Tomasiak wysłany jak na ścięcie. Maciaś nie kryje: Z nerwów wyłączyłem telewizor
- Gdy widziałem, że przez padający mokry śnieg Kacper Tomasiak siedzi na górze skoczni, owinięty w koc, to było mi go po ludzku aż szkoda. Skoczyć w takich warunkach na pewno nie jest łatwo. Byłem poirytowany, że dopuścili do tego organizatorzy i sędziowie. Ale okazało się, że mamy srebrny medal, co mnie bardzo ucieszyło – powiedział nam hokeista reprezentacji Polski Krzysztof Maciaś.

Michał Białoński, Polsat Sport: Dokładnie za dwa miesiące, 2 maja rozpocznie się walka o powrót reprezentacji Polski do światowej elity podczas MŚ Dywizji IA w Sosnowcu. Jakie są twoje prognozy przed turniejem? Stawka wydaje się być wyrównana, a spadkowicze z elity – z Kazachstanem i Francją są dla nas niezwykle niewygodnymi rywalami.
Krzysztof Maciaś, napastnik reprezentacji Polski i HC Vitkovice: Jestem optymistą. Wierzę bardzo w nasz zespół. Niezależnie od tego, kto się będzie znajdował w kadrze na mistrzostwa świata, bardzo mocno wierzę w sukces. Wiadomo, każdy mecz będzie znaczący. Litwa, która awansowała z MŚ Dywizji IA, zespoły, które spadły z elity i te, które zostały z zeszłego roku w MŚ Dywizji IA, wszystkie są na bardzo wyrównanym poziomie. Będą decydowały szczegóły o zwycięstwie. Mam nadzieję, że minimalne rzeczy uda nam się wypełnić jak najlepiej.
O wyrównanej grupie mówi się co roku, ale tym razem jest stawka taka, że zdecydowanie można się „przejechać” na każdym. Każdy może sprawić niespodziankę. Będzie pięć wyrównanych meczów i postaramy się wygrać każdy z nich. Gdybyśmy myśleli inaczej, to nie można by tego nazwać ambicją sportową, więc zawsze będzie takie nasze nastawienie.
ZOBACZ TAKŻE: Dawid Kubacki już nie kryje po IO! "Dostałem mocnego skrętu żołądka, wielki ból"
Twoją tezę o wyrównanej stawce MŚ w Sosnowcu dowodzi ubiegłoroczny mecz z Japonią podczas MŚ Dywizji IA w Rumunii. Japończycy zepchnęli nas do głębokiej defensywy w trzeciej tercji, Tomasz Fucik dwoił się i troił w bramce, żeby nasze zwycięstwo 2:1 stało się faktem.
Pamiętam bardzo dobrze ten mecz, był drugim naszym na tym turnieju. Pierwszy, z Rumunią, również był zacięty. Prowadziliśmy 2:1, a kolejne dwie bramki strzeliliśmy do pustej siatki, po tym jak gospodarze wycofali bramkarza. Z Japonią prowadziliśmy 2:0, później straciliśmy bramkę i rywalizacja w tym spotkaniu cały czas trwała „na żyletki”. Bardzo jesteśmy wdzięczni Tomkowi Fucikowi za to, co wyprawiał wówczas w bramce. Udało się wygrać, ale takie zwycięstwa, w zaciętych starciach, będą nam potrzebne również w maju.
MŚ w Sosnowcu to dla nas turniej pięciomeczowy. Nie każdy z nich uda się zagrać na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że jak się zdarzy słabszy dzień, to uda nam się zabetonować bramkę i wykorzystując dobrą skuteczność w tercji rywala uda się dopisać trzy punkty.
Jak możesz ocenić styl gry reprezentacji Polski, jaki rodzi się pod skrzydłami nowego selekcjonera Pekki Tirkkonena? Czy założenia są inne niż za czasów Roberta Kalabera?
Nie lubię stawiać się w pozycji oceniającego, ale mogę powiedzieć, że trochę więcej wagi przykładamy do ataku i na tym bym to porównanie zakończył. Nie chce się wdawać w żadne polemiki, ja jestem sportowcem, więc wolałbym nie robić podsumowań odnośnie zmian jakie zaszły.
Jak reagowałeś na sukcesy Polaków Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska i Władimira Siemirunnija podczas IO we Włoszech? Dorobek czterech medali jest znacznie lepszy niż podczas poprzednich igrzysk w Pekinie, na których tylko Dawid Kubacki wywalczył brązowy medal.
Najbardziej utkwiło mi w pamięci srebro z duetów w skokach. Oglądałem całe zawody. Po drugiej serii bardzo mocno trzymałem kciuki za naszych chłopaków, ale gdy doszło do trzeciej serii, byłem bardzo zdenerwowany na jury, że dopuściło Kacpra Tomasiaka do skoku w tak ciężkich warunkach. Z nerwów aż wyłączyłem telewizor, „odpaliłem” telefon i za kilkanaście minut zobaczyłem, że trzecia seria została anulowana i z czwartek miejsca dla naszego duetu powstało drugie. Bardzo mnie to ucieszyło.
Ten moment zapamiętam najbardziej. Pogodziłem się z tym, że przez warunki atmosferyczne uciekła nam szansa na medal, a później jednak go wywalczyliśmy i to był dla mnie szok! Gdy widziałem, że przez padający mokry śnieg Kacper siedzi na górze skoczni, owinięty w koc, to było mi go po ludzku aż szkoda. Skoczyć w takich warunkach na pewno nie jest łatwym zadaniem, więc byłem poirytowany, że dopuścili do tego organizatorzy i sędziowie. Ale włączyłem telefon, później telewizor i jednak się okazało, że mamy medal!
Poza tym cieszyły mnie wszystkie dobre występy Polaków. Niestety, nie mogłem oglądać ich za dużo, gdyż często w momencie ich startów miałem treningi. Ale jak już włączałem telewizor, to akurat Polska zdobywała medal i w ten sposób mogłem to przeżywać na żywo.
Miałeś 19 lat, gdy debiutowałeś w MŚ elity w Czechach. Kacper również ma lat 19 i jako pierwszy polski mężczyzna przywiózł trzy medale z jednych igrzysk, co nie udało się ani Adamowi Małyszowi, ani Kamilowi Stochowi.
To jest bardzo wielkie osiągnięcie i bardzo wielkie gratulacje dla Kacpra za nie. Mam nadzieję, że jeszcze przez kilkanaście, o ile nie 20 lat będzie nas cieszył swoimi skokami.

Hokejowe MŚ Dywizji IA w Sosnowcu odbędą się w dniach 2-8 maja z udziałem Polski, Kazachstanu, Francji, Ukrainy, Japonii i Litwy. Dwa najlepsze zespoły zyskają awans do MŚ elity 2027 w Niemczech. Transmisje z MŚ na antenach Polsatu Sport.
Przejdź na Polsatsport.pl



