Trenerzy ŁKS odpowiedzieli na zarzuty Zbigniewa Bartmana. "Manipulacje"
Alessandro Chiappini, Bartosz Groffik i Wojciech Kurczyński odpowiedzieli na słowa Zbigniewa Bartmana z podcastu w Przeglądzie Sportowym Onet.

Przypomnijmy - Bartman w marcu 2025 roku zastąpił Chiappiniego na stanowisku pierwszego trenera ŁKS Commercecon Łódź. W rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem były siatkarz wrócił do tego czasu, twierdząc między innymi, że musiał odbudowywać zawodniczki po pracy poprzedniego sztabu szkoleniowego.
ZOBACZ TAKŻE: Ale wpadka siatkarskich mistrzyń kraju. Przegrały po 18 zwycięstwach z rzędu
Na łamach cyklu Okiem Diabła Jakuba Bednaruka do słów byłego reprezentanta Polski odnieśli się trenerzy pracujący w ŁKS właśnie tuż przed Bartmanem - pierwszy szkoleniowiec Alessandro Chiappini, trener przygotowania Bartosz Groffik i asystent Wojciech Kurczyński.
Alessandro Chiappini:
Zawsze patrzę w przyszłość. Przeszłość buduje doświadczenie, a ja wykorzystuję je, aby stawać się lepszym. W teraźniejszości najważniejsza jest dla mnie jakość życia i to, jak się czuję. Obecnie czuję się bardzo dobrze. Nie interesuje mnie to, co ludzie mówią na mój temat, i świadomie zdecydowałem się nie słuchać podcastu. Otrzymałem natomiast wiele wiadomości od osób ze środowiska siatkarskiego, które tylko potwierdzają, że nikt nie wierzy w to, co zostało tam powiedziane. Co ciekawe, wiele z tych wiadomości pochodziło od zawodniczek, a ja z pewnością nie szukałem ani wsparcia, ani potwierdzenia.
Chciałbym podkreślić, że współpraca i profesjonalizm mojego sztabu były na wysokim poziomie, a w momencie mojego zwolnienia drużyna zajmowała pierwsze miejsce w tabeli. Dla mnie to mówi wszystko. Z tego, co zrozumiałem, uważam za bardzo słabe tworzenie nieprawdziwych sytuacji wyłącznie po to, by zyskać wiarygodność. Ostatecznie wszystko wraca. Ja znam prawdę — tak samo, jak osoby, które są dla mnie ważne. Jestem przekonany, że opinie kilku osób nie są w stanie zmienić tego, jak postrzega mnie środowisko. Dlatego szczerze mówiąc, nie mam zamiaru brać udziału w żadnych niedojrzałych grach.
Bartosz Groffik, trener przygotowania fizycznego:
Chciałbym pozostać na poziomie faktów i profesjonalnych działań, jakie wykonywaliśmy wraz ze sztabem, z którym startowaliśmy na początku sezonu oraz niezależnie od sytuacji, kontynuowaliśmy do ostatniego gwizdka ostatniego meczu. Fakty są takie, że do momentu pracy w gronie ekspertów w swoim fachu, w atmosferze zrozumienia procesu treningowego, zakresu swojej odpowiedzialności zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej, jako sztabu, zachowując higienę profesjonalnej współpracy, doprowadziliśmy zespół do pierwszego miejsca w tabeli – przechodząc oczywiście przez szereg różnych sytuacji w klubie, które napotykaliśmy.
To są normalne sytuacje, które dotykają każdy zespół, każdy klub ze względu na swoją specyfikę. Planując i zarządzając całym, skomplikowanym procesem treningowym, pod uwagę braliśmy obiektywne dane, które pozyskiwaliśmy, prowadząc monitoring treningu, oraz subiektywne informacje pozyskując od zawodniczek. Na żadnym z etapów sezonu, nie dochodziło do przetrenowania lub jakichkolwiek skrajnych obciążeń, co potwierdzone było przeprowadzanymi niejednokrotnie badaniami biochemicznymi krwi, oznaczając również biomarkery zmęczeniowe.
