Następca Marka Papszuna wciąż bez wygranej w Rakowie Częstochowa

Piłka nożna

Zagłębie Lubin i Raków Częstochowa podzieliły się punktami w sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Dwóch piłkarzy grających w piłkę nożną, jeden w białym stroju, drugi w pomarańczowym, na boisku piłkarskim.
fot. PAP
Zagłębie Lubin i Raków Częstochowa podzieliły się punktami w sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy.

Początek meczu mógł być zaskoczeniem, bo to Zagłębie ruszyło do przodu, odważnie podchodziło wysokim pressingiem i było częściej przy piłce. W tym okresie gospodarze mieli wyśmienitą sytuację, która powinna zakończyć się golem. Po nieporozumieniu obrońców Rakowa piłka trafiła pod nogi Sebastiana Kowalczyka, ale ten z kilku metrów nie trafił w bramkę.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kiedy mecze Polski w Lidze Narodów?

 

Od tego momentu obraz meczu się zmienił. Inicjatywę przejęli przyjezdni i gra przeniosła się na połowę Zagłębia, które nie tylko miało problem z przedostaniem się pod pole karne Rakowa, ale nawet z wyjściem z własnej połowy. Częstochowianie często zamykali rywali na dwudziestym metrze w hokejowym zamku i szukali luk w pomarańczowym murze.

 

Raków atakował i mógł zdobyć bramki. Dwa razy świetnie głową uderzał Jonatan Brunes i dwa razy świetnymi paradami popisał się Jasim Buric. Bramkarz Zagłębie nie dał się również zaskoczyć, kiedy z pola karnego uderzył Lamine Diaby-Fadiga, a uderzenia Karola Struskiego było niecelne.

 

Trener Leszek Ojrzyński, widząc, co się dzieje, już w przerwie dokonał trzech zmian. Posłał na boisko m.in. Marcela Regułę, który wraca do gry po urazie i nie jest jeszcze gotowy na pełne 90 minut.

 

Przerwa i dokonane roszady w składzie zadziałały pozytywnie na Zagłębie, które nie traciło już tak szybko piłki, a przede wszystkim potrafiło się przedrzeć pod pole karne rywali. Nadal płynniejsza była gra gości, ale po zmianie stron było to z ich strony jeszcze większe bicie głową w mur.

 

Kiedy już udało się przyjezdnym wypracować czystą świetną sytuację i piłka po strzale Fadigi minęła już nawet Buricia, to na linii bramkowej czujny był Roman Jakuba. Była to pierwsza i właściwie jedyna tak dobra okazja Rakowa po przerwie na zdobycie gola.

 

W ostatnim kwadransie przewaga Częstochowian znów wzrosła, ponownie zepchnęli Zagłębie do głębszej defensywy, ale nic z tego nie wynikało. Piłkarze Rakowa utrzymywali się przy piłce, wymieniali mnóstwo podań, a na koniec słali dośrodkowanie w pole karne, gdzie górą byli gospodarze. I tak do ostatniego gwizdka.

 

Bardziej zadowoleni z remisu wydawali się być gospodarze, który zajmują w tabeli czwarte miejsce. Raków jest szósty, bez wygranej w rundzie wiosennej i bez gola w drugim meczu z rzędu.

 

We wcześniejszym sobotnim meczu Cracovia podzieliła się punktami z Jagiellonią Białystok. Spotkanie również zakończyło się bezbramkowym remisem.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 0:0.

 

KGHM Zagłębie Lubin: Jasmin Burić – Damian Michalski, Michał Nalepa, Roman Jakuba – Mateusz Grzybek, Mateusz Dziewiatowski (46. Marcel Reguła), Filip Kocaba (90+1. Damian Dąbrowski), Jakub Kolan, Sebastian Kowalczyk (46. Adam Radwański), Josip Corluka – Michalis Kossidis (46. Levente Szabo).

 

Raków Częstochowa: Oliwier Zych - Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas - Michael Ameyaw (78. Mitja Ilenić), Karol Struski (66. Marko Bulat), Oskar Repka, Jean Carlos Silva - Lamine Diaby-Fadiga (83. Patryk Makuch), Tomasz Pieńko (66. Leonardo Rocha), Jonatan Brunes.

 

Żółte kartki – Zagłębie Lubin: Filip Kocaba, Jakub Kolan, Adam Radwański; Raków Częstochowa: Oskar Repka, Jean Carlos Silva, Leonardo Rocha.

 

Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn). Widzów: 3 876.

BS, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie