Semirunnij wrócił do Polski i zaskoczył! "Zjem schabowego"
Władimir Semirunnij sięgnął po srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie. Tuż po powrocie do Polski nie krył zadowolenia, choć ma ambicje na więcej. - Mam niedosyt, bo zawsze chcę złota - przyznał.

Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 w biegu na 10 km. Następnie uplasował się na 10. miejscu na 1500 m.
ZOBACZ TAKŻE: Wpadka Lechii w Gdańsku. Zagłębie wiceliderem Ekstraklasy
23-latek wyznał, że jest zadowolony, choć nie ukrywa, że chciałby zostać mistrzem olimpijskim.
- Już dotarło do mnie wszystko. Niedługo po biegu zrozumiałem, co zrobiłem. Mam niedosyt, bo zawsze chcę złoto, ale ten medal naprawdę smakuje, jakby to był złoty - przekazał po lądowaniu w Polsce w rozmowie z dziennikarzami.
Reprezentant Polski ma konkretny plan na następne igrzyska.
- Potrzebuję więcej doświadczenia - zaznaczył. - Chcę walczyć o złoto na kolejnych igrzyskach za cztery lata, będę się na to przygotowywał, ciężko pracował i zrobimy to - zapewnił.
Semirunnij przyznał, że szybko zamierza wrócić do treningów.
- Ostatnie dni nie trenowałem zbyt wiele, trener dał mi trochę odpoczynku dla głowy. Ale jutro już planuję trzy godziny na rowerze. Przygotuję się na mistrzostwa świata, gdzie będę walczył o medal - powiedział.
Na koniec zdradził, jak zamierza spędzić czas po powrocie do Polski.
- W końcu spokojnie usiądę z dziewczyną, bo nie było na to czasu w Mediolanie. Zjem schabowego, odwiedzę mamę Klaudii, zjem barszczyk i dalej będę trenować - podsumował.