Były również niestety przypadki, w których musieliśmy przeciwdziałać poważnym efektom ubocznym zażywanych medykamentów, o których zażywaniu przez długi czas nie wiedzieliśmy. Sytuacja zdrowotna była weryfikowana od samego początku sezonu i klub świadomie decydował się na konkretne rozwiązania – powszechnie wiadomo było, że część zawodniczek borykało się z pewnymi komplikacjami wynikającymi z sezonu lub sezonów poprzedzających, a ze względu na intensywność pracy w reprezentacji lub też pozostając w gotowości reprezentacyjnej, nie zdecydowały się na zabiegi, które przełożyły na zakończenie sezonu bieżącego. Wyzwaniem było poprowadzić je poprzez cały sezon, wiedząc z jakimi problemami na pewno się spotkamy.
Optymalizacja pracy była tutaj kluczowa. Oczywiście, zmęczenie w trakcie sezonu, następuje kumulatywnie, dlatego zbierając wszystkie informacje, normalną i dobrą praktyką jest wspólna analiza, dyskusja, wyciąganie wniosków, ewentualna korekcja działań i implementacja tego w proces treningowy. Tak to działa wśród specjalistów, którzy rozumieją, czym jest odpowiedzialność i współdziałanie. Ze swojej perspektywy zawsze powtarzam, zarówno podczas rozmowy z trenerami, czy na wykładach – zadaniem trenera przygotowania motorycznego jest umożliwienie jak najefektywniejszej realizacji zadań techniczno – taktycznych nakreślanych przez trenera głównego w oparciu o gotowość psychofizyczną graczy – zespołu.
Moją powinnością jest przedstawienie faktów, raportowanie na temat dyspozycji zespołu w odniesieniu do planu treningowego i realizowanego celu w danym cyklu treningowym. Nie zawsze jest tak, że stan faktyczny pokrywa się z wyobrażeniami sztabu, ponieważ czynnik ludzki niesie za sobą wiele zmiennych i to są sytuacje, w których potrzebna jest dyskusja, wymiana spostrzeżeń oraz uwag i podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Finalna decyzja zawsze leży po stronie trenera głównego. I nigdy tej zasady nie zmieniam, jednak zawsze podążam przedstawionymi powyżej krokami. Moment, w którym zaczęło brakować fundamentalnego zrozumienia, współdziałania w obrębie sztabu projektującego wspólny proces treningowy zmienił kurs, w którym poruszał się zespół. Nie deprecjonując w żaden sposób ciężkiej i fantastycznej pracy, jaką wykonał cały zespół od początku sezonu – coś, co było określane absolutnym minimum, okazało się sukcesem. Przegraliśmy złoto. Doceniam każde doświadczenie i jestem za nie wdzięczny, ponieważ doświadczenie jest elementem, który pozwala się rozwijać, jednak to przeżywanie powinno zawsze iść w parze z wiedzą, aby było efektywne.
Wojciech Kurczyński, asystent trenera Chiappiniego w ŁKS:
We wspomnianym podcascie obraz pracy sztabu szkoleniowego został przedstawiony w taki sposób, który może wprowadzać w błąd ludzi spoza profesjonalnego sportu. Z tego względu chciałbym wyjaśnić krótko, jak realnie wygląda taka współpraca.
Sztab szkoleniowy to grupa ludzi o określonych kompetencjach, które powinny wzajemnie się uzupełniać. Z tego względu wymagana jest ścisła współpraca i dialog pomiędzy poszczególnymi członkami sztabu. Plan treningowy jest najczęściej ustalany na cały tydzień z góry. Powinien on uwzględniać stan zdrowotny oraz poziomu zmęczenia siatkarek, a także cele treningowe zespołu.
Na podstawie tych czynników trenerzy siatkówki, razem z trenerem przygotowania motorycznego oraz fizjoterapeutą, planują obciążenia treningowe, tak, aby drużyna mogła wykonać efektywną pracę siatkarską, a zarazem była optymalnie przygotowana (zdrowa i wypoczęta) do kolejnego meczu.
Niejednokrotnie cele treningu siatkarskiego stoją w opozycji do stanu zdrowotnego lub poziomu zmęczenia zespołu. W takich sytuacjach najważniejszy jest dialog w sztabie i wypracowanie optymalnych rozwiązań, które zapewnia progres siatkarski, a zarazem minimalizuje ryzyko przeciążenia fizycznego. Każdy, kto tego nie rozumie i podchodzi do współpracy w sztabie w sposób autorytarny lub powierzchowny, wcześniej czy później spowoduje przeciążenie zespołu lub drastyczne obniżenie jakości sportowej. Tak jak na boisku, tak i na ławce trenerskiej najwięcej korzyści przynosi zespołowi otwartość na dialog i wspólne dążenie do jednego, wyznaczonego celu. Tylko wtedy zbiór osobnych jednostek może wytworzyć synergie dająca wartość większą niż suma indywidualnych umiejętności.
Jestem zwolennikiem faktów, a nie czczego gadania. Z tego względu pozwoliłem sobie odnieść się do kilku manipulacji, które padły podczas podcastu. Manipulacje dotyczyły gry poszczególnych zawodniczek ŁKS Commercecon Łódź w sezonie 2024/2025.
Poniżej zamieszczam wypowiedziane manipulacje:
1. "Później Hryshchuk trzeba było odbudować, bo Hryshchuk była tak zabetonowana, po poprzednim szkoleniowcu, że nikt jej nie poznawał".
2. "To samo Marysia Stenzel, która też w końcówce sezonu, myślę, że zobaczyliśmy Marysię, jak za najlepszych lat. Wróciła do naprawdę wysokiej formy".

Objaśnienie do powyższej tabeli:
- Kolumna “Chiappini”: liczby dotyczą okresu, kiedy pierwszym trenerem był Alessandro Chiappini.
- Kolumna “Chiappini + Bartman”: liczby dotyczą okresu, kiedy pierwszym trenerem był Alessandro Chiappini, a koordynatorem Zbigniew Bartman. Bartman czynnie uczestniczył w treningach, jako asystent. Jedną z jego głównych aktywności treningowych była indywidualna praca (coaching) atakujących, szczególnie Hryshchuk.
- Kolumna “Bartman”: liczby dotyczą okresu, kiedy pierwszym trenerem był Zbigniew Bartman.
Wnioski na podstawie danych z tabeli:
- Manipulacja 1: Widać, że jakość gry w ataku Hryshchuk w okresie, gdy trenerem był Chiappini nie odbiega od poziomu gry za kadencji Bartmana. Największy regres formy obserwujemy w okresie, gdy Bartman, jako koordynator, rozpoczął indywidualna prace ze wspomniana atakującą...
- Manipulacja 2: Jakość gry Marii Stenzel utrzymywała się na tym samym poziomie niezależnie od tego, kto był pierwszym trenerem zespołu.
- Wniosek 1. Najlepszy bilans wygranych do przegranych meczów był za kadencji Chiappiniego, a najgorszy za Bartmana.
- Wniosek 2. Średnio zespół trenera Chiappiniego zdobywał 2,48 dużego punktu na mecz na 3 możliwe, a zespół Bartmana 1,3 dużego punktu na mecz na 3 możliwe. W profesjonalnym sporcie ludzie lubią oceniać trenerów tylko przez pryzmat wygranych spotkań. Jeśli przyjmiemy taki klucz oceny, to Alessandro Chiappini jest prawie dwa razy skuteczniejszym trenerem od Bartmana.

