Żeby jechać na igrzyska, mogła spać pod mostem. Teraz Polki przejdą do historii
Linda Weiszewski i Klaudia Adamek będą pierwszymi polskimi bobsleistkami w historii, które pojadą na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Do tej pory nasz kraj reprezentowali wyłącznie panowie. Sukces Polek nie byłby możliwy, gdyby nie upór Weiszewski, która w przeszłości deklarowała nawet, że by pojechać na igrzyska, mogłaby nawet spać pod mostem.

Nasze panie o awans na igrzyska w Mediolanie i Cortina d'Ampezzo walczyły niemal do samego końca kwalifikacji. Ostateczna lista rankingowa IBSF (światowej federacji), na podstawie której wyłoniono olimpijki, została ogłoszona dopiero 19 stycznia. Weiszewski oraz Adamek przypieczętowały wyjazd do Włoch dwa dni wcześniej, zajmując trzecie miejsce w zawodach Pucharu Europy w Innsbrucku. Polki specjalnie odpuściły Puchar Świata w Altenbergu, żeby mocno zapunktować w austriackim mieście i ta taktyka przyniosła oczekiwany skutek. Dzięki temu nasze bobsleistki mogły przeżyć wielkie chwile radości. Od samego początku sezonu nasza dwójka drżała jednak o występ w lutym 2026 roku w Cortinie.
ZOBACZ TAKŻE: PKOl zatwierdził skład na igrzyska! To oni będą chorążymi reprezentacji Polski
- Był lekki stres, bo początek sezonu nie poszedł nam tak, jak powinien - powiedziała Weiszewski w Zimowym Magazynie Olimpijskim. - Dostałyśmy też nowy bobslej, więc ja, jako pilotka, miałam trudności, bo musiałam przestawić się ze starej na nową "dwójkę". Ale później poszło to już w dobrym kierunku. W Pucharze Europy miałyśmy 2. miejsce (w grudniu w Winterbergu - (przyp. red.), w Pucharze Świata zajęłyśmy 14. lokatę (w listopadzie w Innsbrucku). W monobobie osiągnęłam te same wyniki jako pilotka. Dzięki monobobom ciągnęłam w górę nasz ranking w dwójkach. Niestety ten system kwalifikacji na igrzyska był bardzo durny - podsumowała Weiszewski.
Ostatecznie nasza pilotka pojedzie w igrzyskach zarówno w dwójce z Adamek, jak i w rywalizacji w monobobach. Będzie więc miała podwójną okazję do tego, by zaprezentować się z dobrej strony. Z kolei Adamek będzie rozpychającą Lindy Weiszewski w dwójce. Dzięki temu 26-latka pojedzie już na drugie igrzyska w swoim życiu. Po raz pierwszy reprezentowała Polskę na Letnich Igrzyskach Olimpijskich 2021 w Tokio. Teraz zostanie pierwszą Polką w historii, która założy biało-czerwone barwy zarówno na letniej, jak i zimowej imprezie czterolecia.
- Więcej emocji było obecnych teraz, przy Zimowych Igrzyskach Olimpijskich - zdradziła Adamek na antenie Polsatu Sport. - Jestem teraz bardziej świadoma sytuacji. Cieszę się z każdej rzeczy, która obecnie się dzieje. Kiedy leciałam do Tokio w 2021 roku, to odebrałam sprzęt olimpijski i powiedziałam: "ok, fajnie". Teraz, kiedy przyjechałyśmy po sprzęt, to byłam zachwycona, cieszyłam się ze wszystkiego. Myślę, że te igrzyska są dla mnie wielkim osiągnięciem. Krótko trenuję ten sport, ale trafiłam do świetnej drużyny, mam wspaniałą pilotkę i tworzymy wspaniały team - dodała.
W 2024 roku Adam Łuczka wraz z kamerą Polsatu Sport wybrał się na mistrzostwa świata w bobslejach i skeletonie, która odbywała się w Winterbergu. W reportażu "Formuła 1 na lodzie" Linda Weiszewski, stwierdziła wtedy, że może spać nawet pod mostem, byleby pojechać na igrzyska. W niedzielnym programie Torunianka odniosła się do tych słów sprzed niemal 2 lat. - To było takie moje marzenie od dzieciaka. Z tym mostem to jednak nie kłamałam (śmiech) - powiedziała enigmatycznie.
Adamek do dwójki prowadzonej przez Weiszewski wsiadła dopiero kilka miesięcy później. Półtora roku wystarczyło, by stworzyć ekipę, której starty budzą respekt w całym bobslejowym świecie. Polki, dzięki eksplozywności na starcie, osiągają bardzo dobre czasy na pierwszych metrach toru. Z drugiej strony, Weiszewski cały czas uczy się jazdy na kolejnych torach obecnych w kalendarzu Pucharu Świata. Dlatego w następnych latach polska dwójka powinna osiągać jeszcze lepsze rezultaty. - Klaudia też ma szczęście, że doszła do mojej dwójki dopiero półtora roku temu. Jakby zaczęła ze mną jeździć od początku, to nie wiem czy by została, bo na początku mojej kariery zdarzyło się kilka wypadków (śmiech) - dopowiedziała polska pilotka w rozmowie z Igorem Marczakiem.
Na co stać nasze panie podczas igrzysk olimpijskich? Realnie patrząc Polki powinny walczyć o miejsce w środku drugiej dziesiątki, zarówno w dwójkach, jak i podczas rywalizacji Lindy w monobobach. Na niedawno wybudowanym torze w Cortinie, Weiszewski i Adamek jeździły już w pierwszych zawodach Pucharu Świata 2025/2026. W jednoosobowym bobie pilotka zajęła 16. lokatę, a w dwójce z Adamek dojechała na niesatysfakcjonującym ją miejscu numer 22.
- Kiedy byłyśmy na Pucharze Świata w Cortinie na początku sezonu, to Włosi na treningi zrobili bardzo wolny lód, a dopiero na zawody przygotowali szybki i twardy lód. Mniej doświadczone osoby sobie z tym nie poradziły (...) Np. ja walczyłam bardzo mocno z tym torem, a osoby, które jeżdżą dłużej bobslejami, wiedziały, co z tym zrobić. Mam nadzieję, że Włosi nie zrobią czegoś takiego na igrzyskach.
Weiszewski najpierw wystartuje w Cortina d'Ampezzo w monobobie. Rywalizacja w tej konkurencji rozpocznie się 15 lutego o godzinie 10:00 polskiego czasu, a do rozstrzygnięcia kwestii medalowych potrzebne będą 4 ślizgi, w tym ostatni - wieczorem 16 lutego. Medale w dwójkach pań zostaną z kolei rozdane w dniach 20-21 lutego. To właśnie wtedy do historii polskiego sportu przejdzie Klaudia Adamek.
Przejdź na Polsatsport.pl

