. Dużo, mało? Tylko o Mendeza klub walczył, z resztą się pożegnano. Botti oczywiście jeszcze pracuje i całkiem możliwe, że mistrza zrobi, ale czy będzie pracował w przyszłym sezonie? Tego nie wie nikt.
Olsztyn:
Castellani, Bonitta, Weber, Barial, Mierzejewski, Plinski.
Oczywiście pracę Mierzejewskiego trzeba inaczej traktować, bo to jest człowiek Olsztyna z zieloną krwią w żyłach, ale sporo tych trenerów, prawda? Tam w ogóle jest inna sytuacja, bo klub często nie chciał się z trenerami rozstawać, ale jakoś te związki trwały krótko. Pewnie obecny potrwa dłużej.
Jastrzębie przed Mendezem 2018-2022: De Gorgi, Santili, Reynolds, Kovać, Reynolds, Gardini, Giolito Siedmiu trenerów w cztery lata, a największe sukcesy w momencie stabilizacji. Tutaj komentarza nie trzeba.
Biorąc pod uwagę całą ligę:
PlusLiga 24/25 - cztery zmiany na ławce (nie liczę problemów zdrowotnych)
PlusLiga 23/24 - dwie zmiany
PlusLiga 22/23 - pięć zmian
PlusLiga 21/22 - sześć zmian
Ciekawe, czy do końca sezonu pobijemy rekord tylko z jednym zwolnionym trenerem. Pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście nikt nie jest w stanie pobić Stali Mielec z chyba dziesięcioma trenerami, ale tam nie ma ławki trenerskiej, tylko krzesło obrotowe.
Popatrywałem pracę Antigi, Heynena, De Giorgiego, Anastasiego, Mendeza. Przyglądam się Tiilikainenowi, Bottiemu i Winiarskiemu. Nie ma jednej dobrej, słusznej drogi do zwycięstwa, jest za to możliwość dobrego połączenia klub-prezes-trener-drużyna. Jak to zadziała, to nie ma szans, żeby nie wypaliło.
Zatem szanujmy trenerów - wtedy zawodnicy nie będą mogli znajdować alibi, a to często jest początkiem kłopotów w drużynie.
***
Szóstka tygodnia
Rozegranie
Karol Wielki Jankiewicz, który pokazał De Cecco, gdzie raki zimują.
Atak
Tu miałem duży problem. Świetny Leon na nowej pozycji, świetny Butryn w meczu na szczycie, świetny Filipiak, w końcu Chizoba zagrał tak, jak od niego oczekiwali, ale nagrodę dostaje Rychlicki za mecz w Jastrzębiu, bo był szalenie ważny.
Popatrzcie, jak to w tej lidze się wiele sytuacji odmienia, dzięki pojedynczym akcjom. ZAKSA broni sześć piłek setowych ze Skrą na 0:2. Prawdopodobnie nie podniosłaby się w trzecim secie i zbita mogłaby dostać powtórkę w JSW. Wtedy nawet ja bym trenera nie obronił. Dlatego wybieram Rychlickiego.



Przyjęcie
Mathis Henno i Karol Wielki "2" Borkowski. Henno będzie jednym z najlepszych przyjmujących świata, nie mam wątpliwości, a Borkowski takiego meczu potrzebował, bo to chłopak, który potrafi grać.


Środek
Mateusz Bieniek za piękny mecz z Chełmem i Szymon Jakubiszak.


Dopiero teraz zauważyłem, że nie wybrałem nikogo z meczu Resovia - Projekt, ale to dlatego, że za łatwo im poszło, a ja lubię wybierać zawodników z meczów ciężkich.
No, może poza Bieńkiem, czyli jak zazwyczaj - lubię sobie zaprzeczać.
Przejdź na Polsatsport.pl
