Rekord Polski pobity na mistrzostwach świata! "Jestem z siebie megadumna"
W Heerenveen trwają łyżwiarskie mistrzostwa świata w wielobojach, a w piątek swoją rywalizację zakończyli sprinterzy. Bardzo dobrze zaprezentowała się Kaja Ziomek-Nogal, która zakończyła zawody na wysokim, czwartym miejscu, a do tego pobiła swój rekord Polski! – Jestem z siebie megadumna – podkreśla liderka naszej sprinterskiej kadry.

Marek Kania: Uważam, że to był mój najlepszy sezon w życiu

Piotr Michalski: Cieszy to, że na koniec sezonu potrafiłem z siebie jeszcze dużo wydusić

Martyna Baran: Wynik sprzed 2 lat poprawiony, ale zawsze mogło być lepiej

Piątkowy występ Marka Kani na 1000 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Piotra Michalskiego na 1000 m w MŚ w wielobojach

Kaja Ziomek-Nogal: Dwa dni temu taki wynik brałabym w ciemno

Piątkowy występ Kai Ziomek-Nogal na 1000 m w MŚ w wielobojach

Karolina Bosiek: Chciałam walczyć do końca, ale trzeba postawić na zdrowie

Piątkowy występ Piotra Michalskiego na 500 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Martyny Baran na 1000 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Marka Kani na 500 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Kai Ziomek-Nogal na 500 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Martyny Baran na 500 m w MŚ w wielobojach

Piątkowy występ Karoliny Bosiek na 500 m w MŚ w wielobojach
Po czwartkowej rywalizacji najlepsza z Polek była właśnie Kaja Ziomek-Nogal, która zajmowała czwarte miejsce, Martyna Baran była 15., a Karolina Bosiek 18. W piątek nasze zawodniczki chciały więc jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem to właśnie tego dnia kończyła się rywalizacja w wieloboju sprinterskim. Ziomek-Nogal znów dobrze pojechała na 500 metrów, bowiem zakończyła wyścig na trzecim miejscu (37.59 sekundy). Niezły wynik zanotowała także Baran, która była siódma (38.04 sekundy), a Bosiek, która tuż przed metą upadła, uplasowała się na 22. pozycji (39.64 sekundy).
Przed ostatnim wyścigiem na 1000 metrów Ziomek-Nogal była słabsza od trzeciej w rywalizacji Holenderki Marrit Fledderus o zaledwie 0,05 sekundy. Ostatecznie nasza zawodniczka zakończyła na szóstym miejscu z czasem 1:15.53. Baran była natomiast 18. (1:18.59), a Bosiek nie przystąpiła do ostatniego z wyścigów.
W klasyfikacji generalnej Ziomek-Nogal ostatecznie zajęła czwarte miejsce, Baran była dwunasta, a Bosiek 24. Warto wspomnieć, że wynik pierwszej z naszych zawodniczek (150.560) to nowy rekord Polski! – Mogłabym na siłę szukać, gdzie mogłam jeszcze urwać trochę do tego medalu, ale dwa dni temu osiągnięty przeze mnie wynik brałabym w ciemno – mówi Ziomek-Nogal. – Nigdy nie byłam tak wysoko w mistrzostwach świata w wielobojach, tym bardziej, że były to ciężkie wyścigi, a poziom jest naprawdę wysoki. Jestem przede wszystkim dumna ze startów na 1000 metrów, bo przecież cały sezon nie jeździłam na tym dystansie, a niewiele brakowało do życiówki. Do tego pobiłam swój własny rekord Polski i to z dużą różnicą, więc jestem z siebie megadumna. Teraz wracam do domu odpoczywać i będę spędzać czas przede wszystkim z moją córką.
Baran również jest zadowolona ze swojego wyniku, jak i z całego sezonu, który dla zawodniczki był przełomowy. – To bardzo fajny rezultat, tym bardziej, że wielobój nie jest moją mocną stroną. W tym sezonie przygotowywałam się stricte pod 500 metrów, więc pojechałam dopiero drugi wyścig na 1000 metrów. Jestem zadowolona z tego roku, praktycznie każdą pięćsetkę kończyłam w światowej czołówce. Teraz czekają mnie zasłużone wakacje, a potem przygotowania do nowego sezonu, który, mam nadzieję, będzie również tak udany a nawet jeszcze lepszy, bo czuję, że cały czas się rozwijam – mówi Baran.
Z kolei wśród sprinterów polscy kibice mogli dopingować już tylko dwóch zawodników, bowiem Damian Żurek ostatecznie wycofał się z dalszej rywalizacji. Przypomnijmy, że po pierwszym dniu wieloboju zajmował ósme miejsce (piąte miejsce na 500 metrów i 11. na 1000 metrów), jednak nasz zawodnik narzekał na przeziębienie. Choroba okazała się na tyle dokuczliwa, że ostatecznie Żurek zdecydował się przerwać rywalizację w Heerenveen.
– Ten sezon był dla mnie bardzo udany. Nie było żadnych większych spadków formy i teraz, po igrzyskach, organizm musi odpocząć. Jestem zadowolony, bo na ten moment dałem z siebie wszystko. To starczyło na piąte miejsce na 500 metrów, co pokazuje, że szczyt formy co prawda za mną, ale jestem cały czas w czołówce. Trzeba się teraz zregenerować, bo przed nami kolejne cztery lata treningów do igrzyska. Aktualnie najważniejsze jest zdrowie, a po odpoczynku wracam do ciężkiej roboty – mówi Żurek.
Wracając do rywalizacji, z Biało-Czerwonych sprinterów walczyli jeszcze Piotr Michalski (18. po pierwszym dniu i Marek Kania (20.). Pierwszy z naszych zawodników w drugim wyścigu na 500 metrów był siódmy (34.67 sekundy), a tuż za nim uplasował się Kania (słabszy o 0,1 sekundy). W ostatnim biegu sprinterskim, tym razem na dystansie 1000 metrów. Michalski na metę przyjechał z dziewiątym czasem (1:09.12), a Kania z dwunastym rezultatem (1:09.45).
Ostatecznie najlepszym z Polaków w klasyfikacji generalnej wieloboju sprinterskiego w MŚ okazał się Michalski, który był dziesiąty. Jedenaste miejsce zajął Kania, a Żurek został sklasyfikowany na 27. pozycji.
W sobotę rozpocznie się klasyczny wielobój, a teraz kibice będą mogli trzymać kciuki za wicemistrza olimpijskiego z Mediolanu Vladimira Semirunniija oraz Zofię Braun. Transmisje z zawodów w kanałach Polsatu Sport
Przejdź na Polsatsport.pl
