"Igrzyska to sukces". Włoskie media podsumowały imprezę
Kończące się w niedzielę zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina to sukces organizacyjny, a także koncepcji rozproszenia na dużym terytorium - takie komentarze dominują we włoskich mediach. Ale największym sukcesem, zaznacza się, jest rekordowa liczba 30 medali, jakie zdobyli Azzurri.

„La Gazzetta dello Sport”, podsumowując medalowe osiągnięcia włoskiej reprezentacji, podkreśliła w niedzielę, że były to „najbardziej błękitne igrzyska”. Reprezentacja kraju-gospodarza zajęła czwarte miejsce w klasyfikacji medalowej; wcześniej przez dłuższy czas była na drugim, za Norwegią.
ZOBACZ TAKŻE: Niedźwiedzki podsumował igrzyska. "Zimowa część sportu w Polsce idzie w dobrym kierunku"
Włoską królową igrzysk została okrzyknięta Federica Brignone. Przeszła ona do historii włoskiego narciarstwa alpejskiego zdobywając dwa złote medale - w supergigancie i slalomie gigancie. Tego rezultatu nie da się z niczym porównać. Brignone triumfowała dziesięć miesięcy po bardzo poważnej kontuzji. W kwietniu zeszłego roku doznała złamania kilku kości w lewej nodze, a także zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Przeszła operację, a po niej długą rehabilitację.
W licznych komentarzach we włoskich mediach, w których wyrażane są pochwały dla organizatorów XXV Zimowych Igrzysk, odnotowuje się też bardzo dobrą ocenę, jaką już w piątek wystawiła przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry.
Z entuzjazmem pochwaliła Włochy za organizację i przebieg imprezy. Oceniła, że wszystko przekroczyło jej oczekiwania i było wspaniałe. Włoskie igrzyska uznała za sukces.
Coventry powiedziała, że nie można nie inspirować się igrzyskami na północy Włoch. Zwróciła też uwagę na to, że były one zrównoważone z punktu widzenia ochrony środowiska.
- Miałam zaszczyt i przywilej podróżować po przepięknych Włoszech i spędzić czas z zawodnikami we wszystkich wioskach olimpijskich oraz podziwiać niektóre zawody. To było naprawdę wspaniałe - oświadczyła szefowa MKOl.
- Atmosfera i gościnność były nadzwyczajne - podkreśliła.
Jednocześnie Coventry zwróciła uwagę na odległości między miejscowościami, gdzie odbywały się igrzyska, na przykład między Cortiną d'Ampezzo i Livigno.
- Podróż powrotna samochodem trwała trochę dłużej niż się spodziewaliśmy - przyznała.
Zapewniła zarazem: - Ale te igrzyska to był naprawdę sukces; to nowy sposób organizacji, w zrównoważonej formie. Wielu sądziło, że to się nie uda, a tymczasem przekroczyło to oczekiwania wszystkich.
Coventry mówiła też na konferencji prasowej o wspaniałym klimacie, jaki tworzyli kibice olimpijscy. To dzięki nim, oceniła, te igrzyska były „elektryzujące”.
Zadowolenie w lokalnych mediach wyrażają mieszkańcy Mediolanu, których zdaniem w wielu punktach miasta można było odczuć olimpijską atmosferę. Długie kolejki ustawiały się do wszystkich olimpijskich miejsc w stolicy Lombardii, gdzie odbywały się poświęcone igrzyskom imprezy i gdzie można było kupić gadżety i ubrania z logo Milano-Cortina.
Największym wyzwaniem, co powtarzają zarówno wysłannicy mediów, jak i członkowie reprezentacji, były odległości, jakie musieli pokonywać na obszarze 22 tysięcy kwadratowych w trzech regionach, gdzie odbywały się zawody.
To rezultat koncepcji igrzysk, których organizatorzy postanowili wykorzystać w największym stopniu istniejące struktury modernizując je i dostosowując do wymagań tej imprezy. Jak mantrę powtarzali: - Nie chcemy budować katedr na pustyni, które będą stały potem puste.
Taki model uznał za wzór szef komitetu organizacyjnego następnych zimowych igrzysk, które odbędą się w 2013 roku we francuskich Alpach.
Edgar Grospiron powiedział, że rozproszona edycja Mediolan-Cortina jest lekcją i zostanie powtórzona we francuskiej wersji za cztery lata.
- Uczyliśmy się w terenie i przełożymy to na praktykę - zapewnił prezes francuskiego komitetu.
Przejdź na Polsatsport.pl