Poruszające słowa Semirunnija. "Jestem Polakiem, czuję się tu jak w domu"

Łukasz OstrowskiZimowe

Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal na zimowych igrzyskach olimpijskich na dystansie 10 000 metrów. Tuż po zakończeniu rywalizacji, w kolejnym wydaniu "Studia Mediolan Cortina" na antenie Polsatu Sport, świeżo upieczony wicemistrz olimpijski oraz jego trener Roland Cieślak opowiedzieli o kulisach tego występu w rozmowie z Marcinem Lepą.

Polski sportowiec Semirunnij w białej kurtce z napisem "POLS" i z medalem na szyi, trzymający bukiet kwiatów na podium.
fot: PAP
Władimir Semirunnij

Semirunnij w emocjonalnych słowach odniósł się do swojego występ i podkreślił nie tylko radość z podium, ale i sportową złość z drugiego miejsca. Nie zabrakło też wzruszających deklaracji dotyczących jego przywiązania do polskich barw oraz podziękowań dla najbliższych.

 

- Każdy sportowiec musi mieć w sobie wolę zwycięstwa. Kiedy stajesz na najniższym stopniu podium, odczucia są inne, ale srebro zawsze pozostawia niedosyt. Jako mistrz Europy celowałem w złoto, tytuł mistrza olimpijskiego to szczyt marzeń - orzekł reprezentant Polski.

 

- Chcę, żeby wszyscy to zrozumieli. Jestem Polakiem, czuję się tu jak w domu. Choć nie urodziłem się tutaj, to przygotowywałem się z polską mentalnością i z polskim sztabem - stwierdził medalista olimpijski.

 

ZOBACZ TAKŻE: Drugi polski medal na igrzyskach! Semirunnij na olimpijskim podium [ZDJĘCIA]

 

Głos zabrał również szkoleniowiec naszego wicemistrza olimpijskiego, Roland Cieślak. Trener nie ukrywał, że rywalizacja kosztowała sztab mnóstwo nerwów, a o końcowym wyniku zadecydowały nie tylko umiejętności, ale i trudne warunki panujące na torze.

 

- Stres towarzyszył nam do samego końca. Wyniki ostatnich par były wielką niewiadomą, więc czekaliśmy na ostateczne rozstrzygnięcia. Nie miałem jeszcze okazji nawet z nim porozmawiać. Jednak byłem spokojny o jego dyspozycję, bo treningi wyglądały znakomicie. Jeździł tu najlepiej, jak kiedykolwiek widziałem. Wiem, że stać go na jeszcze szybsze bieganie, ale lód nie był dziś tak dobry jak podczas sesji treningowych. Nikomu nie jechało się w pełni swobodnie - ocenił Roland Cieślak, trener Semirunnija.

 

23-latek nie krył, że start na tak morderczym dystansie był dla niego ekstremalnym wyzwaniem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Mimo zdobycia upragnionego srebra, w głosie naszego reprezentanta słychać było nie tylko radość i ulgę, ale także całą paletę emocji i stres.

 

-  Dałem z siebie wszystko, podobnie jak cały mój zespół - każdy wykonał swoje 100 procent. Nie ukrywam, że bardzo się bałem. Nie byłem do końca zadowolony z samego przejazdu, zwłaszcza z końcówki. Po biegu tak trzęsły mi się ręce, że z trudem wybrałem numer do rodziców. Zadzwoniłem, żeby powiedzieć, że ich kocham, i pokazać im mój sztab. Chciałem, by wiedzieli, że nam się udało - powiedział reprezentant Polski.

 

- Czułem się na siłach, by zaatakować rekord świata, ale ciężki do jechania lód i stres zrobiły swoje. Obiecałem walkę o medal i słowa dotrzymałem. Dziś nie wystarczyło to na złoto, ale mam nadzieję, że za cztery lata to ja będę triumfował, tak jak dziś mój rywal - zakończył Semirunnij.

 

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie