Oto, co Bartosz Mazurek powiedział po meczu z Fiorentiną. Szczere wyznanie
Bartosz Mazurek zanotował hat-tricka i był bez wątpienia najlepszym piłkarzem Jagiellonii Białystok w czwartkowym meczu z Fiorentiną. Mimo odpadnięcia z rozgrywek piłkarz nie krył szczęścia. - Dalej nie dowierzam w to, co się stało - przekazał w rozmowie z Igorem Marczakiem.

Bartosz Mazurek trafił do bramki Fiorentiny dokładnie w 23., 45. oraz 49. minucie meczu. - Dalej nie dowierzam w to, co się stało. To pierwszy hat-trick w moim życiu, nigdy wcześniej go nie zaliczyłem. Ciężko mi uwierzyć, że zrobiłem to na takim stadionie, przeciwko takiej drużynie - przyznał.
ZOBACZ TAKŻE: Reprezentant Polski przemówił po awansie Lecha w LK! Wielkie słowa o... Mazurku
Mimo że pomocnik Jagiellonii strzelił trzy gole, nie udało się wyeliminować rywala.
- Jestem zadowolony, ale szkoda, że nie udało się awansować, bo mało brakowało - przekazał w rozmowie z Polsatem Sport.
Czego zatem zabrakło?
- Może trochę sił, może szczęścia. Niestety odpadamy - oznajmił.
Nie ma wątpliwości, że po takim meczu Jagiellonia zyska jeszcze większe uznanie nie tylko w Polsce, ale również w Europie.
- Wynik niestety nie jest zadowalający, ale pokazaliśmy sobie i wszystkim, że jesteśmy w stanie wygrywać z każdym. Myślę, że ten mecz nas podbuduje na przyszłość - zapewnił.
Mazurek podkreślił, że podczas samego meczu czuł się doskonale.
- Myślę, że naturalnie wychodzi, jak strzelasz bramki, zdobywasz pewność siebie, też taką pewność miałem. Nie bałem się, nie myślałem na kogo gram, tylko starałem się grać swój futbol i z każdą minutą wyglądało to coraz lepiej - tłumaczył, zaznaczając, że spokojnie podejdzie do potencjalnego zainteresowania mediów.
19-latek zdradził, że tuż po meczu w szatni drużyny pojawił się trener Adrian Siemieniec.
- Była (przemowa - przyp. red.). (Trener - przyp. red.) powiedział, że jest z nas dumny - ujawnił.
Na koniec powiedział, że piłka z tego spotkania została przez niego podpisana i "jedzie do Białegostoku". Czy komuś zatem zadedykował ten mecz?
- (Dedykacja - przyp. red.) dla mojej rodziny, rodziców i braci - podsumował.
Przejdź na Polsatsport.pl

