Kamila Sellier spędziła noc w szpitalu. Są nowe wieści
Panczenistka Kamila Sellier, która upadła w ćwierćfinale na 1500 m w igrzyskach olimpijskich w Mediolanie, jest już po zabiegu. - Kamila jest dość obolała po słabo przespanej nocy. Rana dotyczyła kości policzkowej - poinformował szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki.

Kamila Sellier doznała urazu twarzy w wyniku upadku podczas jednego z ćwierćfinałów na 1500 m w short tracku podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Została zdyskwalifikowana za niepoprawne wyprzedzanie.
Sellier startowała w ostatniej serii. Długo plasowała się w czołówce, jednak pod koniec biegu, gdy wyprzedzała ją Amerykanka Kristen Santos-Griswold, upadła i doznała urazu twarzy po tym, jak łyżwa jednej z rywalek skaleczyła ją w okolicy oka. Sellier opuściła lodowisko na noszach i przekazana został służbom medycznym.
ZOBACZ TAKŻE: Wielka legenda skoków pod wrażeniem Tomasiaka! "Był w mojej drużynie"
Następnie przetransportowano ją do szpitala. Tam Polka przeszła zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie.
Po zabiegu zawodniczka pozostała na noc w szpitalu na obserwacji.
W sobotę naszą reprezentantkę czeka dalsza diagnostyka, aby dokładnie sprawdzić stan oka, ale piątkowe informacje były pozytywne.
- Mam nadzieję, że badania nie przyniosą niczego niepokojącego i kolejne wiadomości również będą dobre. Kamilę czeka teraz chwila przerwy, ponieważ był to bardzo groźny i poważnie wyglądający wypadek. Była jednak bardzo dzielna i trzymała się świetnie. Wierzę, że szybko wróci do pełni sił – powiedział Niedźwiedzki.
Zawodniczka pozostanie w szpitalu do poniedziałku. Wtedy zapadnie decyzja odnośnie do dalszego postępowania.
Przejdź na Polsatsport.pl


