Będzie trzęsienie ziemi w klubie PlusLigi? Katastrofa coraz bliżej!
To nie tak miało być - myślą sobie z pewnością kibice Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa, patrząc na tabelę PlusLigi. Drużyna, która przed sezonem została zbudowana z zamiarem walki o fazę play-off, a może nawet o coś więcej, znajduje się na krawędzi spadku! Pod Jasną Górą mają nietęgie miny i bez względu na końcowy wynik, można spodziewać się trzęsienia ziemi po zakończonych rozgrywkach.

Kiedy przed rozpoczęciem tego sezonu odwiedziliśmy z kamerą Polsatu Sport klub z Częstochowy, nastroje w drużynie były bardzo optymistyczne. Nie ma co się dziwić, bo skład na papierze wyglądał na niesamowicie solidny i miał umożliwić Norwidowi grę w fazie play-off. Nikt w najczarniejszych snach nie myślał, że częstochowski zespół będzie "czerwoną latarnią" rozgrywek.
Trenerem był wówczas Guillerme Falasca, który miał wnieść do klubu nowe spojrzenie i standardy pracy. Tymczasem okazało się, że Hiszpan wytrwał na tym stanowisku raptem kilka tygodni od momentu rozpoczęcia zmagań ligowych. Częstochowianie zakontraktowali również jednego z najlepszych rozgrywających XXI wieku, czyli Luciano De Cecco, który miał stanowić postrach rozgrywek wespół z atakującym Patrikiem Indrą. Czech był odkryciem poprzedniego sezonu, a także kapitalnie radził sobie na mistrzostwach świata na Filipinach.
Jeżeli dodamy do tego innych wartościowych graczy w kadrze Norwida, to potencjał drużyny z pewnością pozwalał na co najmniej podobny wynik jak rok wcześniej. A skoro wtedy, z teoretycznie gorszym składem, udało się dostać do play-off, to tym bardziej ten cel miał zostać zrealizowany w tym sezonie. Ba, wielu przypuszczało, że ekipa spod Jasnej Góry przy dobrych wiatrach może pokusić się o coś więcej.
ZOBACZ TAKŻE: Niespodziewany tie-break w Suwałkach! PGE Projekt Warszawa górą
Pierwsze porażki w PlusLidze zostały zrzucone na karb potrzeby zgrania się zespołu. Wydawało się kwestią czasu, kiedy ten Norwid w końcu "odpali". Czekano, czekano i... nadal to oczekiwanie trwa. Alarmem były niepowodzenia z zespołami niżej notowanymi. Po zwycięstwie w czwartej kolejce ze Ślepskiem Suwałki część kibiców odetchnęła z ulgą, ale tylko na chwilę, bo potem nastąpiła seria niepowodzeń. Boleć mogły zwłaszcza porażki z InPost ChKS Chełm i Cuprum Stilon Gorzów. Zespół dowodzony już przez Ljubomira Travicę przegrał z beniaminkiem także w rundzie rewanżowej. Kto wie, czy to nie okaże się gwoździem do trumny...
Sytuacja Norwida w tabeli jest bowiem fatalna. Częstochowianie z mizernym bilansem trzech zwycięstw i piętnastu porażek są outsiderem rozgrywek i tracą już pięć punktów do przedostatniej, bezpiecznej lokaty! A do końca rundy zasadniczej pozostało im już tylko osiem meczów. Ten najbliższy będzie z gatunku "być albo nie być", bo Norwid zagra na wyjeździe z Cuprum. Porażka może definitywnie zabrać realne szansę na utrzymanie. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na terminarz. Drużynę ze "Świętego Miasta" czekają potyczki z Jastrzębskim Węglem, PGE Projektem Warszawa, Asseco Resovią Rzeszów, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, PGE GiEK Skrą Bełchatów, Treflem Gdańsk i Bogdanką LUK Lublin. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że inne zespoły z dołu tabeli potrafią punktować z czołówką vide punkt Ślepska z Projektem i niespodziewana wygrana Barkomu w Lublinie.
Chcąc uniknąć degradacji, Norwid nie tylko musi wygrać w Gorzowie, ale również sprawić co najmniej jedną lub więcej sensacji. Czy to możliwe?
Bez względu na końcowy wynik, w Częstochowie z pewnością dojdzie do szczegółowej analizy tego sezonu i wielce prawdopodobna jest rewolucja na wielu płaszczyznach. Klub, który miał z roku na rok umacniać swoją pozycję w krajowej siatkówce, lada moment może cofnąć się i sensacyjnie spaść do PLS 1. Ligi. Kolejny raz przekonujemy się, że sport uczy pokory.
Przejdź na Polsatsport.pl
