Omal nie zginął na igrzyskach! "Najgorszy wypadek"
Do ogromnego dramatu doszło podczas rywalizacji w Big Air podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. 18-letni Elias Lajunen zaliczył okropnie wyglądający upadek. Zawodnika musiano zwieźć z toru na noszach.

Do dramatu doszło podczas kwalifikacji do konkurencji Big Air w Livigno. Nastolatek nie zdążył wylądować po skoku i z impetem uderzył głową w nawierzchnię. Przez moment się nie poruszał.
ZOBACZ TAKŻE: Jest awans do czołówki! Wielki sukces polskiej pary na igrzyskach
Do Fina natychmiast zleciały się służby medyczne. Szybko został przeniesiony na nosze i przetransportowany do szpitala. Przy opuszczaniu placu boju zdołał pokazać fanom kciuk w górę.
Z relacji agencji ANSA wynika, że stan zawodnika jest stabilny. Mimo to, "Newsweek" określił przypadek Fina jako "najgorszy wypadek tych igrzysk".
W związku z wypadkiem szanse 18-latka na udział w igrzyskach spadły do zera. Finał Big Air zaplanowało na wtorkowe popołudnie.
Młody sportowiec to syn Samppy Lajunena, trzykrotnego złotego medalisty igrzysk olimpijskich w kombinacji norweskiej z Salt Lake City w 2002 roku.
Przejdź na Polsatsport.pl
