Marek Magiera: Projekt niedokończony…

Marek MagieraSiatkówka

W PlusLidze gorąco, ale nie może być inaczej, wszak nie ma tygodnia, aby coś nie wzbudzało większych emocji kibiców, tak jak decyzja o pokazaniu czerwonej kartki w tie-breaku siatkarzowi Norwida podczas niedzielnego meczu, ale ten temat zostawię sobie na wtorkowy SiatCast, na który serdecznie wszystkich z Jakubem Bednarukiem o 9:00 zapraszam. Dzisiaj dwa słowa o zmianie trenera w Warszawie.

Mężczyzna w czarnej bluzie z kołnierzem, patrzy w bok z lekkim zamyśleniem.
fot. PAP
Tommi Tiilikainen - były trener PGE Projektu Warszawa

Przyznam szczerze, że byłem bardzo ciekawy tego projektu. Projektu PGE Projektu Warszawa z zatrudnieniem trenera Tommiego Tiilikainena. Podczas letniego przedsezonowego grania na plaży w Ustce w kuluarach dużo mówiło się o "nowoczesnych" i niekonwencjonalnych metodach pracy fińskiego szkoleniowca, który zawodowo dojrzewał w Japonii i Korei, ale tutaj od razu ciekawostka, w tej samej Ustce pojawiły się pierwsze… wątpliwości, czy pomysł zatrudnienia tego szkoleniowca w Warszawie, to pomysł trafiony?

 

ZOBACZ TAKŻE: 20:18 w tie-breaku! Przebudzenie outsidera i fantastyczne siatkarskie widowisko w Olsztynie


Tu już mniejsza o to, kto te wątpliwości wtedy zgłaszał, tym bardziej, że rozrywkowa forma turnieju w Ustce idealnie wpisywała się w odstępstwa od znanego w Polsce drylu i siatkarskiego szablonu.

 

Od tygodnia Tillikainena w Warszawie już nie ma. Z oficjalnego komunikatu klubu wynika, że szkoleniowiec oddał się do dyspozycji zarządu i za porozumieniem stron zrezygnował z pełnionej funkcji, choć sam klub nie miał w planach go zwalniać, przynajmniej tak to zakomunikował na swoim oficjalnym profilu w portalu "X" w miniony poniedziałek. Tutaj treść komunikatu:


– Mimo słabszych wyników w ostatnich tygodniach, nie dążyliśmy do zmiany na stanowisku trenera. Szanujemy jednak decyzję Tommiego i przyjęliśmy jego rezygnację. Dziękujemy za współpracę oraz wkład w rozwój drużyny. Życzymy powodzenia w dalszej karierze i w kolejnych sportowych wyzwaniach – powiedział Piotr Gacek, wiceprezes zarządu i dyrektor sportowy PGE Projektu Warszawa.


Patrząc na pozycję klubu z Warszawy przez pryzmat tabeli PlusLigi cała ta sytuacja jest mocna zastanawiająca, wszak Tillikainen zostawił Projekt na drugim miejscu. Po ostatniej kolejce i zwycięstwie w Gdańsku zespół z Warszawy już pod wodzą Kamila Nalepki i Bartosza Kaczmarka usadowił się w fotelu lidera. W tak zwanym międzyczasie wygrał też mecz w Lidze Mistrzów, przedłużając swoje szanse na dalszą grę w tych rozgrywkach w fazie pucharowej. Oczywiście na konto fińskiego szkoleniowca wpisuje się porażka w finałowym turnieju o Puchar Polski w półfinale z Resovią, ale akurat to można by spokojnie przeboleć, mając w pamięci doświadczenia z krajowego pucharu w ostatnich latach.


Osobiście trochę żałuję, że przygoda Tillikainena w Warszawie tak szybko dobiegła końca i to nie dlatego, że jakoś specjalnie mu kibicowałem, raczej byłem ciekawy, czy zostawi po sobie jakiś ślad, który definiowałby jego pracę z drużyną i jej rozwój. O wpływie na indywidualny rozwój zawodników nie wspominam, bo trudno chyba jakoś wyraziście wpłynąć na sposób gry i ów rozwój tak doświadczonych graczy jak Wojtaszek, Kłos, Bednorz, Weber, Kochanowski, Semeniuk czy Tillie.


Wszystko wskazuje na to, że trenerzy Nalepka i Kaczmarek poprowadzą Projekt do końca sezonu, a od nowego – takie informacje pojawiły się w przestrzeni publicznej – stery drużyny ma przejąć Roberto Piazza, czyli absolutne przeciwieństwo Tillikainena w podejściu i spojrzeniu na siatkówkę.


I tutaj chciałbym zadać pytanie, bo nie potrafię sam znaleźć na nie odpowiedzi – o co chodziło z zatrudnieniem trenera Tillikainena w Projekcie Warszawa?

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie