Bitwa o Szwecję wyłoni triumfatora Ligi Mistrzów

Drugi raz w historii Champions Hockey League (CHL) zwycięzcę rozgrywek wyłoni starcie dwóch szwedzkich klubów. W decydującym meczu dojdzie do powtórki historycznego finału z 2015 roku, w którym Lulea Hockey pokonała Frolundę Goteborg. - Spodziewam się zaciętego i pełnego napięcia meczu – zapewnia trener Lulei, Thomas Berglund. Transmisja o 18:50 w Polsacie Sport 3 i online w Polsat Box Go.

Bramkarz w żółtej koszulce hokejowej z numerem 31 blokuje strzał, drugi zawodnik w tym samym kolorze stroju stoi przed nim.

Rozgrywki CHL (Champions Hockey League) istnieją od 2014 roku. Obecna edycja jest jedenastą (w sezonie 2020/21 rywalizacja została całkowicie odwołana ze względu na pandemię koronawirusa). W poprzednim sezonie tytuł zdobył ZSC Lions Zurych, który w decydującym meczu pokonał u siebie Färjestad Karlstad 2:1. Bohaterem meczu okazał się napastnik Sven Andrighetto, który w tamtym spotkaniu strzelił oba gole. Honorową bramkę dla ekipy z Karlstad zdobył Per Åslund. Warto dodać, że dla ekipy „Lwów” był to historyczny triumf w tych prestiżowych rozgrywkach, a drugi szwajcarskiego klubu – sezon wcześniej zmagania CHL wygrała ekipa Genève-Servette HC.

 

Historia zatoczyła koło…

 

Pierwszym triumfatorem Ligi Mistrzów, która – w nieco zmienionym formacie – funkcjonuje w obecnym sezonie, była szwedzka Luleå HF, która w finale sezonu 2014/15 pokonała na własnym lodowisku Frölundę 4:2, choć po dwóch tercjach, po golach strzelonych przez Joela Lundqvista i Mathisa Olimba, prowadzili „Indianie z Göteborga”. W ostatniej odsłonie gospodarze, dzięki bramkom zdobytym przez Kristiana Näkyvę, Petera Cehlaríka, Johana Forsberga i Deana Kukana, odwrócili wynik spotkania i historyczny finał LM zakończył się triumfem Luleå. Jednym z bohaterów tamtego spotkania był bramkarz Joel Lassinantti, który obronił 23 strzały i niewykluczone, że także dzisiaj zobaczymy go w bramce Luleå od pierwszej minuty. W zespole Frölundy w tym pamiętnym finale grał napastnik Nicklas Lasu, który później z ekipą z Göteborga wygrał trzy z czterech edycji Ligi Mistrzów (Frölunda zdobyła to trofeum po raz czwarty w 2019 roku, gdy Lasu był zawodnikiem fińskiego Kärpät Oulu).

 

Dla Frölundy, która aktualnie jest wiceliderem tabeli SHL (Szwedzkiej Hokejowej Ligi), jest to dziewiąty start w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Z wyjątkiem sezonu 2017/2018 zespół z Göteborga zawsze kwalifikował się do półfinału. To fantastyczny wynik, który jest tym bardziej imponujący, że Frölunda czterokrotnie wygrała te rozgrywki – w latach 2016, 2017, 2019 i 2020, a we wspomnianym 2015 roku przegrała finał z Luleå. – Dla nas gra w takim meczu to zawsze wielki zaszczyt i takim też będzie także wtedy, gdy zagramy przed naszą publicznością w Göteborgu. To będzie dla nas dodatkowe wsparcie – uważa trener Frölundy, Robert Ohlsson.

 

Kibice atutem gospodarzy…

 

Czterokrotni triumfatorzy rozgrywek CHL w bratobójczym półfinałowym starciu wyeliminowali Brynäs Gävle (pierwszy mecz na wyjeździe wygrali 2:0, a rewanż przed własną publicznością zakończył się remisem 2:2). Od tego czasu Frölunda rozegrała 11 meczów ligowych, z których wygrała zaledwie dwa, i w tabeli SHL spadła na drugie miejsce, tracąc pięć punktów do Skellefteå. Ostatnie dwa spotkania ekipa „Indian” przegrała, nie strzelając w nich żadnego gola (u siebie ze Skellefteå 0:2 i na wyjeździe z Brynäs 0:3). – Czuję silną więź z tym klubem i tym miastem, bycie kapitanem tej drużyny w finale będzie niesamowitym doświadczeniem. Nasi kibice wspierali nas przez cały sezon i także w finałowym starciu z Luleå dadzą nam dodatkowy atut – mówi kapitan Frölundy, Max Friberg.

