Arnold Allen przed UFC 324: Chcę przypomnieć kibicom, kim jestem

Weteran organizacji UFC, Arnold Allen (MMA 20-3, 7 KO, 4 SUB), w najbliższą sobotę powróci do klatki organizacji po 18-miesięcznej przerwie. Podczas pierwszej w tym roku, numerowanej gali UFC 324 Anglik w pierwszej walce karty głównej zmierzy się z niebezpiecznym Jeanem Silvą (MMA 16-3, 12 KO, 3 SUB).

Arnold Allen w klatce UFC, patrzący w bok z otwartymi ustami.
fot. AFP
Arnold Allen przed UFC 324: Chcę przypomnieć kibicom, kim jestem

Konfrontacja z Brazylijczykiem będzie dla Allena czternastym pojedynkiem stoczonym pod szyldem organizacji UFC. Wszechmocny wygrał aż 11 z 13 stoczonych wcześniej walk dla największej organizacji MMA na świecie. Ostatni pojedynek stoczył w lipcu 2024 roku, pokonując na pełnym dystansie Gigę Chikadze (MMA 15-6, 9 KO, 1 SUB). Jak po tak długiej przerwie podchodzi do sobotniej walki z Silvą?

 

ZOBACZ TAKŻE: Sean O'Malley przed UFC 324: To świetna walka, a mój rywal jest naprawdę mocny


- Czuję się świetnie. Mentalnie? Po prostu się cieszę, że wracam po tak długiej przerwie. Fizycznie? Czuję, że zakończyłem mocny obóz przygotowawczy, ale jest dobrze. Moje ciało jest gotowe, waga idealna, jestem naprawdę zadowolony. Chcę przypomnieć kibicom kim jestem.


Jak zareagował na propozycję walki z Jeanem Silvą?


- Byłem podekscytowany tą propozycją. To szalony i „dziki” gość. Walczy jak zombie. Co by się nie działo, idzie do przodu. Myślę, że to świetne zestawienie i idealna walka, by otworzyć kartę główną pierwszego wydarzenia w tym roku.


Allen wskazał też najmocniejsze strony swojego rywala przed batalią na UFC 324.


- Jego mentalność jest na bardzo wysokim poziomie, mocno wierzy w swoje umiejętności. W ogóle nie obawia się wymian, idzie jak w ogień, to jest niebezpieczne nie tylko dla niego, ale również dla jego przeciwnika. Na to będę musiał uważać. On wyznaje zasadę „zabij albo zostań zabity”. W tej walce jednak ogień spotka się z ogniem.


Jak się okazuje, Anglik otrzymał propozycję innej walki, która miała odbyć się jeszcze w grudniu. Z powodu kontuzji niedoszłego rywala pojedynek jednak nie doszedł do skutku.


- Dostałem ofertę walki z Yairem Rodriguezem (MMA 20-5, 8 KO, 5 SUB) na grudzień, wszystko było już dopięte. On musiał jednak przejść jakiś zabieg, który wykluczył go z naszego pojedynku i finalnie przesunęli mnie na styczeń, proponując Silvę.


Allen wrócił też myślami do walki, w której jego najbliższy rywal, mimo porażki, najbardziej mu zaimponował.


- Mam przed oczami tę walkę z Diego Lopesem (MMA 27-7, 11 KO, 12 SUB). Diego stał naprzeciw Jeana i próbował go trafić, a ten nic sobie z tego nie robił. Nie miał nic do stracenia, więc w zasadzie wbiegał na ciosy Lopesa. Szalony gość. Przyjął dużo obrażeń w pierwszej rundzie, a i tak wyglądał dobrze i działał sprawnie. Niebezpieczny gość, naprawdę groźny.


Jak Anglik postrzega najbliższy pojedynek względem przyszłości w kategorii piórkowej?


- Nie do końca rozumiem głosów, które mówią, że nawet jeśli wygram, to nie będę w czołówce. Ja uważam, że mogę się wtedy stawiać w roli pierwszego pretendenta. Jeśli Silva przegrał z Lopesem, który tydzień po Nas walczy o pas, to dlaczego pokonując Silvę nie mogę zostać pierwszym pretendentem? Na pewno wygrana zagwarantuje mi dużą walkę z kimś z czołówki.


Jak chciałby zakończyć sobotnie starcie z Brazylijczykiem?


- Po prostu, moja ręka uniesiona w górze po walce będzie idealnym zakończeniem. Ciężko pracowałem, żeby wrócić, żeby znów być w tym miejscu, więc nie widzę innego scenariusza. Nie wiem jak skończy się ten pojedynek, ale wiem, że to będzie moje kolejne zwycięstwo.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie