Prezes z Ekstraklasy przerywa milczenie! "Ciągłe życie na wulkanie! Boję się, ale wierzę"
Do nagłej zmiany zarządu w Cracovii doszło 7 stycznia, ale prezes Elżbieta Filipiak dopiero teraz przerwała milczenie. W wywiadzie dla klubowego kanału wyjaśniła powody tej zmiany, ale jak przystało na specyfikę tego typu mediów, zabrakło najtrudniejszych pytań.

Prezes Filipiak tłumaczy dymisję Mateusz Dróżdża. "Amerykańskie myślenie"
- Wszystkiego pasiastego na ważny dla nas rok 120-lecia, którego kulminacją będzie gala. Chcemy grać w pucharach – ogłosił podczas treningu noworocznego prezes Mateusz Dróżdż, ale nagle, tydzień później, został zdymisjonowany.
- Wszyscy fani Cracovii wiedzą, że na skutek zmian własnościowych, Comarch już nie jest akcjonariuszem klubu. Akcje klubu nabył pan Robert Platek, ja jestem akcjonariuszem mniejszościowym. Ze stylem zarządzania i sposobem prowadzenia klubu trzeba było się dostosować do oczekiwań naszego głównego akcjonariusza. On jest bardzo nastawiony... ma amerykańskie myślenie, stąd taka decyzja – uzasadniła prezes Filipiak.
ZOBACZ TAKŻE: Interweniował nawet Glik! Oto kulisy sensacyjnego transferu kapitana z Ekstraklasy
Oczywiście, pytania można mnożyć, w tym to najważniejsze. Za jaką kwotę Robert Platek nabył większościowy pakiet akcji najstarszego polskiego klubu i jakie ma plany na Cracovię? Dlaczego u nas finanse muszą być tajne, a we Włoszech, gdy Platek przejmował Spezię, w lutym 2021 r., od razu wypłynęła kwota zakupu klubu - 24 mln euro. Natomiast gdy poprzedni właściciel Cracovii – Comarch – jeszcze w 2024 r. odkupił od Gminy Kraków pozostałą w jego rękach część akcji, posiadał 99,75 proc. walorów "Pasów". Cracovia wyceniana była wówczas na 63 mln zł.
Pod koniec 2024 r. CVC Capital Partners kupił akcje Comarchu za blisko 2,7 mld zł. Wcześniej Comarch został wycofany z giełdy.
W grudniu ub. r. nowy właściciel Comarchu sprzedał Politechnice Krakowskiej biurowiec przy ul. Życzkowskiego. Kwota transakcji opiewała na 37 mln zł.
To pokazuje, że niemal wszystkie kwoty są jawne, za wyjątkiem tej, za ile Platek nabył najstarszy polski klub.
Bardzo szybko okazało się, dlaczego nowy zarząd unika spotkania z polskimi mediami, bo dla tych tureckich, w Beleku, zdążył się wypowiedzieć nowy wiceprezes Murat Colak.
Prezes Filipiak: Jestem w Cracovii, to chichot losu, nie było wyboru
- To, że jestem w Cracovii, to trochę jest chichot losu, ale nie było innego wyboru. Uważałam za swój święty obowiązek kontynuować tę misję, nawet jako akcjonariusz mniejszościowy. I powiem szczerze, trochę się tego boję. A z drugiej strony, wierzę, że to ma głęboki wymiar – powiedziała otwarcie Elżbieta Filipiak.
Stwierdziła też, że zarządzanie klubem to zupełnie inna para kaloszy, niż prowadzenie interesów Comarchu, w czym brała udział przez wiele lat, a i obecnie, mimo zmiany właściciela potentata w branży systemów informatycznych, sprawuje funkcję przewodniczącej Rady Nadzorczej.
- Klub jest inny niż Comarch. To jest zarządzanie emocjami - zaznaczyła.
Między wierszami pani prezes Filipiak uderzyła kilka razy w poprzedniego sternika "Pasów".
- Muszę powiedzieć, że niestety nasz marketing nie bardzo funkcjonuje w tej chwili. W czerwcu kończy nam się umowa z Comarchem i nie mamy żadnych sponsorów. Takiej sytuacji nie było nawet dwa lata temu – podkreślała Elżbieta Filipiak, nawiązując do sytuacji, w której uległ wypadkowi, a później zmarł poprzedni właściciel Comarchu i Cracovii prof. Janusz Filipiak.
- Musimy rekrutować ludzi, bo poza działką sportową, historia zatoczyła koło i strukturalnie jesteśmy w takim samym miejscu, jak dwa lata temu – rozkładała ręce sterniczka "Pasów".
- Marka jest silna, dobrze znana, a zupełnie nie korzystamy z tego aktywu – grzmiała.
- Niestety, obchody 120-lecia nie są przygotowane i musimy się skoncentrować, żeby w należyty sposób tak piękną rocznicę przygotować – wrzuciła kolejny kamyczek do ogródka Mateusza Dróżdża Elżbieta Filipiak.
Z drugiej strony, prezes Dróżdż nie był akcjonariuszem Cracovii, tylko jej pracownikiem kontraktowym. Ewidentnie realizował polecenie zoptymalizowania finansów klubu pod jego sprzedaż, stąd m.in. wyrzucenie ze spółki sekcji hokeja, która pochłaniała spore koszty, związane głównie z utrzymaniem lodowiska. Wbrew temu, z szóstymi przychodami w Ekstraklasie, w wysokości 64,3 mln zł, Dróżdżowi udało się zbudować mocny zespół, który traci tylko trzy punkty do liderującej Wisły Płock choć mniej strzałów na bramkę od Cracovii oddała tylko Arka. Co więcej, jesienią Cracovia pobiła klubowy frekwencji, przyciągając na mecze domowe średnio 12,644 kibiców.
Od sierpnia 2025 r. Cracovia jest w rękach Roberta Platka
Najważniejsze jednak, że za wszystko, co się dzieje w "Pasach" od sierpnia ubiegłego roku, odpowiada nowy właściciel Robert Platek.
- Ostanie 2,5 roku dla mnie to ciągłe życie na wulkanie. Tyle decyzji musiałam podjąć, ile przez całe życie mi się nie zdarzyło. Fakt, że jestem w Cracovii, to pochodna wydarzeń: mój mąż miał wypadek i na skutek tego zmarł – przypomniała prezes Elżbieta Filipiak.
Fani z ulgą odetchnęli, gdy po tym jak klub opuścili Mikkel Maigaard, Michał Rakoczy, Jakub Jugas, Milan Aleksić, David Olafsson, ostatnio udało się pozyskać dwóch pomocników. Maxime Dominguez grał ostatnio w FC Toronto, ale w Polsce jest znany z Miedzi Legnica, z którą zresztą spadł z Ekstraklasy. Znacznie bardziej obiecująco prezentuje się transfer środkowego pomocnika młodzieżówki Słowenii – Beno Selana. Za Selana Cracovia zapłaciła 150 tys. euro.
Przejdź na Polsatsport.pl
