Takie słowa Świątek o kibicach. "Są wspaniali"

Tenis

W 1/8 finału Australian Open Iga Świątek zagra w poniedziałek z reprezentantką gospodarzy Maddison Inglis. Polska tenisistka liczy, że skromna grupa rodaków na trybunach kibicując przeciwstawi się miejscowym, ale przyznała też, że czasem doping bardziej przeszkadza niż pomaga.

Uśmiechnięta Iga Świątek trzymająca rakietę tenisową na korcie Australian Open.
fot. PAP/EPA
Iga Świątek

W przeciwieństwie do Wimbledonu, gdzie wywieszanie flag przez kibiców jest zabronione, w Melbourne fani tenisa mogą sobie pozwolić na wiele. Mający 10 triumfów w Australian Open Serb Novak Djoković zawsze mógł liczyć na gorące wsparcie z trybun i czerpał z tego wiele energii.

 

ZOBACZ TAKŻE: Niespodziewany wynik na Australian Open! Ukrainka z awansem

 

W tym roku poczuć się, jakby grały u siebie, mogły też zawodniczki niemające jeszcze sukcesów m.in. Alexandra Eala z Filipin, Indonezyjka Janice Tjen, która w deblu partnerowała Katarzynie Piter, czy Turczynka Zeynep Sonmez. Na mniejszych kortach ich rodacy nadawali ton dopingowi.

 

Nie zawodzi również Polonia, której liczebność w Australii szacowana jest na ok. 200 tysięcy oraz grupy przyjezdnych. Na każdym spotkaniu biało-czerwone flagi są widoczne, a doping był słyszalny nawet na największych arenach.

 

- Doceniam wsparcie i polscy kibice są wspaniali. W każdym miejscu na świecie, gdzie grałam nawet przeciwko gospodarzom, to na trybunach doping był wyrównany. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w następnym meczu - powiedziała Świątek po sobotniej wygranej z Rosjanką Anną Kalinską.

 

- Ogólnie z braw i okrzyków można czerpać energię, ale czasem doping potrafi być irytujący, np. kiedy próbujesz usłyszeć radę od trenera albo ktoś nagle krzyknie: "zaserwuj asa". To potrafi utrudniać koncentrację. Tenis to sport, gdy w trakcie punktów jest cisza, a potem, gdy nagle coś usłyszysz, może cię to rozdrażnić - dodała.

 

W Melbourne problem z kibicem miał Kamil Majchrzak w przegranym meczu drugiej rundy z Fabianem Marozsanem. Polak był zirytowany trapiącymi go problemami zdrowotnymi, ale mimo wszystko próbował walczyć z Węgrem. W pewnym momencie poprosił kibica o ciszę.

 

- Ktoś cały czas próbował mnie dopingować, co jest bardzo miłe, ale należę do osób, którym to utrudnia odnalezienie wewnętrznego spokoju. Trudno mi było się skupić w takich okolicznościach przy tylu problemach - przyznał.

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie