Iwanow: Czy leci z nami koncepcja?

Legia Warszawa ratuje się transferem Rafała Adamskiego. Mocno opóźnionym, bo przecież od dawna był pod ręką, w satelickiej Pogoni Grodzisk Mazowiecki, więc jeśli była koncepcja ściągnięcia go wcześniej, można było z niej skorzystać, zabrać chłopaka na obóz i właściwie go przygotować.

Dwóch piłkarzy walczy o piłkę na boisku podczas meczu.
fot. PAP
Legia Warszawa nadal ma poważne problemy

Nie od dziś wiadomo przecież, że wielu graczy u Marka Papszuna jeszcze w Rakowie Częstochowa potrzebowało sporo czasu, by nauczyć się pewnych zachowań.

 

ZOBACZ TAKŻE: Inter Miami odwołał mecz. Powodem... kontuzja Messiego

 

Tu czasu od dawna nie ma. A koncepcja? Czy jakaś jest, też bym się zastanawiał. Czy dziś Legia bardziej potrzebuje Adamskiego czy Adamski Legii, skoro latem kończył mu się kontrakt? Z całym szacunkiem dla jego umiejętności…


Może odpali, co nie udało się mu się jednak ani w Zagłębiu Lubin, ani w Warcie Poznań. Oczywiście, może to tylko back up tych, którzy już są, ale przecież Legia najbardziej potrzebowała właśnie napastnika.
Sytuacja jak żywo przypomina ubiegłoroczną akcję przy ściągnięciu na Łazienkowską Ilji Szkuryna.


Białorusin, co prawda z Ekstraklasy, a nie z beniaminka 1. Ligi, ale też nie z łatką supersnajpera trafił do stolicy za pięć dwunasta i już za późno, by zgłosić go do europejskich pucharów. Stal Mielec zarobiła milion trzysta tysięcy euro, ale kilka miesięcy później pewnie też przez tę transakcję spadła z ligi i dziś bliska jest kolejnej degradacji na trzeci poziom, ale to już inna opowieść nie dotycząca Legii Warszawa.


Szkuryn "Wojskowym" za dużo nie pomógł, odszedł do GKS-u Katowice, który kończył jesień na miejscu spadkowym, a były napastnik Legii w hierarchii jest niżej od Adama Zrelaka. Oznacza to ni mniej ni więcej, że w stolicy źle oceniono jego przydatność i potencjał. Podobnie jak Milety Rajovicia oraz Antonio Colaka. Urodzony w Niemczech Chorwat strzelił co prawda dwa gole w Gdyni, ale to dopiero jego pierwsze ligowe trafienia. Zewsząd słychać, że to lepszy napastnik od Duńczyka. Skoro tak, to czemu od początku sezonu zdecydowanie częściej występuje w roli zmiennika?


W Warszawie pracuje sztab ludzi z nazwiskami odpowiadających za dobór piłkarzy do klubu o takich aspiracjach, a ciągle zdarzają się pudła. Sumy wydane za Szkuryna czy Rajovicia absolutnie nie odpowiadają ich sportowej jakości. Nie trzeba licznej grupy skautów, by dowiedzieć się o istnieniu takich piłkarzy jak Urbański, Szymański, Piątkowski czy Reca. To samo dotyczy Adamskiego czy wcześniej Szkuryna.


Morishita i Oyedele. To dwa przykładowe nazwiska, które świadczą o tym, że tak krytykowany przecież wcześniej proces, za który odpowiadali inni ludzie, wcale tak źle nie działał. Kiedy Adamski zostanie wkomponowany w drużynę? Czy nowy dyrygent znajdzie dla niego miejsce i w jakiej roli będzie się starał z niego skorzystać w fałszującej od dawna orkiestrze? Czy to jest właśnie ten człowiek-recepta, który uzdrowi wciąż nieuleczonego pacjenta?


Jeżeli jednak cała ta operacja zakończy się fiaskiem, cytując klasyka, najmniej w tej całej sytuacji będę winił Adamskiego. Rafała.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie