Przez dekadę trzęśli PlusLigą, teraz biją się o play-off. Smutna prawda o losie dominatorów
Tak, jak w latach 2004-2011 mieliśmy w PlusLidze dominację Skry Bełchatów (7 tytułów z rzędu), tak ostatnia dekada należała do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla. W tym czasie te dwie drużyny zgarnęły 7 z 9 złotych medali (sezon 2019/20 został przerwany z powodu koronawirusa), biły się też w Lidze Mistrzów. Teraz rywalizują o ósme miejsce dające awans do play-off.

Jak nie ZAKSA, to Jastrzębski Węgiel – tak do niedawna wyglądała rywalizacja w PlusLidze. Teraz te dwa zespoły biją się o play-off. Awansuje tylko jeden z nich. Na razie górą jest Jastrzębie, ale ZAKSA jest na czele grupy pościgowej i traci do rywala tylko 3 punkty.
ZAKSA lepsza na parkiecie, ale Mazur mówi coś zaskakującego
- Intuicja podpowiada mi, że z tej rywalizacji zwycięsko wyjdzie Jastrzębski Węgiel – przekonuje nas Ireneusz Mazur. – Nie chodzi mi nawet o potencjał, ale o to, że jest przy tej drużynie szczęście, które w sporcie jest bardzo ważne.
To oczywiście tylko prognoza i typ naszego eksperta, bo przecież w tej parze może zdarzyć się wszystko. I wystarczy spojrzeć na bezpośrednie mecze tych drużyn. ZAKSA wygrała oba i jak tu wierzyć, że to właśnie Jastrzębski Węgiel wyjdzie obronną ręką z tej rywalizacji. – Jak powiedziałem, to tylko intuicja, bo jakby zrobić rzetelną analizę, to może być różnie – wtrąca Mazur.
Jastrzębski Węgiel zachował szkielet, ale…
Ktoś mógłby powiedzieć, co ten Mazur wygaduje i skąd nagle ta asekuracja. W końcu z wielkiej ZAKSY nie zostało już nic, a jednak Jastrzębski Węgiel zachował szkielet z sezonu 2024/25. Zostali przecież Łukasz Kaczmarek, Benjamin Toniutti i Andreas Bremhe. – I to faktycznie jest taka wartość dodana, ale jak się rozłoży oba zespoły na czynniki pierwsze, to jeden drugiemu nie ustępuje – przekonuje Mazur, przystępując do swojej analizy.
- Przecież Isaacson nie jest gorszy od Toniuttiego, a Rychlicki od Kaczmarka. Trenerzy obu drużyn też świetni. Bo z jednej strony Andrzej Kowal, który ma warsztat i horyzont, ale z drugiej jest Andrea Giani, który z Francją wygrał ostatnie igrzyska, a teraz stara się przeprowadzić ZAKSĘ przez różne zakręty – ocenia Mazur.
Wyszło doświadczenie z Ligi Mistrzów
Nasz rozmówca zwraca uwagę na zbliżony potencjał obu zespołów, ale też na to, jak dobrze zostały one skonstruowane. – Wyszło doświadczenie jednych i drugich na międzynarodowej arenie. Przez te lata grania na topie Jastrzębie i Kędzierzyn nauczyły się, że na każdej pozycji trzeba mieć dwóch, trzech, czasem czterech równych lub chociaż zbliżonych poziomem zawodników.
- I to nawet działa na poziomie tych największych gwiazd. Jakby w Jastrzębiu zabrakło Toniuttiego, to Tuaniga jest w stanie to pociągnąć. Może nie będzie tej finezji, ale będzie blok, obrona i potężna zagrywka. A jakby z ZAKSY wyciągnąć taką gwiazdę, jak Rychlickiego, to przecież jest Rećko. Kiedy nie było Kamila i Rećko musiał grać, to był sensacją i cmokaliśmy z zachwytu. Jakbyśmy jednych i drugich przeszli pozycja po pozycji, to zawsze mielibyśmy coś, co można nazwać dobrym planem B – analizuje Mazur.
Na więcej ich nie stać
Oczywiście w jednym i drugim przypadku ta dobrze ułożona konstrukcja nie pozwala na więcej niż walka o ostatnie miejsce gwarantujące miejsce w play-off. – To już jednak wynika z przyczyn ekonomicznych, o których wszyscy doskonale wiemy – zauważa Mazur, bo przecież powszechnie wiadomo, że ZAKSA musiała obniżyć aspiracje po odejściu głównego sponsora Grupy Azoty, a Jastrzębski Węgiel stracił gwiazdy (Tomasz Fornal, Norbert Huber), gdy JSW zaczął się borykać z finansowymi problemami.
- Czynnik ekonomiczny ma takie znaczenie, że teraz jedni i drudzy już nie mogą kupić wszystkich. Kiedyś w podobny sposób posypała się Resovia, ale odbudowano ją kamień po kamieniu. W Jastrzębiu i Kędzierzynie nie mają wyjścia i muszą próbować robić to samo. Odbudować kręgosłup i czekać na lepsze czasy. I to się w obu klubach dzieje. Tam nie destrukcji i negatywnego myślenia. Żadna z tych drużyn nie rozłożyła się na łopatki. Obie pogodziły się z tym, że tak jak kiedyś miały potencjał na złoto, tak teraz sukcesem będzie dla nich to ósme miejsce – komentuje Mazur.
Kibicom przykro, zostały piękne wspomnienia i nadzieja na lepsze jutro
Inna sprawa, że kibicom ZAKSY i Jastrzębskiego Węgla przykro się patrzy na tę przemianę z giganta w ligowego średniaka. Ostatnia dekada upłynęła pod znakiem dominacji tych drużyn. Zdobyły one 7 z 9 tytułów i umocniły się na medalowym podium wszech czasów PlusLigi, gdzie prowadzi Skra (9 złotych, 2 srebrne, 3 brązowe) przed ZAKSĄ (7-5-1) i Jastrzębskim Węglem (4-4-7).
- Żadna dominacja nie trwa wiecznie. Były złote czasy Bełchatowa, gdzie każdy chciał grać i pracować, a dziś ta drużyna jest tylko o jedno miejsce wyżej od Jastrzębia i już nie jest dominatorem ligi. Kędzierzyn i Jastrzębie muszą zatem pogodzić się z tym, jakie są fakty. Nie mogą się jednak poddać, bo nie ma nic gorszego. Trzeba cierpliwie czekać na powrót lepszych czasów. Powiem, że nawet za rok oba te zespoły mogą być mocniejsze, o ile uda im się zachować ten skład. Wiem, że to będzie trudne, ale chcę powiedzieć, że poprawa jest na wyciągnięcie ręki – kończy Mazur.
Póki co Jastrzębski Węgiel i ZAKSA muszą się skupić na tym, by wygrywać ze słabszymi od siebie i przejść w miarę suchą stopą przez trudny ekonomicznie i sportowo czas.
Medale Jastrzębskiego Węgla w ostatnich 10 sezonach
3-1-2
10 ostatnich sezonów Jastrzębskiego Węgla (miejsca)
24/25 - 4
23/24 - 1
22/23 - 1
21/22 - 2
20/21 - 1
19/20 - rozgrywek nie dokończono, w momencie przerwania drużyna była na 4 miejscu
18/19 - 3
17/18 - 5
16/17 - 3
15/16 - 7
Medale ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w ostatnich 10 sezonach
4-3-0
10 ostatnich sezonów ZAKSY Kędzierzyn-Koźle (miejsca)
24/25 - 5
23/24 - 10
22/23 - 2
21/22 - 1
20/21 - 2
19/20 - rozgrywek nie dokończono, w momencie przerwania drużyna była na 1 miejscu
18/19 - 1
17/18 - 2
16/17 - 1
15/16 - 1
Przejdź na Polsatsport.pl