 

Luleå w półfinale zmierzyła się z drużyną EV Zug. Oba spotkania zakończyły się zwycięstwem zespołu z północy Szwecji w stosunku 3:2. Luleå jest aktualnym mistrzem kraju i pierwszym zwycięzcą Ligi Mistrzów (sezon 2014/15). W sezonie 2019/20 Luleå ponownie grała w półfinale CHL, a trzy lata później przegrała w finale z Tapparą Tampere. – Myślę, że mamy teraz większe szanse, ostatnio gramy naprawdę dobrze. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich finałów – zapewnia kapitan Luleå, Erik Gustafsson.

 

Warto dodać, że zarówno Frölunda, jak i Luleå byli rywalami GKS-u Tychy w fazie zasadniczej Champions Hockey League. Oba te mecze rozgrywane na Stadionie Zimowym były niezwykle zacięte, bo konfrontacja z Frölundą zakończyła się wygraną Szwedów 3:1, a zespół Luleå pokonał mistrzów Polski 3:2.

 

Od nowego roku Luleå rozegrała 18 spotkań we wszystkich rozgrywkach, notując bilans zwycięstw i porażek 12:6. W porównaniu do meczów z końcówki 2025 roku widać, że zespół z północy Szwecji notuje formę zwyżkową, choć przegrał trzy z czterech ostatnich meczów wyjazdowych. – To dla nas bardzo ważny mecz. Wiemy, że zmierzymy się z czołową drużyną i będziemy musieli pokazać się z jak najlepszej strony. Spodziewam się zaciętego i pełnego napięcia meczu, musimy starać się utrzymać krążek tak długo, jak to możliwe – zapewnia trener Luleå, Thomas Berglund.

 

Mistrz Polski bez awansu do fazy pucharowej

 

Niestety, to był kolejny sezon, gdy polskiemu klubowi grającemu w tych rozgrywkach nie udało się zapewnić historycznego awansu. W tym sezonie w gronie 24 uczestników CHL był zespół GKS-u Tychy. Mistrzowie Polski zmagania w Lidze Mistrzów zakończyli na ostatnim miejscu, gromadząc trzy punkty w sześciu meczach. – Losowanie nie było dla nas szczęśliwe i tego szczęścia zabrakło nam w kilku meczach. Najpierw przegraliśmy w Salzburgu, choć na pół minuty przed końcem trzeciej tercji był remis 1:1. Zabrakło niewiele, abyśmy doprowadzili do dogrywki i tym samym zdobyli w tym meczu jeden, a może i dwa punkty. Potem przegraliśmy w Zurychu z broniącym tytułu zespołem ZSC Lions. Następne dwa mecze rozgrywaliśmy na własnym lodowisku ze wspomnianą już Frölundą i Lulea. Potem zagraliśmy świetne spotkanie w Klagenfurcie i choć przegrywaliśmy po dwóch tercjach 0:1, to w ostatniej odsłonie strzeliliśmy cztery gole i wygraliśmy ostatecznie 4:1. W ostatnim meczu grupowym u siebie z Lukko Raumą prowadziliśmy w trzeciej tercji, a później byliśmy blisko doprowadzenia do dogrywki, ale ostatecznie decydującego gola straciliśmy także na niespełna minutę przed końcem trzeciej tercji i przegraliśmy to spotkanie 4:5. Na pewno takie mecze z tak mocnymi rywalami były nam bardzo potrzebne, bo pokazały nam, że nawet grając z tak klasowymi zespołami, jesteśmy w stanie toczyć z nimi wyrównaną rywalizację – ocenił występ GKS-u w tych rozgrywkach kapitan zespołu, Filip Komorski.

 

Mecz Frolunda Göteborg – Lulea Hockey we wtorek 3 marca o 18:50 w Polsacie Sport 3 oraz online w Polsat Box Go.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie