Paddy Pimblett przed UFC 324: To najtrudniejsza walka w mojej karierze. Gaethje jest legendą
Niepokonany w UFC Paddy Pimblett (MMA 23-3, 6 KO, 11 SUB) stanie w sobotę przed szansą zdobycia tymczasowego pasa kategorii lekkiej. Znany ze swojej pewności siebie 31-latek nie ukrywa, że walka z Justinem Gaethje (MMA 26-5, 19 KO, 2 SUB) to spełnienie jego marzeń, a na zdobycie trofeum największej organizacji MMA na świecie pracował połowę swojego życia.

W roku 2025 Paddy Pimblett stoczył tylko jeden pojedynek, wygrywając w kwietniu przed czasem z Michaelem Chandlerem (MMA 23-10, 11 KO, 7 SUB). Rok zakończył na piątym miejscu w rankingu kategorii lekkiej i wydawało się, że na szansę mistrzowską, o której mówi się od dłuższego czasu, będzie musiał jeszcze poczekać. Jak zareagował, gdy dowiedział się, że będzie miał okazję powalczyć o pas tymczasowy już w styczniu?
- Byłem w siódmym niebie. Niesamowicie się ucieszyłem, bo na tę szansę czekałem całą swoją karierę i pracowałem ponad połowę swojego życia. Nie mogę się doczekać momentu, w którym ten pas będzie mój – powiedział Pimblett.
Wspomniana walka z Michaelem Chandlerem była dobrym przetarciem przed sobotnim pojedynkiem również ze względu na dystans. Kwietniowy pojedynek z Amerykaninem był drugą najważniejszą walką gali UFC 314, podobnie jak sobotnia walka z Gaethje, zaplanowanym na dystansie 5-rundowym.
- Całkiem szczerze, obóz przygotowawczy nie różnił się zbytnio od tego ostatniego. Przygotowywaliśmy się tak samo, skupiając się na swoim planie oraz mocnych i słabych stronach Justina. Pracowałem nad obroną przed tym, co w jego wykonaniu jest dobre i wykorzystywaniu jego słabszych stron. Wcześniej też walczyłem na dystansie pięciorundowym więc zdecydowanie jestem gotowy.
Jakie mocne strony rywala miał na myśli zawodnik z Liverpoolu?
- Oczywiście jego ręce. Uwielbia walkę na pięści, stopa w stopę, wiele wymian. Nie bez powodu jest królem tych wszystkich krótkich wideo z najlepszymi akcjami. I jego niskie kopnięcia, one są naprawdę groźne. Nigdy nie wiesz, którą nogą kopnięcie wyprowadzi. To jego najmocniejsze bronie. Ludzie mówią też, że jego defensywa zapaśnicza jest mocna, ale o tym dopiero się przekonamy. Poddam to małemu testowi.
Paddy Pimblett, dla którego będzie to ósmy pojedynek w UFC został zapytany również o presję i emocje, które towarzyszą mu przed najważniejszą walką w dotychczasowej karierze.
- Presji innej, niż w poprzednich pojedynkach nie odczuwam. Kiedy podobnie jak ja pniesz się w rankingu, to zawsze każdy kolejny pojedynek jest najtrudniejszy. Za każdym razem walczyłem z przeciwnikiem, który był wyżej w rankingu niż poprzedni. Justin Gaethje to legenda i będzie zdecydowanie największym wyzwaniem z dotychczasowych. Nazywam go legendą, bo on faktycznie nią jest.
Zawodnik z Liverpoolu nie ukrywa również jak wizualizuje sobie zakończenie tej walki. Jak się okazuje, w grę wchodzą dwa scenariusze.
- Widzę to tak, że skończę go przed czwartą rundą. Nie wyjdziemy do czwartej rundy, do rund mistrzowskich. Miałem wizję nokautu, ale to wiąże się z wymianami, a może okazać się, że przebieg tego pojedynku będzie dla mnie o wiele bardziej miły i prosty i skończę go jakimś trójkątem, balachą lub duszeniem zza pleców.
Pimblett zapytany o przyszłość swoją oraz pasa kategorii lekkiej po zdobyciu trofeum tymczasowego nie ukrywał, że aktualny mistrz – Ilia Topuria (MMA 17-0, 7 KO, 8 SUB) – będzie musiał się zdeklarować.
- Jeśli nie będzie gotowy na obronę pasa, to powinien go zwakować. Jeśli oczywiście nie będzie gotowy w okolicach czerwca, lipca. Myślę jednak, że wtedy się spotkamy, że będzie gotowy. International Fight Week brzmi świetnie. Zdobywam pas i wtedy pojedynek z Ilią o pas regularny, wierzę, że to się wydarzy.

