"Trzeba walczyć do końca". Semirunnij zabrał głos na półmetku rywalizacji w MŚ

Zimowe

W sobotę w Heerenveen rozpoczęła się rywalizacja w klasycznym wieloboju łyżwiarskim, w którym startuje dwoje Polaków: Zofia Braun i Vladimir Semirunnij. O ile dla pierwszej zawodniczki udział w zawodach w Holandii jest łapaniem bezcennego doświadczenia, to wicemistrz olimpijski z Mediolanu celuje w medal. – To jest wielobój, trzeba walczyć do samego końca i taki mam zamiar – mówi Semirunnij.

Łyżwiarz szybki w białym i czerwonym kombinezonie pochylony na torze lodowym.
fot. Rafał Oleksiewicz
Władimir Semirunnij walczy o medale mistrzostw świata w wieloboju

Po rywalizacji sprinterów, w sobotę na słynnym torze Thialf rywalizację rozpoczęli zawodnicy startujący w klasycznym wieloboju. Przypomnijmy, że kobiety walczą na 500, 1500, 3000 i 5000 metrów, a panowie na 500, 1500, 5000 i 10000 metrów. Jeśli chodzi o Polaków, to o medale walczą Zofia Braun oraz Władimir Semirunnij, czyli wicemistrz olimpijski na ostatnim z tych dystansów.

 

W sobotę Braun startowała na 500 i 3000 metrów. Na pierwszym z tych dystansów zajęła 17. pozycję (39.96 sekundy), a na drugim 16. lokatę (4:10.21). Ostatecznie po pierwszym dniu zawodów dało jej to siedemnaste miejsce, a w dwóch ostatnich niedzielnych wyścigach będzie mogła jeszcze poprawić swoją sytuację.

 

– 500 metrów to dla mnie niecodzienny dystans, w tym sezonie jechałam go dopiero trzeci raz. Miałam jednak dobre otwarcie i był to naprawdę fajny bieg. Bardzo się cieszę, bo drugi raz złamałam 40 sekund, więc mam pozytywne odczucia. Dla mnie to też niesamowite doświadczenie startować przy pełnej hali. Na trybunach jest też moja rodzina, więc to pozytywne zakończenie międzynarodowego sezonu. To mój debiut w seniorskich mistrzostwach świata, więc bardzo się cieszę, że mogę tu być – komentuje 19-latka, która do Heerenveen przyjechała prosto z mistrzostw świata juniorek w Inzell.

 

Nie jest tajemnicą, że znacznie większą nadzieją medalową jest Semirunnij, który w Mediolanie potwierdził, że drzemie w nim ogromny potencjał. To też bardzo ambitny zawodnik, którego interesują tylko złote medale i rekordy. Zawodnik jednak na co dzień nie startuje na krótkich dystansach, więc wyścig na 500 metrów był dla niego wyzwaniem. Ostatecznie zajął w nim dziewiątą pozycję bijąc swoją życiówkę (36.69 sekundy), a znacznie lepiej poradził sobie na 5000 metrów, gdzie uplasował się na trzecim miejscu (czas 6:08.14). Łącznie po pierwszym dniu rywalizacji zajmuje czwartą lokatę.

 

– Na 500 metrów startuję raz czy dwa razy w roku, a tutaj ten przejazd wyszedł mi dobrze, bo zrobiłem życiówkę. Jestem zadowolony. Jeśli chodzi o 5000 metrów, to zanotowałem trzeci czas, więc jestem trochę smutny. Tak naprawdę był to jednak bardzo równy bieg w moim wykonaniu. Fajnie też, że miałem okazję rywalizować w parze z Holendrem. To jest wielobój, trzeba walczyć do samego końca. Wszystko jest dalej w grze, więc muszę dobrze zjeść, wyspać się i w niedzielę walczyć o medal – mówi Semirunnij.

 

Również Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego podkreśla, że Polak jest w dobrej pozycji do tego, by wrócić z Heerenveen z medalem. – I z optymizmem patrzymy szczególnie na ten ostatni dzień, w którym Vladimir pojedzie na 10000 metrów, bo to właśnie w nim może najwięcej odrobić – mówi. – Otarł się o swój rekord życiowy na 5000 metrów, a do tego zrobił życiówkę na 500 metrów, więc widać, że jest w dobrej dyspozycji. Oby tak zakończył te mistrzostwa.

Gdzie obejrzeć mistrzostwa świata w łyżwiarstwie szybkim?

Niedziela 8 marca (Transmisja: Polsat Sport 2, Polsat Box Go)

13:25 1500 m kobiet 

14:16 1500 m mężczyzn
15:12 5000 m kobiet
16:06 10 000 m mężczyzn

Informacja Prasowa
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie