Starcie gigantów w finale Australian Open! Kto sięgnie po trofeum?
Aryna Sabalenka od dłuższego czasu jest najlepszą tenisistką na świecie. W finale Australian Open wystąpi czwarty rok z rzędu. W sobotę w Melbourne jej rywalką będzie Jelena Rybakina. Kazaszka wysoką formę prezentuje od kilku miesięcy i może ją potwierdzić drugim wielkoszlemowym tytułem w karierze.

Sabalenka na wielkoszlemowej scenie błyszczy od US Open 2022. Trwające zmagania wielkoszlemowe są 12. z 13 turniejów tej rangi, w którym Białorusinka dotarła co najmniej do półfinału. Na koncie ma cztery tytuły - Australian Open 2023 i 2024 oraz US Open 2024 i 2025.
Efekt takiej gry mógł być tylko jeden. Sabalenka od 75 tygodni nieprzerwanie jest liderką rankingu.
- Jest mi dobrze z moim tenisem. Wydaje się, że działa wszystko nad czym pracowałam. Jestem z tego zadowolona. Kocham Melbourne, świetnie się tu czuję i cieszę każdym dniem - powiedziała po awansie do finału.
Wydawać by się mogło, że takie dokonania stawiają ją w roli wyraźniej faworytki w sobotę. Problem w tym, że Rybakina w ostatnich miesiącach gra bardzo dobrze.
ZOBACZ TAKŻE: Była liderka rankingu WTA ogłasza. "Chcę wrócić"
Urodzona w Moskwie 26-letnia reprezentantka Kazachstanu ma tylko jeden tytuł wielkoszlemowy - Wimbledon 2022. W finale imprezy tej rangi grała jeszcze w Melbourne trzy lata temu i wówczas w trzech setach przegrała z Sabalenką.
Rybakina formę złapała jesienią ubiegłego roku, kiedy do samego końca musiała walczyć o udział w WTA Finals - turnieju dla ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu. Ostatecznie pojechała do Rijadu i... triumfowała, w finale pokonując Białorusinkę.
Obecnie może się pochwalić serią dziewięciu zwycięstw z zawodniczkami z Top 10 rankingu. W tym czasie dwa razy pokonała Igę Świątek - w fazie grupowej WTA Finals i w środę w ćwierćfinale Australian Open.
- WTA Finals dał mi dużo pewności siebie, bo grasz tam przeciwko absolutnej czołówce. Utrzymałam swój poziom, grałam ciężkie, wyrównane mecz i wszystkie je wygrałam - podkreśliła.
Obie w Melbourne pewnie eliminowały kolejne rywalki. Pierwszy raz od Wimbledonu 2008 w wielkoszlemowym finale zmierzą się zawodniczki, które w drodze do niego nie straciły seta.
Łączny bilans ich dotychczasowych spotkań to 8-6 na korzyść Sabalenki.
Bez względu na wynik finału Sabalenka nadal z dużą przewagą będzie prowadzić w poniedziałkowym notowaniu rankingu. Druga będzie Świątek, a trzecia Rybakina, ale jeśli Kazaszka wygra, to zbliży się do Polki na zaledwie 368 pkt. W przypadku porażki różnica wyniesie 1068 pkt.
Początek finału w sobotę o godzinie 9.30 czasu polskiego.
Przejdź na Polsatsport.pl
