Magiera: Niedościgniony sentyment Muszyny
Z naszych żeńskich klubów siatkarskich na placu boju w Europie został już tylko Developres Rzeszów, który w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń zmierzy się w dwumeczu z Eczacibasi Stambuł. W minionym tygodniu z rozgrywkami o Puchar CEV pożegnały się siatkarki PGE Budowlanych Łódź, które w ćwierćfinale dwukrotnie musiały uznać wyższość włoskiego Chieri.

Nie ukrywam, i mówiłem to także podczas transmisji, że liczyłem na niespodziankę i na to, że Budowlane wywalczą awans do półfinału. W obu meczach były momenty, że Łodzianki w niczym nie ustępowały swoim rywalkom. Więcej - były momenty, w których to one prowadziły grę i dyktowały jej warunki. Słowem kluczem są tutaj jednak owe "momenty". Na tym poziomie i etapie rozgrywek owe momenty to mimo wszystko za mało.
ZOBACZ TAKŻE: Skra znów zwycięska! Wielki krok w kierunku fazy play-off
Rozmawiałem trochę na ten temat z łódzkimi siatkarkami po ich wygranym meczu z ŁKS-em. Justyna Łysiak, libero Budowlanych i MVP spotkania, już poza kamerą przyznała, że rywalki z najwyższej półki w Champions League nawet jak grają dobrze, to jeszcze gdzieś tam zawsze mają rezerwy, którymi - kiedy trzeba - potrafią docisnąć. I to samo zrobiło też Chieri, zwłaszcza w rewanżowym meczu w Italii.
Budowlane najbliżej awansu do finału Pucharu CEV były dwa sezony temu, kiedy uległy w półfinale szwajcarskiej drużynie Neuchatel. Przypominam ten fakt z dwóch powodów. Po pierwsze Puchar Konfederacji jest na dzisiaj tym miejscem w europejskich rozgrywkach, w którym możemy poszukać swoich szans. W Lidze Mistrzyń na etapie ćwierćfinału to piekielnie trudne, choć oczywiście Developresovi w starciu z Eczacibasi wszyscy będziemy życzyli jak najlepiej.
Po drugie Puchar CEV to na razie jeden jedyny europejski puchar, który w historii naszej siatkówki padł łupem polskiego klubu. Wywalczyły go siatkarki Muszynianki, które w finałowym dwumeczu pokonały wielkie Fenerbahce Stambuł. Blisko sukcesu i triumfu w Pucharze CEV był też Atom Sopot, który rok później przegrał w finale z Dinamem Krasnodar. Jeszcze wcześniej, kiedy CEV Cup funkcjonował w terminologii siatkarskiej jako Puchar Top Teams albo Puchar Zdobywców Pucharów, do decydujących starć dochodziły Pałac Bydgoszcz i Start Łódź, ale wygrać im się nie udało.
Muszynianka po Puchar CEV sięgnęła 13 lat temu, 2 marca 2013 roku. Dokładnie dzisiaj obchodzimy rocznicę tego wydarzenia, więc warto przypomnieć nazwiska zawodniczek i członków sztabu szkoleniowego które na stałe zapisały się w historii naszej klubowej siatkówki: Anna Werblińska, Eleonora Dziękiewicz, Dominika Sieradzan, Agnieszka Bednarek, Anna Kaczmar, Sanja Popović, Kinga Kasprzak, Katarzyna Gajgał-Anioł, Helene Rousseaux, Aleksandra Jagieło, Paulina Maj, Valentina Serena. Trener: Bogdan Serwiński. Asystent trenera: Ryszard Litwin. Menadżer: Radosław Anioł. Fizjoterapeuta: Łukasz Witczak. Dyrektor klubu: Grzegorz Jeżowski.
Dodajmy jeszcze, że sukces klubu z Muszyny nie był w żaden sposób przypadkowy. Muszynianka regularnie reprezentowała nasz kraj w rozgrywkach europejskich, w tym także w Lidze Mistrzyń. Nie było sezonu, aby w Muszynie lania nie dostały potężne zespoły z Włoch czy Rosji. Warto też przypomnieć, że marsz po Puchar CEV Muszynianka rozpoczęła trzynaście lat temu właśnie od rywalizacji w Champions League. Klub z Muszyny znakomicie wykorzystał wtedy zasady rywalizacji w Europie.

